Dlaczego mój pies zdechł, Nie wiem co było przyczyną, pomocy

mopakse
Posty: 1
Rejestracja: 23 lis 2009, o 20:14

Dlaczego mój pies zdechł, Nie wiem co było przyczyną, pomocy

Post autor: mopakse » 23 lis 2009, o 21:14

Witam
Wczoraj pochowałam mojego psa, jest mi bardzo przykro a zarazem czuje złość, bo nie wiem do końca, co się z nim stało. Poniżej opowiem jego historie choroby, jeśli ktoś będzie coś podejrzewał albo spotkał się z takim przypadkiem bardzo proszę napisać, może pomoże mi to zrozumieć jego śmier.
Zacznę od tego, że był młodym psem, miał 4, 5 lat. Rasa Cocker Spaniel Angielski.
Jakieś 1, 5 miesiąca temu wyprałam się z nim do weterynarza, gdyż miał pełne gruczoły w odbycie. Weterynarz je wyscisnoł i ok. Po tygodni znowu się napełniły, kolejny raz udałam się do lekarza, jednakże na tej wizycie spytałam się lekarza, co oznacza fakt, że pies pije bardzo dużo wody. Leksus, bo tak miał na imię zawsze pił dużo wody, ale wtedy pił jeszcze więcej.
Lekaż powiedział mi, że powodów może by dużo, jednakże on nie postawi diagnozy jak nie będzie miał jej, na czym oprze, dlatego zaproponował zrobienie badana krwi. Choć koszty tego badana nie były małe zgodziłam się na nie.
Z badań wynikło, że parametry dotyczące wątroby są poza normą (w górę). Wszystkie pozostałe parametry, np. nerki były w porządku.
Dlatego też lekarz stwierdził, że źle go karmie i kazał przejść na bardzo drogą (dla mnie) karmę, albo samemu mu gotowa ryż z kurczakiem. Od tego dnia Leksus Jak dzień w dzień ten okropny ryż.
Wszystko zdawało się by na dobrej drodze, do soboty tydzień temu. Pojechałam z nim do weterynarza, gdyż od czwartki nie tknął jedzenia.
Lekarz powiedział, że trzeba znowu zrobić badanie krwi. Jednakże już mniej kosztowne, bo badać będzie tylko parametry wątrobowe oraz składniki krwi. Wyniki wskazywały, że parametry troszeczkę spadły, jednakże niepokojący był wzrost białych krwinek. Tak wiec, Leksus zaczął terapie antybiotykową, lekarz powiedział, że to prawdopodobnie zapalenie wątroby, temu dostawał jeszcze środki przeciwzapalne pełno innych zastrzyków. Lekarz powiedział, że jak pies zacznie jeść to, będze dobry znak, no tak się stało, w środe leksus jadł już całkowicie normalne, aż przyszedł piątek, kiedy to znowu nie chciał jeść i na dodatek wymiotował. W piątek wieczorem po za tymi objawami, zaczął strasznie piszczec, nigdy czegoś takiego nie miał, pojechaliśmy jak najprędzej do lekarze. Dostał znowu pełno zastrzyków. Lekarz kazał przyjechać w sobotę, na badanie krwi i na USG. W sobotę dostał również kroplówkę. Po tej kroplówce poczuł się naprawdę fajnie, podniósł głowę, zaczął się interesować. Miałam dobre myśli.
Jednakże noc z soboty na niedziel była naszą najgorszą nocą. Nicy w południe dostał przeciwbólowe, ale to chyba ni działo, bo całą noc nie przespał, a na dodatek piszczał z bólu, nie wiedziałam jak mu pomóc. Dawałam nospy, jednak to nic nie pomagało. Rano jak wstaliśmy po nieprzespanej nocy razem z mężem pojechaliśmy prędko do lekarza. Dodam ze rano miał już brzuch jak balon. Tak jak w sobotę miał malusi pusty brzuszek, to w niedziele miał wielki balon. Lekarz powiedział, że gdyby to był jego pies to by go uśpił. Nie chcieliśmy się na to zgodzi w tym momencie, dlatego dał mu pełno przeciwbólowych, kroplówkę, i kazał przyjechać o 16. Razem z mężem zdecydowaliśmy się, aby uśpić Leksika. Zrobiliśmy to, dlatego że widzieliśmy jak biedak strasznie cierpi. Ja już o 16 nie pojechałam, mąż prosił o ostatnie zbadanie Leksa. Leks od soboty nie robił siku, dlatego lekarz powiedział, że warto zbada nerki. Z badan wyszło, że one już nie pracują. No i na tym kończy się opowieść o Lekusie.
Powiem jeszcze, co powiedział lekarz po zrobieniu sesji zwłok.
Powiedział, że jego wszystkie organy było zaatakowane rakiem, wątroba składała się z dwóch części, i wszystko wyglądało jakby zaatakowane było fosforo …. Coś, mąż nie pamięta dokładnie, czym, ale fosforo. Powiedział, że taka substancja występuje w trutkach na myszy czy szczury. Jednakże dodał, że to nie działo się od kilku dni tylko był to długotrwały proces.
No i widzicie nie wiem, co mam myślę, a nie wiedzieć, dlaczego umiera twój przyjaciel to coś strasznego.
Myślę, że Leksus nie zjadłby trutki gdyż czasem ciężki było mi mu wcisną dobra karmę dla psa. Bardziej prawdopodobne ze zjadłby mysz, ale w to nawet ni chce mi się Wierzyc. A z drugiej strony w internecie czytałam że jak pies zje trutkę to śmierć raczej szybko przychodzi, a nie po miesiącach.
Czy ktoś miał podobny przypadek, a może ktoś wie co mogło być przyczyną takiego stanu organów wewnętrznych.
Będę wdzięczna za każdy ślad.

