Medycyna czy prawo

Porady jak się dostać na medycynę, na kierunek lekarski. Wykaz punktów na poszczególnych uczelniach. Materiały do nauki, testy. Wzajemna pomoc w nauce.
gercio

Re: Uwaga!! Lekarski!! HELP dla życia bez tytoniu

Post autor: gercio » 15 mar 2012, o 23:44

proximeaccessit pisze:(vide histologia, moi znajomi mają znajomych na innych uczelniach - konkretnie UMB)

T, wiarygodne źródło: znajomi znajomych.
proximeaccessit pisze:Nie zaszkodziło mi też to, że uczyłam się cytofizjologii, na którą większość studentów na mojej uczelni nie może patrzeć, bo w ich percepcji jawi się jako coś zupełnie nieprzydatnego, a której nie uczą np. na UMB - wręcz przeciwnie, uważam, że to był jeden z ważniejszych przedmiotów dla mnie.

Myślisz, że na UMB na przedmiocie, który notabene nazywa się histologia, cytofizjologia i embriologia, nie uczą cytofizjologii?

Awatar użytkownika
Stalowy
Posty: 2447
Rejestracja: 27 lut 2010, o 23:35

Re: Uwaga!! Lekarski!! HELP dla życia bez tytoniu

Post autor: Stalowy » 16 mar 2012, o 15:51

Jak czytam ten post to naprawdę mam wrażenie, że to jest tak, jakby WUM i Ty żylibyście w innym wymiarze. Innej rzeczywistości. No i że lekarski w np. Białymstoku a WUMie to . dwa inne kierunki (jakbyś porównała stosunki międzynarodowe z automatyką i robotyką O_o)

Pierwsze primo: nie przylepiałbym Ci takiej łatki całkowicie bezpodstawnie. Często piszę razem z Tobą albo czytam Twoje posty i jestem w stanie wydedukować jakie masz przekonania i co sądzisz o pewnych sprawach. Zarzekanie się tutaj nic nie zmienia. Gdyby to była tylko moja opinia, ok - jestem człowiekiem, jak każdy mam swoją subiektywną opinię i mogę ją wyrażać. Tymczasem jak widać w tym temacie i w kilku innych - nie jestem odosobniony w moim osądzie. Do tego przykro mi to zauważyć ale czasem mam wrażenie, że Twoje zdanie jest jak chorągiewka - łopocze w te stronę w którą akurat wiatr wieje.

Drugie primo: nie spotkałem się z żadnym negatywnym komentarzem z Twojej strony w kierunku WÓMu nie jestem nieomylny ale nie rzuciło mi się to w oczy. Albo nie wyrażasz tego na forum albo mi to umknęło.

Trzecie primo:
proximeaccessit pisze: Ewentualna indolencja i ignorancja studentów IV roku, wśród których :radzisz mi przeprowadzić sondę, nie może być podstawą do oceniania przydatności żadnego przedmiotu.
proximeaccessit pisze: A co do tego, czy uczelnia, którą kończysz nie ma wpływu na to, jakim lekarzem będziesz - nie byłabym taka pewna, czy to zupełnie bez znaczenia. Słyszałam o poziomie szczecińskiego szpitala dziecięcego i studenci uczelni, na której studiuję, byli wprost oburzeni tym, jakie braki w wiedzy prezentują szczecińscy lekarze stażyści. Nie wiem, czy to przypadek czy też nie, ale daje do myślenia.
A czy sądzisz, że indolencja i ignorancja stażystów Szczecińskich może być podstawą do oceniania Szczecina jako uczelni? Do tego jeszcze zdanie jak to doprecyzował Gercio: usłyszane od znajomych moich znajomych.". Proszę Cię, tryskasz hipokryzją na lewo i prawogt.


Czwarte primo:
proximeaccessit pisze: Może Ty przeprowadź ankietę wśród lekarzy hematologów, czy dla nich znajomość CD ma znaczenie, a patomorfologów zapytaj, czy przydało im się to, że na I i II roku uczyli się histologii.
Jeżeli sądzisz, że gdyby hematolog na 1 roku się nie uczył histologii to byłby złym hematologiem, to gratuluję kontaktu z rzeczywistością . I tak to czego uczył się na histo powiedzmy o krwinkach jest, powiedzmy sobie szczerze 1/100 jego przyszłej wiedzy jako specjalisty. Dodatkowo ta wiedza podstawowa z histologii jest dublowana na dziesiątkach przedmiotów - fizjologii, immunologii, kardiologii bla bla bla bla bla bla bla i pierdyliardzie innych.

Gdyby zdecydował się być hematologiem na 5 roku to w tydzień może śmiało opanować tą arcytrudną i arcyważną wiedzę z 1 roku histologii. Śmiech na sali.

Zrozum, proxime, że temu ma to wszystko służyć, żeby wskazać lekarzowi pewne podstawowe aspekty. Absolutnie podstawowe - zwłaszcza na przedmiotach przedklinicznych. Bo one naprawdę mają znikome znaczenie w przyszłej karierze. Chodzi o to, by nie pchać mu na siłę do łba taczek wiedzy, tylko dać mu możliwość WYBORU tego co go interesuje.
proximeaccessit pisze: ()dziś uważam, że mogłam robić więcej i w wolnej chwili z przyjemnością sięgam do Bochenka, na ktorego jeszcze rok temu nie byłam w stanie spojrzeć.
Ja tam w wolnej chwili i z przyjemnością idę na piwo ale skoro tak wolisz Adama.
proximeaccessit pisze: Nie spotkałam jeszcze lekarza, który powiedział mi, że nic z I i II roku mu się nie przydało. Niektórzy mówią, że nawet taka głupia biofizyka wiele wnosi.
No to żyjemy chyba w dwóch różnych światach i leczymy się w dwóch różnych służbach zdrowia bo ja jeszcze nie spotkałem takiego, który by mówił, że coś mu się przydało.

