Medycyna - czy warto próbować?

Porady jak się dostać na medycynę, na kierunek lekarski. Wykaz punktów na poszczególnych uczelniach. Materiały do nauki, testy. Wzajemna pomoc w nauce.
Katrin17

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: Katrin17 » 30 kwie 2006, o 18:16

Ja od zawsze byłam nastawiona na medycynę. Wydaje mi się, Że to jest moje powołanie, ale zawsze musi stać coś na przeszkodzie :(. U mnie jest to fizyka tak jak u większości. Chodzę juŻ pół roku na korki, ale dalej nic nie łapie. Nie wiem dlaczego. To jest w ogóle chore Żeby na medycyne była wymagana rozszerzona fizyka,ale ta babka która mi daje korki mówiła mi Że myslą nad zmianą na podstawową a to juŻ by było łatwiej. Wszyscy mnie tez straszą, Że to jest niesamowite rycie i dopiero po 30stce moŻesz powiedzieć Że jesteś lekarzem. Zaczynam się pomału bać tych studiów. Wydaje mi się, Że to trzeba naprawde być dobrym w te klocki Żeby to ajkos przejść

Sancty
Posty: 11
Rejestracja: 29 kwie 2006, o 18:39

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: Sancty » 30 kwie 2006, o 18:23

farba pisze: Ludziom mozna pomagac bez wzgledu na zawod.Bill Gates nie jest lekarzem a pomogl chyba wiekrzej ilisci ludzi niz wszyscy lekarze razem wzieci.
Myśle, że tu nie chodzi o taką pomoc jaką niesie Bill Gates, i chwała mu za to ze pomaga,
ale on ma mocną kase i gdyby nie to to by nie zrobił nic. Gdyby lekarze mieli tyle co Bill Gates napewno by też pomagali finansowo. Ale lekarze nie są od pomagania finansowego, bo sami ciężko się mają. Chodzi tu bardziej o psychike i przede wszystkim skuteczne leczenie.

farba
Posty: 22
Rejestracja: 25 kwie 2006, o 16:11

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: farba » 1 maja 2006, o 14:47

Sancty pisze:
farba pisze: Ludziom mozna pomagac bez wzgledu na zawod.Bill Gates nie jest lekarzem a pomogl chyba wiekrzej ilisci ludzi niz wszyscy lekarze razem wzieci.
Myśle, że tu nie chodzi o taką pomoc jaką niesie Bill Gates, i chwała mu za to ze pomaga,
ale on ma mocną kase i gdyby nie to to by nie zrobił nic. Gdyby lekarze mieli tyle co Bill Gates napewno by też pomagali finansowo. Ale lekarze nie są od pomagania finansowego, bo sami ciężko się mają. Chodzi tu bardziej o psychike i przede wszystkim skuteczne leczenie.
Od psychiki to sa psychologowie.i oni chyba bardziej ludziom pomagaja niz lekarze.
To calepmaganie ludziom w przypadku medycyny to bardzo bledne pojecie przyszlego studenta, ktory chce zyc idea. W praktyce pomaganie ludziom gdy jestes lekarzem wyglada inaczej. Owszem jest to wazne ale nie powinno byc jedyna argumentacja dla wyboru tego kierunku, bo jesli tak jest to good luckgwarantuje ze nie ktos taki nie dociagnie do 3 roku. Najlepsi lekarze sa najlepsi bo byli cholernie inteligentni i kochaja prestiz a nie dlatego ze chceli pomagac ludziom. Choc rozumiem co mowisz, ja tez chce pomagac ludziom ale do tego nie trzeba byc lekarzem tylkoCZLOWIEKIEM

