Tak strasznie w Katowicach?....

Porady jak się dostać na medycynę, na kierunek lekarski. Wykaz punktów na poszczególnych uczelniach. Materiały do nauki, testy. Wzajemna pomoc w nauce.
lith
Posty: 3117
Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: lith »

Domyślam się, że tak trudno nie jest na to zapracować. Rozumiem, że jakby np. na biolchemie gość z geografii miał strasznie wysokie wymagania i traktował przedmiot jako najważniejszy na świecie to by było ok. co z tego, że ludzie zamiast uczyć się do bioli by się musieli uczyć jego przedmiotu. Jak dla mnie to właśnie nie jest ok.

AnelinSackville, ile osób miało wakacje z łacą u Was?
Awatar użytkownika
billie j.
Posty: 136
Rejestracja: 8 sie 2009, o 13:49

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: billie j. »

Akurat wakacje z łaciną to najmniejszy problem i tym bym się nie przejmowała już rok wcześniej
Są ważniejsze przedmioty, i warto się starać, żeby nie spędzać z nimi wakacji
dominika55
Posty: 90
Rejestracja: 27 lip 2011, o 20:46

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: dominika55 »

Lith to, że miałeś pecha albo jakiś Twój znajomy miał i kiepsko trafiłeś to nie znaczy, że wszystko jest tragedia i jesteś wielce pokrzywdzony to jest życie i czasem się źle trafi, ważne żeby umieć sobie z tym poradzić i nie jęczeć z tego powodu latami. Nie rzuć się na mnie, że nie mam prawa tak pisać bo co chwilę pojawia się post osoby zszokowanej wypowiedziami więc wniosek jasny można źle trafić, można mieć ciężko nawet bardzo ale da się przejść. Taka już jest ta uczelnia i jęczenie nad tym tego nie zmieni.
Awatar użytkownika
AnelinSackville
Posty: 13
Rejestracja: 23 paź 2010, o 10:48

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: AnelinSackville »

Dokladnie billie j., lacina to najmniejszy problem. Sporo osob u nas nie bylo dopuszczonych do egzaminu z zwiaku z tym ze woleli uczyc sie histologii czy anatomii. Ale tak jak powiedzialam, zdajesz az zdasz Na innych uczelniach ten przedmiot jest lajtowy, ale nie wiem czy to dobrze. Bedac na praktykach wszystkie rozpoznania byly po lacinie. Chociaz nie jest to wymagane niektórzy lekarze, nie odchodza od tego. I tak moja kolezanka z CMUJ nie wiedziala co to jest ileus, a ja tak. Mysle, ze nie bedziemy stratni na tym ze umiemy cos wiecej.

lith, nie rozumiem cie. Pomyliles dzialy czy cos? Chyba o GUM jest inny odrebny temat, nie wiem po co tutaj wyrazasz swoja jakze milna i zbedna opinie. Zastraszanie kandydatów jest dziecinne i glupie. Sama zaluje, ze tak mnie staszono SUMem. Jest ciezko, ale chyba nikt wybierajac sié na te studia nie mysli, ze bedzie lekko i latwo.

A tak na podsumowanie co uslyszam od lekarki na praktykach:
Najlepsi lekarze koncza SUM
Awatar użytkownika
Medycyna Lwów
Posty: 5874
Rejestracja: 14 sty 2007, o 20:23

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: Medycyna Lwów »

AnelinSackville - jesteś (tzn. tak piszesz) dość infantylna.
Łacina w medycynie znika - obecnie jedynie histopatolodzy używają jej do pisania rozpoznań (czego uczymy się po łacinie na patomorfologii) i na receptach na leki robione (ale łacin a tam jest banalna - poziom I LO). A co do tego ileusa - miała prawo nie wiedzieć, zresztą chirurdzy tak piszą bo jest szybciej niż pisać po polsku (zapewne na karcie gorączkowej, bo na wypisowej pisze się wyłącznie po polsku). Jak widzę jesteś po 1 roku jak wnioskuje, więc siłą rzeczy mało wiesz i mało jeszcze widziałaś.

