kto zaczyna od zera/prawie zera?

Informacje, porady, pomoc od osób przygotowujących się oraz poprawiających maturę. Pomoc w wyborze kierunków studiów.
Awatar użytkownika
Lika
Posty: 345
Rejestracja: 3 sie 2012, o 10:56

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: Lika » 4 mar 2014, o 13:48

U mnie też idzie jak krew z nosa. Dzisiaj kończę notatki (zostanie mi tylko ekologia i ochrona środowiska, ale to zrobię w międzyczasie) i od jutra zaczynam powtarzać materiał z biologii i wracam do chemii, bo porzuciłam ją na długo. za długo.

Awatar użytkownika
Trzcina
Posty: 190
Rejestracja: 29 sty 2014, o 19:22

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: Trzcina » 4 mar 2014, o 14:12

Powiedzcie mi, jak wam idzie zapamiętywanie tych wszystkich szczegółów i nazw z zakresu biochemii, budowy komórki, metabolizmu? Czy tylko ja mam takie braki (szczególnie z chemii), że tak mnie to przerasta? Bo nie powiem, tematyka ciekawa, ale wchodzi ciężko.

menkowa
Posty: 1
Rejestracja: 4 mar 2014, o 17:29

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: menkowa » 4 mar 2014, o 17:34

ja zaczęłam od zera chemie rozsz. od października i idzie mi opornie boje się ,że nie zdążę :C
A na biologie na razie brakuje czasu

Awatar użytkownika
julitak
Posty: 18
Rejestracja: 18 mar 2014, o 10:54

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: julitak » 18 mar 2014, o 11:01

No i jak idzie Wam nauka? Przyznam szczerze, że ten wątek niesamowicie mnie podbudował, właściwie to dzięki niemu założyłam konto Wcześniej czytywałam sobie wątki na Biologu, ale jakoś zawsze pozostawałam bierna Widzę, że są ludzie tacy jak ja, którzy dopiero teraz zebrali się do naprawdę porządniej, intensywnej nauki. U mnie z biologią jest chyba w miarę - nie mam większych problemów z pisaniem pod klucz chyba, jak robię arkusze, to większość zadań jestem już w stanie bez problemów rozwiązać. Ale tak porządnie powtórzoną mam komórkę, bakterie, wirusy, grzyby, protisty i część człowieka. Za to z chemii jest gorzej, bo na cały arkusz bez zaglądania do odpowiedzi/zeszytu robię ok. 6 zadań. Mam nadzieję, że uda mi się przygotować do niej przez te półtorej miesiąca.

Awatar użytkownika
madeline_l
Posty: 136
Rejestracja: 12 sty 2012, o 17:24

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: madeline_l » 19 mar 2014, o 16:46

julitak bez obaw dasz radę. Ja jak na razie z chemii tykam tylko organiczną, bo na uczelnie jest mi potrzebna a oprócz tego nic. Ale damy radę. Ponad 50 dni jeszcze do matury więc cuda można zdziałać!

Awatar użytkownika
julitak
Posty: 18
Rejestracja: 18 mar 2014, o 10:54

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: julitak » 20 mar 2014, o 13:04

meadeline - Dzięki, takie słowa otuchy mega motywują! Ale u Ciebie to widzę z podpisu, że chemia jest bardzo dobra, skoro miałaś 80% z rozszerzenia, wydaje mi się, że to naprawdę dobry wynik. Wszyscy wokół mówią, że Chemia to pikuś, biologia to jest wyzwanie!", a mnie jakoś wydaje się ta chemia dużo trudniejsza, szczególnie właśnie organiczna. Ale uczę się, uczę, robię zadania, zobaczymy co z tego wyjdzie. Nie ten rok, to następny!

yyym
Posty: 24
Rejestracja: 14 lut 2014, o 17:08

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: yyym » 20 mar 2014, o 13:34

A właśnie madeline_l, jak zdawałaś bio w 2013 to dużo umiałaś przed maturą by mieć te 70%? Czy może stosunkowo łatwo jednak jest tyle otrzymać bez jakiś piekielnych nakładów pracy na rzecz nauki?

Awatar użytkownika
Lika
Posty: 345
Rejestracja: 3 sie 2012, o 10:56

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: Lika » 20 mar 2014, o 13:39

yyym ja bez piekielnych nakładów pracy z biologii miałam w zeszłym roku 63%, a obiektywnie prawie w ogóle nie byłam przygotowana.

Pochwalę się: nie zaglądając do chemii praktycznie od listopada maturę napisałam teraz na 92% rozszerzoną. I najgłupszy błąd jaki zrobił to złe policzenie SEM. Zamiast odjąć Anodę od Katody to ja na odwrót

Awatar użytkownika
julitak
Posty: 18
Rejestracja: 18 mar 2014, o 10:54

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: julitak » 20 mar 2014, o 14:07

W biologii tak naprawdę najwazniejsza jest umiejętność pisania pod klucz. Trzeba zapamiętać parę zasad i to jest już pół sukcesu. Jeśli chodzi o resztę, to dużo zależy od szczęścia, na co się trafi itd. ale sądzę, że 70% da się uzyskać bez jakichś Bóg wie jakich nakładów pracy (co nie oznacza jednocześnie, że można sobie nic nie robić - dużo zależy od własnej wiedzy, jaką się ma - ze szkoły, czy nawet zwyczajnie z życia")
Chemia z kolei to schematy zadań. Trzeba zapamiętać schemat robienia danego typu zadań i tyle. Po zrobieniu iluś tam podobnych zadań, wchodzi samo. Mało tu pamięciówy, ale za to moim zdaniem chemia jest dużo nudniejsza, co mnie osobiście do niej zniechęca i przez to w konsekwencji dopiero teraz powaznie wzięłam się za zadania.