[ Dodano: Pon Maj 01, 2006 08:53 ]
Katrin17 pisze:Ja od zawsze byłam nastawiona na medycynę. Wydaje mi się, że to jest moje powołanie, ale zawsze musi stać coś na przeszkodzie . U mnie jest to fizyka tak jak u większości. Chodzę już pół roku na korki, ale dalej nic nie łapie. Nie wiem dlaczego. To jest w ogóle chore żeby na medycyne była wymagana rozszerzona fizyka,ale ta babka która mi daje korki mówiła mi że myslą nad zmianą na podstawową a to już by było łatwiej. Wszyscy mnie tez straszą, że to jest niesamowite rycie i dopiero po 30stce możesz powiedzieć że jesteś lekarzem. Zaczynam się pomału bać tych studiów. Wydaje mi się, że to trzeba naprawde być dobrym w te klocki żeby to ajkos przejść
Moje doswiadczenie z fizyka.
po pierwsze wszystko zalezy od twojego nastawienia. Jesli bedziesz sobie wmawiac ze jestes debilem fizycznym i niczego juz sobie do glowy nie wlozysz to zapomnij.nie nauczysz sie tego przedmiotu.
Po drugie nauczyciel
Po trzecie to fizyka jest bardzo wazna na medycynie. To jak nasze cialo pracuje, fizjologia, to jak sie porusza cialo ludzkie to wszytko fizyka. Bez podstaw ani rusz. A na pierwszym roku bedziesz miala biofizyke i wtedy musisz rozumiec o co chodzi.
To jest do nauczenia. Jesli rozumiesz biologie i chemie to z fizyka nie powinnas miec problemow. Jak dla mnie to wy i tak w Polsce bierzecie bardzo latwe zagadnienia(jak dla mnie to test wstepny z fizyki z zeszlego roku byl prosty). Ja tu mialam na studiach fize i powiem szczerze ze troche trzeba bylo sie nameczyc. Zmien nastawienie do fizyki a zobaczysz ze sie jej nauczysz.
Powodzenia.

al.capone

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: al.capone » 3 maja 2006, o 14:23

Farba- kompletnie sie z Tobą nie zgadzam, fizyka jest niemal kompletnie zbyteczna, nie rób ludziom wody z mózgu. Potrzeba wiedzieć troche o prądzie, radioaktywności, fali, promieniowaniu ale bez zadnego zaglebianai sie Pozatym na ogol fizyka to problem z rozwiązywaniem zadan, na studiach nie ma ani pół zadania z fizyki.
Tak naprawde to czaego sie uczymy w liceum bardzo zadko sie przydaje na studiach, trudno to opisac ale nauka na studiach to zupelnei cos innego. Potrzebne sa podstawy z liceum i raczej nawyki i spryt niz sama wiedza ksiąŻkowa.
Ja bylem przez 1,5 roku w klasie ogolnej z ang, przepisalem sie na biol-chem, dobrze zdalem maturę i studiuje medycynę. Tez mialem wrazenie ze nic nie umiem z fizyki i sralem w gacie przed maturą ale bylo nawet niezle.
Nawiązujac do B. Gatesa to jest troche krzywdzace ze lekarze razem wzieci zrobili mniej od niego. hmm, nie sądze. Fajnie ze daje kase(ktora swoją drogą ma przecieŻ od ludzi i m.in. wyzysku krajów 3go swiata) ale jeszcze trzeba ją mądrze wydawac i tu juz są potrzebni lekarze i przerozni ini profesjonaliści. i nie zapomnij gdy zaboli Cie wyrostek zwrocic sie do Billa zamiast do pierwszego przeciętnego chirurga.
Zawod jest specyficzny i typowych altrusitów jest tu niewielu. Ja to widze tak: dobra praca = dobra płaca. A zeskutkiem ubocznym jest pomaganie ludziom to chyba oczywiste. I nie jest prawda ze ludzie na med dla prestizu czy kasy, mam wielu znajomych ktorzy to wybrali z innych wzgledów. Swoja drogą i jedno i drugie sie nalezy bo ani studia ani praca latwa ni ejest

farba
Posty: 22
Rejestracja: 25 kwie 2006, o 16:11

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: farba » 3 maja 2006, o 15:04