A co do Twojego podsumowania to dodać można - nie tylko najlepsi, ale i najbardziej przeteoratyzowani i zestresowani.
lith
Posty: 3117
Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: lith »

Ja nie straszę. jakbym chciał straszyć to bym mógł równie dobrze swoją uczelnią, gidze ludzie właśnie toczą wielką batalię z anatą. Ja pozdawałem wszystko w pierwszych terminach u siebie, ale nie oznacza to, ze teraz będę pisał po forach, ze w sumie nie jest trudno, że skoro cisną to dobrze, że najwyraźniej reszta olewała.

Nie piszę, że u Was najgorzej, czy coś. Po prostu zainteresowały mnie stwierdzenia typu cisną bardzo [wstaw jakiś mało ważny przedmiot], ale to fajnie w sumie. Właśnie dość roboty jest z tymi głównymi przedmiotami i zdecydowanie za zaletę nie uważałbym jakiejś trzecioplanowej katedry, która na siłę się próbuje dowartościować.

No i z tym, że wystarczy tyłów sobie nie robić to fajnie brzmi, ale nie jest takie proste, bo bywa, że zapierdalasz, a tyły i tak rosną. I to dość często bywa . A człowiek na studiach też nie chciałby całego roku nad książkami przesiedzieć. Ja nie widzę niczego dziwnego w tym, że ludzie olewają np. języki, czy inne mniej ważne i cisną anatę i histo.

Nie ukrywam, że o Śumie wiem tylko tyle co słyszałem. dlatego się pytałem ile osób ma faktycznie te poprawki z łaciny (a ile np. z anaty, czy histologii)
Awatar użytkownika
Silvena
Posty: 101
Rejestracja: 23 paź 2009, o 19:42

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: Silvena »

Mój rocznik jest jakiś wyjątkowo optymistyczny - w zeszłych latach ludzie pisali tylko negatywne opinie, a teraz można odnieść wrażenie, że tutaj jest dość lajtowo, a przynajmniej - tak jak wszędzie.

O anatomii już pisałam - uwalone 200 osób na 260 na szpilkach w czerwcu i przez to stracone wakacje (szpilki dopuszczają do teoretycznej części egzaminu - testu). Całe szczęście, że poprawka dobrze nam poszła i tylko ok. 30 osób zostało na III termin. Ale w czerwcu próg powinien być obniżony. Z innymi katedrami można się dogadać - semestralka z histologii poszła masakrycznie i jakby nie obniżony próg, to zdałoby 10% roku (wynik nałożenia się zaliczeń z wielu przedmiotów i całkiem nowej bazy pytań z powodu zmiany podręcznika i tego że ciągle wiele asystentów pyta, a nie robi testy - przez co ludzie uczą się opowiadać", a nie największych szczególików o jakie pytają na semestralce.). Anatomia brdzo rzadko chce pójść studentowi na rękę, chociaż V terminy kolosów ludzie dostawali.

Biologia jest bardzo w porządku, ludzie dostali IV terminy z kolokwiów w ferie i je pozdawali. Inaczej zakończyliby swoją przygodę w Mordorze po I semestrze ]

Prawda jest taka - jeśli nie trafisz na grupę śmierci i nie narobisz sobie tyłów to będzie dobrze. Niestety mając najbardziej wymagających asystentów nie dasz rady wszystkiego ogarnąć żeby zaliczyć ćwiczenia. Np. moja grupa miała w poniedziałki po sobie anatomię i biologię. Nie wyobrażam sobie jak można ogarnąć materiał na ćwiczenia do dr G z bio i dr S z anato na ten sam dzień. Obie panie są świetne w tym co robią i naprawdę dobrze potrafią przekazać wiedzę i przygotować do kolokwiów, ale zwykle by je zadowolić swoją odpowiedzią nie wystarczy 1 dzień nauki. Zwłaszcza na początku, kiedy wszystko jest nowe i nie wiecie jeszcze na co zwrócić uwagę i jak przyswoić tę wiedzę. Wtedy jest ciężko. Do pełni szczęścia brakowałoby tylko mgr S z łaciny

Łacina to inna bajka, bardzo wymagające kolosy (zwłaszcza III). Jak ludzie z Zabrza opowiadali jak u nich wyglądają kolosy to ogarniał mnie pusty śmiech. Najgorsze jest to, że tak jak pisze kaamil, ten język wychodzi z obiegu, albo pisze się jedynie nazwy dolegliwości/rodzaje zabiegów po łacinie. U nas wymagają umiejętności przetłumaczenia 3-linijkowych zdań

Kluczem do sukcesu w łacinie jest systematyczność i nie olewanie tego przedmiotu! Czasem jest ciężko ale chociaż tę godzinę trzeba poświęcić żeby ogarnąć nowe słówka i nowe deklinacje w miarę na bieżąco.

