Nowotwór mózgu...

Dyskusje na temat chorób, ich przebiegu, zapobieganiu oraz sposobach leczenia. Opinie użytkowników nie zastępują fachowej wiedzy medycznej i wizyty u lekarza.
bloodyknife
Posty: 5
Rejestracja: 12 lip 2011, o 07:54

Nowotwór mózgu...

Post autor: bloodyknife »

Czy nowotwór mózgu da się wyleczyć nie narażają życia? Czy jeżeli operacja nowotworu mózgu się powiedzie o ile to przedłuża życie człowieka? Dręczą mnie te pytania i poszukuje na nie odpowiedzi. Może ktoś odpowiedzieć na te pytania?
Awatar użytkownika
Medycyna Lwów
Posty: 5874
Rejestracja: 14 sty 2007, o 20:23

Re: Nowotwór mózgu...

Post autor: Medycyna Lwów »

po pierwsze zależy o jaki guż chodzi - większość guzów OUN to guzy łagodne, jednak ze względu na newralgiczną lokalizację, często mogą dawać bardzo poważne objawy (najczęściej uciskowe), mogą mieć tendencję do wznów, gdy są dużych rozmiarów dyskwalifikuje się je przed operacją chirurgiczną. Stąd jak widzisz nie ma 1 odp. na Twoje pytania. Najgorzej rokują zmiany przerzutowe (tu pozostaje leczenie paliatywne), ponadto niektóre glejaki (tzw. glejak wielopostaciowy), lepiej oponiaki czy rdzeniaki (medulloblastoma). Tak naprawdę rokowanie zależy od typu guza, jego wielkości, lokalizacji i chorób współistniejących.
Kamilkkaaa
Posty: 1
Rejestracja: 27 sie 2011, o 07:53

Re: Nowotwór mózgu...

Post autor: Kamilkkaaa »

Sprawdź czy nie masz raka.
AnnaWP
Posty: 3453
Rejestracja: 24 wrz 2010, o 12:58

Re: Nowotwór mózgu...

Post autor: AnnaWP »

W tak poważnym temacie proponować durny test internetowy.
Nie tylko niepoważne, ale zwyczajnie niegrzeczne.

Kaamil powiedział to, co i ja bym powiedziała. Dodam tylko, żeby nie dać się czarnym myślom. Lekarze teraz naprawdę wielokrotnie ratują ludziom życie, więc porozmawiaj o Twoich obawach z Twoim lekarzem, który zna konkretny stan zdrowia i typ guza, więc potrafi (i powinien) wyjaśnić Ci szanse i ryzyko.

Często sukces operacji przedłuża życie całkiem - moja ciocia-babcia miała usuniętego czerniaka jakieś 50 lat temu, co ogólnie oceniam jako niesamowitą sprawę, bo wtedy wiedziano może 5% tego, co teraz. Chodziła na kontrolę przez długi czas, więc była pod opieką niemal całe życie. Zmarła kilka lat temu, jako babcia dorosłych wnuków, a w czasie operacji martwiła się o niedorosłe dzieci, więc widać o jakiej skali czasu mówię. Więc nie jest tak, że jeśli raz zdiagnozowano jakiś nowotwór, to walczysz o kilka lat, naprawdę często wygrywasz całe, normalne życie. (czerniak nie daje najlepszych rokowań nawet teraz, a jednak udaje się i w takich przypadkach)
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post