al.capone pisze:Farba- kompletnie sie z Tobą nie zgadzam, fizyka jest niemal kompletnie zbyteczna, nie rób ludziom wody z mózgu. Potrzeba wiedzieć troche o prądzie, radioaktywności, fali, promieniowaniu ale bez zadnego zaglebianai sie Pozatym na ogol fizyka to problem z rozwiązywaniem zadan, na studiach nie ma ani pół zadania z fizyki.
Tak naprawde to czaego sie uczymy w liceum bardzo zadko sie przydaje na studiach, trudno to opisac ale nauka na studiach to zupelnei cos innego. Potrzebne sa podstawy z liceum i raczej nawyki i spryt niz sama wiedza książkowa.
Ja bylem przez 1,5 roku w klasie ogolnej z ang, przepisalem sie na biol-chem, dobrze zdalem maturę i studiuje medycynę. Tez mialem wrazenie ze nic nie umiem z fizyki i sralem w gacie przed maturą ale bylo nawet niezle.
Nawiązujac do B. Gatesa to jest troche krzywdzace ze lekarze razem wzieci zrobili mniej od niego. hmm, nie sądze. Fajnie ze daje kase(ktora swoją drogą ma przecież od ludzi i m.in. wyzysku krajów 3go swiata) ale jeszcze trzeba ją mądrze wydawac i tu juz są potrzebni lekarze i przerozni ini profesjonaliści. i nie zapomnij gdy zaboli Cie wyrostek zwrocic sie do Billa zamiast do pierwszego przeciętnego chirurga.
Zawod jest specyficzny i typowych altrusitów jest tu niewielu. Ja to widze tak: dobra praca = dobra płaca. A zeskutkiem ubocznym jest pomaganie ludziom to chyba oczywiste. I nie jest prawda ze ludzie na med dla prestizu czy kasy, mam wielu znajomych ktorzy to wybrali z innych wzgledów. Swoja drogą i jedno i drugie sie nalezy bo ani studia ani praca latwa ni ejest
Chyba nie do konca zrozumiales o co mi chodzilojestes na 1szym roku wiec poczekaj a zobaczysz jeszcze fizyke. Ja studiuje na 3 co prawda nie jestem na medycynie(fizyke mam i to ostra na moim kierunku) ale mam nadzieje ze w tym roku sie dostane i sadzac po testach z ubieglego roku nie powinnam miec z tym problemu. Tez mi fiza na poczatku nie szla bo mialam beznadziejne podejscie, jak je zmienilam to sie okazalo ze moge z fizy byc nawet dobra. Ja nie wiem czego ucza was w Polsce z fizyki ale w USA ucza wlasnie zadan na myslenie jak jestes na pre-med(czyli chcesz na medycyne isc).
Co do Bila to byl tylko przyklad czego chyba nie zrozumiales. Nie chodzilo mi o to ze lekarze ludziom nie pomagaja tylko o to ze z samej checi pomagania ludziom na te studia malo kto idzie i ze ludzie chetni pomagac moga to robic na wiele sposobow. Tutaj na studia medyczne robia tzw. inteview(rozmowe kwalifikacyjna) jakbys im powiedzial ze idziesz na medycyne bo chcesz pomagac ludziom to by ci powiedzieli dowidzenia, i niech pan idzie na pielegniarstwo, po tym wiecej mozliwosci pomagania ludziom.
A prawda jest taka ze wielu ludzi choc sie nie przyzna do tego chce odpowiadac na pytanie: co robisz? a.wiesz jestem lekarzem.Moze w Polsce jeszcze tego nie ma ale tutaj jest wielu wysmienitych specjalistow ktorzy sa po prostu dupkami jesli chodzi o pomoc innym i nigdy by sie nie zatrzymali na drodze zeby pomoc jakiejs babci niesc zakupy.a to przeciez jest prawdziwa pomoc. Za kase to kazdy moze pomagac.
Ja szczerze mowiac chce pomagac ludziom ale na medycyne ide jeszcze z innych wzgledow. DLatego np. ze kocham nauke i chce cos w tej medycynie zmienic. Zwlaszcza tutaj w stanach gdzie zaczyna sie to praca w stylucover your ass medicine". Kazdy dba o wlasny tylek, kampanie ubezpieczeniowe robia problemy, ludzie nie maja kasy na leczenie (a nasz prezydent wydaje nasze podatki na jakies glupie wojny)a lekarz zarabia srednio 200 tysiecy dolcow rocznie. Tutaj jak nie masz ubezpieczenia to koniec. Za zawiniecie paluszka zedra z ciebie 1000 dolcow. Malo jest lekarzy ktorych obchodzi cos wiecej niz to zeby dostali swoja dzialke. A to chyba pomaganiem ludziom nie jest, co wcale nie znaczy ze ci lekarze nie sa np. najleprzymi specjalistami w branzy.
nie rozumiem tez twojego stwierdzenia ze na medycyne mozna isc dla kasy. No juz na pewno nie w Polsce bo jakby tam kasa byla to by lekarze nie strajkowali.