True story: chirurg, operacja. Student się pyta: p. doktorze, a co do za tętnica tutaj biegnie?

Chirurg: a po cholere mi to wiedzieć? :O Czerwone do czerwonego, niebieskie do niebieskiego, białe do białego i zamykamy gościa.

Czasem mam wrażenie, że właśnie studenci leku, którzy uczyli się bardzo ambitnie do matury mają troszkę wypaczone pojęcie o tych studiach - myślą, że przyjdą tu i będą chłonąć każdy skrawek wiedzy, by potem z każdego tego skrawka niczem House, korzystać. Dlatego przez pierwsze dwa lata gdy często jest największe skupienie bzdurnych i skrajnie nieprzydatnych przedmiotów uczą ich ponad miarę. A żeby nie zwariować, że uczy się pierdół - dorabiają sobie teorie - jakie to wszystko jest niezmiernie ważne, jak to wszystko będzie absolutnie niezbędne w przyszłym zawodzie. Tylko po to by usprawiedliwić przed samym sobą, że traci się czas na naukę PIERDÓŁ i naiwnie się twierdzi, że po 3 latach będzie się je pamiętać, a po 10 latach będzie się z nich na pewno korzystać. (sic!)
proximeaccessit pisze: Nie chciałabym, żeby leczył mnie lekarz, który przez pierwsze dwa lata studiów leciał na farcie i nawet nie zajrzał do książek.
A ja czasem mam wrażenie, że tacy są najlepsi i najnormalniejsi
proximeaccessit pisze: Nie jest istotne, czy pamięta się wszystko, lecz jak szeroki ma się ogląd. Gdybym nie uczyła się cytofizjologii, nie rozumiałabym połowy pojęć, o których piszą choćby w artykułach w naszej polskiej Hematologii". Nie można być dobrym lekarzem bez dobrej znajomości podstaw. I nie myl dobrej znajomości podstaw z pamiętaniem każdej pierdoły.
Sugerujesz, że studenci UMB, ŚUMu czy Wrocławia nie rozumieją ponieważ nie mieliśmy cytofizjologii w tak elitarnym ujęciu jak Ty?

Cały czas obracasz kota ogonem: kłótnia nie toczy się tu o kwestie pojęć tylko o wkuwanie markerów CD lub interleukin na 1 roku gdy student nie ma o tym bladego pojęcia, nie rozumie po co to, dlaczego to i na pewno to za dwa dni zapomni.

PS: czy mógłbym prosić o odpowiedź w nieco bardziej czytelnej formie? Przebrnięcie całego posta było troszkę wykańczające. Polub enter", nie gryzie

Awatar użytkownika
Padre Morf
Moderator
Posty: 4407
Rejestracja: 26 gru 2007, o 04:03

Re: Uwaga!! Lekarski!! HELP dla życia bez tytoniu

Post autor: Padre Morf » 17 mar 2012, o 13:50


Jeśli uważasz, że histologia jest przedmiotem bez żadnego znaczenia dla przyszłego klinicysty, to jest to oczywiście Twoja prywatna opinia, z którą absolutnie się nie zgadzam. Ja sądzę, że lekarz powinien być czymś więcej niż maszynka do wypisywania recept i szeroka znajomość nauk podstawowych jest niezbędna do zrozumienia pewnych zjawisk, niezależnie od tego, czy chodzi o fizjologię czy też nie. Nie chciałabym się uczyć na uczelni, na której program któregokolwiek z przedmiotów jest mocno okrojony.

W Białymstoku z tego co wiem uczą się histologii z Zabla. Nie jest to może Sawicki czy Ostrowski, ale w zupełności wystarcza do poznania histologii na poziomie przydatnym w klinice.
Owszem, wypadałoby, żeby lekarz wiedział jaki nabłonek leży gdzie i znał embriologie ze swojej działki (bo to się przydaje przy wadach wrodzonych), ale do tego nie trzeba wkuć Sawickiego na pamięć.
- w Białymstoku nie każą się uczyć wszystkich 29 markerów CD limfocytów B. Jak prawdziwy lekarz może nie znać wszystkich magicznych 29 markerów zaje*stości?! Tożto oburzające
Drobna ciekawostka - tu gdzie teraz pracuję większość pracowników ma problem z wymieniem tych magicznych CD Po prostu w każdej pracowni cytomorfologii wisi stosowny plakacik i można sobie to bez problemu sprawdzić.
Znów megalomania na punkcie WUMu - u Was NIC nie jest okrojone
Jest, jak wszędzie zresztą. Uczelnie tną godziny, bo wymagania się zmieniają, a kasa z pensum nie bierze się znikąd.
Ty przeprowadź ankietę wśród lekarzy hematologów, czy dla nich znajomość CD ma znaczenie
Dla wielu nie ma, bo się hematoonkologią nie zajmują

Zresztą są odpowiednie źródła i można sobie sprawdzić co i jak. Są naprawdę ważniejsze rzeczy, których człowiek musi się nauczyć niż CD.
Myślisz, że na UMB na przedmiocie, który notabene nazywa się histologia, cytofizjologia i embriologia, nie uczą cytofizjologii?
Z tego co wiem cytofizjologia jest na wejściówkach na II roku. Chłopaki z Białego jak wpadną to potwierdzą albo zaprzeczą.

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post