fifjen
Posty: 1
Rejestracja: 1 paź 2011, o 04:58

Re: Dlaczego mój pies zdechł, Nie wiem co było przyczyną, pomocy

Post autor: fifjen » 1 paź 2011, o 05:11

chyba znam odpowiedź mój pies taż zdechł obiawy były podobne wykryto u niego w żoładku obce ciało prawdopododobnie szmatkę niestety dopiero po trzech tygodniach z twoim pieskiem było tak samo

Trzyszcz
Moderator w spoczynku
Posty: 886
Rejestracja: 2 sie 2011, o 11:33

Re: Dlaczego mój pies zdechł, Nie wiem co było przyczyną, pomocy

Post autor: Trzyszcz » 1 paź 2011, o 21:46

Wątpię, żeby ktoś powiedział coś więcej niż lekarz weterynarii.
I to po przeprowadzeniu badań i sekcji.
Jeśli miał w którymś momencie okazję zjedzenia trutki (chyba, że z domu wychodził tylko na smyczy?) to trzeba uznać to za prawdopodobne.
Co do tego, co przeczytałaś w internecie- ja się na psach słabo znam ale wiem jedno-w internecie można napisać wszystko, a jakie może być pewniejsze źródło danych niż lekarz weterynarii?
Z resztą znaczenie ma na pewno masa zwierzęcia w stosunku do il. zjedzonej trutki.

roxii

Re: Dlaczego mój pies zdechł, Nie wiem co było przyczyną, pomocy

Post autor: roxii » 18 maja 2012, o 12:35

Mój pies miał 10 lat rasa też cocel spaniel-podobne obiawy.
Mial guzy na brzuchu, jak chodziłam do veterynarza i mówiłam że mój pies ma guzy to on mi mówił że żadnych tam guzów nie widzi.Mój pies tez pił bardzo duzo wody i niejadł,wymiotowała i miała biegunke vet. kazal dawac laremid albo smekte a ze pies nie jadl mowil ze to ze stresu.Wostatni dzien jak ciagle wymiotowala pojechalam z nia to vet. i pobral jej krew i zrobilismy jej badania-w tym samym dniu brzuch zaczal robic sie jej jak balon i tez piszczala a wieczorem zmarła

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post