Gosiaczek
Posty: 351
Rejestracja: 29 sty 2006, o 15:57

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: Gosiaczek » 4 maja 2006, o 20:12

tagitsu pisze:Gosiaczek, i teraz jesteś już w klasie bio-chem? Przeniosłaś się?
tak teraz jestem w biol-chemie pamietam jak w sekretariacie uczniowskim powiedzialam żeby przenieśli moje dokumenty bo zmieniam profil klasy (dyrektor już wyrazil zgodę) kobieta na mnie spojrzała jak na wariatkę i powiedziala żebym się dobrze zastanowila bo do tej klasy nikt nie chce chodzić a później przyszla jeszcze jedna i mówi do mnie: Dziewczyno po co Ty tam idziesz Chcesz nie zdać
Takie były początki a teraz już prawie rok jestem w tej klasie i nie żałuję. Na początku było kilka nieprzespanych nocy, ale dzieki ciężkiej pracy wszystko można nadrobić i pokonac przeciwności. Trzeba wyznaczyć sobie cel i do niego dążyć. Obecnie mam chemię biologię i fizykę roszerzoną i na dzień dzisiejszy wiem że będe zdawac maturę z tych przedmiotów. Chodze na zajęcia dodatkowe i uczę się sama w domu, ale jeśli mi nie wyjdzie i nie dostanę się na AM to przynajmniej będę wiedziała że próbowałam i nie byłam wystarczajaćo dobra by się tam znaleźć. Na pewno się nie zalamię bo to nie koniec świata. nie będę też tracić roku pójde na inny kierunek który pozwoli mi dalej rozwijac zainteresowania.

ziomalka
Posty: 155
Rejestracja: 10 mar 2006, o 17:18

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: ziomalka » 6 maja 2006, o 13:48

tak sie ostatnio zastanawiam, dlaczego tak dużo maturzystów wybiera sie właśnie do Wrocławia, skoro ja nie słyszałam zbyt pochlebnych opinii na temat tej uczelni i co więcej, dla przykładu w rankinguWprost AM wrocławska spadła z 7. na 9., przedostatnie miejsce? Ja saman kilka miesiecy temu byłam całkowicie przekonana, ze tam właśnie chciałabym studiować, teraz im bliżej czasu składania podań, mam coraz więcej i więcej wątpliwości

al.capone

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: al.capone » 11 maja 2006, o 20:52