Awatar użytkownika
madeline_l
Posty: 136
Rejestracja: 12 sty 2012, o 17:24

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: madeline_l » 20 mar 2014, o 20:18

yyym czas ubiegłorocznych matur wspominam jako jeden wielki chaos. Raz, że musiałam ogarniać zwolnienie lekarskie na uczelnie żeby mieć trochę czasu na wewnętrzne wyciszenie, bo okropnie spinałam przed maturą, a dwa to totalny chaos, który sama sobie urządziłam w życiu zostawiając wszystko na ostatni moment. Idąc na maturę z biologii miałam kompletnie nie powtórzonego człowieka i właśnie przede wszystkim w tym dziale wyszły mi błędy nie tyle w pisaniu pod klucz co najzwyklejsze braki wiedzy. Moim zdaniem w przypadku biologii liczy się przede wszystkim robienie dużej ilości zadań i durny ograniczający klucz /

julitak czy to dobry wynik czy nie to pojęcie bardzo subiektywne dla każdego. Na medycynę jednak za mało Jak dla mnie to trzecie podejście i ostatnie, nieważne czy uda mi się dostać na wymarzony kierunek czy nie. Ogólnie najgorsza jak dla mnie w całym poprawianiu matury nie jest nauka do niej, a dopytywanie się non stop ludzi o to czy ją poprawiam i później jak mi poszło.

Awatar użytkownika
julitak
Posty: 18
Rejestracja: 18 mar 2014, o 10:54

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: julitak » 20 mar 2014, o 21:46

madeline_l, a gdzie będziesz próbować się dostać? A 80% może wystarczyć na lek, pod warunkiem, że byś miała bio na ok. 90. Choć dla większości i tak dużo łatwiej byłoby poprawić chemię. A co do tego dopytywania - sama piszę po raz pierwszy, ale rozumiem Cię doskonale. Ja jestem z humana, medycyna ubzdurała mi się w 3 klasie, wielu patrzyło z niedowierzaniem. I o ile na początku te pytania nawet mobilizowały, o tyle teraz niesamowicie męczą, teksty w stylu Ja bym tego nie ogarnął albo No i ile już zrobiłaś? Jak Ci idzie? Dla mnie to okropne jest jeszcze bardziej sprawiają, że się denerwuję.

MissScarlett
Posty: 15
Rejestracja: 20 mar 2014, o 22:07

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: MissScarlett » 20 mar 2014, o 22:15

plumful : Sytuacja podobna do Twojej. Kilka lat temu zdawałam maturę i od kilku tygodni przygotowuję się do matury z biologii i chemii.
Cieszę się, że znalazłam Twój post, bo miałam dzisiaj konkretny spadek motywacji. Spowodowany głównie tym, że mój dotychczasowy korepetytor zmusił mnie do rezygnacji ze swoich usług a nowego nie mogłam znaleźć. Życzę sobie i Tobie powodzenia!

Awatar użytkownika
madeline_l
Posty: 136
Rejestracja: 12 sty 2012, o 17:24

Re: kto zaczyna od zera/prawie zera?

Post autor: madeline_l » 20 mar 2014, o 23:08

julitak masz mój pełen podziw w tym momencie i trzymam za Ciebie kciuki, że dasz sobie z tym wszystkim radę. Jak dla mnie ogarnięcie biologii na 90% jest niemożliwe, jestem umysłem typowo matematyczno-chemicznym i to zawsze chemia była bardziej moim konikiem, a biologia bardziej pod względem właśnie medycznych aspektów jak anatomia, immunologia jakoś bardzo gładko wchodzi mi do głowy, podobnie jakaś patomorfologia etc. A co do uczelni to ostatecznie przelewy zrobię dopiero po otrzymaniu wyników, bo tak najlepiej ocenie swoje szanse, a nie chce też naciągać rodziców kolejny rok na koszty związane z opłatami rekrutacyjnymi.

A najgorsze jeszcze przed nami. A jak Ci poszło?", Ile będziesz miała procent?", Dostaniesz się?". Robimy to wszystko dla własnej przyjemności i samorealizacji. To właśnie powinien być dla nas największy motywator. To czy nam się uda zależy tylko od na, więc zamiast spędzać czas nad użalaniem się czy rozpaczeniem, że już się nie daje rade to warto dać sobie samemu kopniaka w tyłek i ogarnąć się. Nie jest łatwo, bo czasem też mam chwile słabości, ale jak nie ja to nikt inny tego za mnie nie ogarnie.

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post