Dacie radę. Przede wszystkim nie bać się i być twardym, nie poddawać się nigdy! Robić swoje i nie zwracać uwagi na asystentów, którzy czasem mogą Wam zarzucić, że pani w warzywniaku wie więcej na ten temat od Was
Awatar użytkownika
Lady-Freakish
Posty: 145
Rejestracja: 31 maja 2010, o 15:55

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: Lady-Freakish »

Silvena, mądrze piszesz:
wszystko zależy od podejścia, medycyna nie jest łatwa, ale tutaj wiele zależy od asystentów. Inaczej wyglądaja zajęcia z Samurajem, inaczej z jajnikiem Może i drS wiele wymaga ale świetnie tłumaczy. pamiętam jakie bzdury nagadała mi pewna osóbka z 13grupy. bałam się pójśc na zajęcia, ale poszłam. Wtedy dostałam dwóję, ale to była już ostatnia od niej Wspaniała kobieta złego słowa na nią nie powiem. Miałam z nią akurat w II semestrze, choć tylko w piątki.
katedra anatomii jest w ogóle pozytywnie zakręcona (no zrobimy dla kilku osób wyjątki)

moja grupa z histo tez miała fajnie. dr Ś. nie wpisywała nam dwój - jak wiedziała że mamy kolos z chemii

z bio też nie było źle: jak zadajesz jakiesz pytania przy slajdach to anulują dwóje, ale wejściówki dr P. to inna historia. poza tym II terminy są co rok podobne, w tym powtórzyli na pewno I kolos, egzamin był identyczny.

jak ktos miał łacę w LO to od razu miał łatwiej: pamiętałam końcówki, mogłam sobie ją olać. co innego uczyc się od nowa.

jak przetrwam II rok to więcej opowiem o SUMie.
Awatar użytkownika
Stalowy
Posty: 2447
Rejestracja: 27 lut 2010, o 23:35

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: Stalowy »

[at], z łacy też mieliśmy czasem trzylinijkowe zdania - nic nowego

Jedno jest pewne, w Katowicach nie zostają ludzie którym bardzo nie zależy na tych studiach. Znam już dobre 30-40 osób które rezygnowały z Katowic z różnych powodów. To nie tak, że demonizujemy ale coś w tym musi być, że z innych uczelni tak dużo osób NIE REZYGNUJE (już nie wspominam o ludziach, którzy zostali wyrzuceni). Skąd się to bierze?
Awatar użytkownika
Pakolla Malajestra
Posty: 138
Rejestracja: 28 lip 2010, o 17:22

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: Pakolla Malajestra »

Skąd się to bierze?

być może z poczucia dużo większej dyscypliny i mniejszej swobody niż na innych uczelniach?
Awatar użytkownika
billie j.
Posty: 136
Rejestracja: 8 sie 2009, o 13:49

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: billie j. »

Lady-Freakish pisze:jak przetrwam II rok to więcej opowiem o SUMie.
Przetrwasz! Zresztą dużo się w tym roku zmieni na biochemii, więc nie będzie już tak strasznie jak kiedyś w naszym Mordorze
Powodzenia!
Awatar użytkownika
Myshaaa
Posty: 89
Rejestracja: 19 lip 2008, o 08:03

Re: Tak strasznie w Katowicach?....

Post autor: Myshaaa »

Dokładnie billie j., nadszedł czas,kiedy to biochemia na ŚUMie jest naprawdę super! A na początek studiów proponuję przyjąć taktykę: olewam dwóje (wiadomo, uczyć się by je poprawić trzeba, ale nie można się takimi bzdurami dołować), nie nakręcam się i robię to, co uważam za stosowne (to, że ktoś siedzi codziennie do 5 nad ranem przy książkach, nie znaczy, że każdy musi to robić. ja nocy nie zarywałam, a żyję i mam się całkiem dobrze wskakując na III rok po długich wakacjach), nie być zbyt ambitnym (od tej pory trója to naprawdę satysfakcjonująca ocena) i szanować ludzi- przyjaciele na tej uczelni to naprawdę wielki skarb!:) proste, prymitywne słowa, ale jakże pomocne w chwili grozy! Powodzenia
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post