farba. Podtrzymuje zdanie co do tego ze fizyka nie jest zbyt przydatna. Na kolejnych latach jest jej jeszcze mniej, przeciez mam wielu kolegów i koleŻanek na starszych latach. Taka jest prawda ze jesli w przyszlosci nie zamierzasz sie zglebiac w kierunku biofizyki etc to nie jest to az tak potrzebne. Jesli byloby potrzebne np do zrozumienia ruchu to dlaczego fizjoterapia nie ma fizyki? Moze dawniej gdy te studia mialy wiekszy prestiz chodzilo by wybrac tych najlepszych- nie wiem po co to jest na egzaminie. Oczywiscie jest wiele procesów na poziomie molekularnym gdzie przydaje sie fizyka ale to jest raczej na chemii podane w podstawowym zakresie.
Uwazasz ze ludzie nie idą dla kasy, ja sadze ze jednak ida. Sporo osób ma kontakty ew rodziców lekarzy i z pewnością nie bedą narzekać. Zresztą jesli jest sie dobrym lekarzem to najczesciej w parze z tym ida tez i pieniądze. Jesli ktos sie interesuje biol i chem i jakies studia związane z tym chce wybrać to konkurencje stanowi jedynie biotech i farma. Tyle ze mnie sie to nie podoba bo nie mialbym kontaktu z czlowiekiem, uwazam ze ta praca nie dawalaby mi satysfakcji.
Nawiązujac do porónania USA i Polski, widzisz u nas tez są Amerykanie na uczelni (glownie dzieci emigrantów z Azji). Kiedys rozmawialem z jedym o zarobkach, powiedzialem ze pierwsza pensja to ok. 300-400$ miesiecznie. Zrobil wielkie oczy i stwierdził ze u nas to raczej praca charytatywna a u nich dobry biznes. Pomijam to ze na anatomii cala ich grupa zapytanaWhere is median nerve? odpowiedziala ze na glowie :/ podczas gdy jest to najwiekszy nerw konczyny gornej. Krotko- są duzo duzo gorsi od nas. Na biofizyce cisnienie mierzyli przez swetry i narzekali ze nic nie slyszą. Jesli idzie o ubezpieczenie to wszystko w Polsce zmierza chyba w tym samym kierunku. Nie jest to rozwiązanie idealne ale nie moze byc tak jak jest teraz.
Robienie na medycynie pieniedzy to nic zlego i nie wyklucza sie z pomaganiem ludziom. Inaczej moge traktowac staruszkę majaca 600 PLN renty a inaczej prezesa panstwowej spolki ktory zarabia kilkadziesiat tysiecy.

biotechnolog
Posty: 154
Rejestracja: 12 kwie 2006, o 13:05

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: biotechnolog » 11 maja 2006, o 21:37

Ja proponuję medycynę, ale zaraz potem emigrację np. do Anglii Ja tak zrobię i Tobie też radze. Trzymajcie kciuki

dr.kicia

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: dr.kicia » 12 maja 2006, o 00:02

Alcapone,
A ja sie zgadzam z farba co do kilku rzeczy.
Po pierwsze ilu studentow w Polsce ma nadzianych rodzicow lekarzy ktorzy jeszcze na dodatek w jakis sposob sa wstanie uczynic z igly widly. Na prawde, zarobki lekarzy sa marne.
A co do USA to sie tez moge wypowiedziec bo wiem to z doswiadczenia. Niestety ale sprawa wyglada tak ze ci wszyscy Azjaci, Hindusi i inni ze stanow na polskich uczelniach medycznych sa tutaj bo:
1) nie dostali sie do zadnej szkoly w USA ani nawet do szkoly na Karaibach(gdzie poziom i tak jest niski)
przyklad- w USA zeby dostac sie na medycyne musisz miec minimum 4.5 srednia ocen, b.s degree(licencjat) i zdany MCAT(Medical College Admissions Test maxymalny wynik to 45) na conajmniej 30 i to do byle jakiej szkoly, na Harvard to srednia 5.0 i 40 mcat minimum. Pomijam juz to ze kazdy kandydat ma lata pracy charytatywnej i badan naukowych pod okiem profesora za soba.
W Karaibach mozesz dostac sie z MCAT 24 i 3.8 srednia.
Na naszym kochanym UJ ktory jest uznawany za dosc prestizowa uczelnie medyczna wystarczy MCAT 20 i srednia 3.9,wyczuwalny puls,i 13 tysiecy dolcow rocznie(co i tak w porownaniu do 34-50 jest tanio dla Amerykanow).
2)Polskie szkoly medyczne w jezyku angielskim nie sa respektowane przez wiekrzosc stanow(oni wiedza ze dostaja sie tam wszyscy ktorzy tylko maja jak zaplacic za studia) wiec np. w Californi nigdy nie bedziesz mogl praktykowac z dyplomem z UJ z english division. Za to po medycynie w jezyku polskim mozesz dostac licencje we wszystkich stanach. USA wie ze my tak samo musimy przechodzic przez zaciekla konkurencje zeby sie dostac na studia medyczne.
3) szkoly w jezyku angielskim sa po to zeby nasze uczelnie mialy z czego wyzyc a nie po to by wyprodukowac dobrych lekarzy.
4) bardzo niewiele z tych osob na 4 letnim programie w j. angielskim dostaje sie na jakiekolwiek specjalizacje i nie jest wstanie wykonywac zawodu gdyz polowa z nich oblewa USMLEs(trzy egzaminy na licencje lekarska potrzebne aby mozna bylo zrobic specjalizacje w zawodzie i byc legalnie dopuszczonym do wykonywania zawodu) a druga polowa z racji tego ze skonczyla szkole medyczna za granica ma problemy z dostaniem czegokolwiek wyzej jak internista.
z doswiadczenia wiem ze lekarze amerykanscy(ktorzy tam skonczyli szkoly) sa jednymi z najleprzych na swiecie.

dr.kicia

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: dr.kicia » 12 maja 2006, o 00:03

biotechnolog pisze:Ja proponuję medycynę, ale zaraz potem emigrację np. do Anglii :) Ja tak zrobię i Tobie teŻ radze. Trzymajcie kciuki :)
Ja trzymam mocno :)

goka

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: goka » 28 cze 2006, o 14:41

witam.wiem, Że będę się powtarzać.parę osób pytało się juŻ o to samo a mianowicie czy jest sens zdawać na medycynę. skończyłam pierwszą klasę mat-fiz i przez ten rok byłam pewna Że moim przeznaczeniem jest ekonomia na UW. ale teraz juŻ sama nie wiem. pomyślałam o medycynie, chociaŻ nigdy nie miałam takiego ogromnego pragnienia zostania lekarzem, ale zawsze interesowało mnie wszystko co z wiązane z medycyną. zaczęło się bodajŻe odostrego dyŻuru :) z fizyką jeŻeli się przyłoŻe większych problemów nie będę miała a biologię i chemię teŻ mam na niezłym poziomie( podręczniki do zakresu rozszerzonego i jeszcze więcej na lekcjach). miałabym wreszcie większą motywację do siedzenia nad zadankami z fizyki :) zapewne ktoś odpowie, Że sens jest tylko Że ja juŻ sama nie wiem. jakby co to mój mail [at].pl

Awatar użytkownika
Aniaww
Posty: 1241
Rejestracja: 24 mar 2006, o 13:47

Re: Medycyna - czy warto próbować?

Post autor: Aniaww » 28 cze 2006, o 14:48

Sens jest zawsze - bo co szkodzi spróbować.

Ważne jest żebyś wiedziała, czego oczekujesz po studiach i po pracy jako lekarz.
Musisz liczyc się z tym, że czeka cię kilka lat potwornie ciężkiej nauki, a potem całe życie mniej ciężkiej, ale i tak kilka razy cięższej nauki niż jakikolwiek inny zawód.

Praca lekarza wiążę się z dużą odpowiedzialnością, stresem i przemęczeniem. Jeżeli nie masz cech które pozwolą ci to przeżyć, to zastanów się nad tym raz jeszcze.

Może to śmieszne, ale mnie odstraszyły nocne dyżury. Bo śpię jak niemowlę, brak snu mnie wykańcza po jednej nocy. Nie dałabym rady.A po drugie - rodzina jest dla mnie ważna. Ale każdy musi podjąć decyzję sam, bo zawód jest brdzo ciekawy, dobrze płatny i rozwojowy - cały czas.

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post