Prawidłowe żywienie szynszyli jako, iż stare tematy to błędy

Felikolec
Posty: 30
Rejestracja: 5 lip 2016, o 14:52

Prawidłowe żywienie szynszyli jako, iż stare tematy to błędy

Post autor: Felikolec » 6 lip 2016, o 10:16

i głupota, powolna agonia dla tych małych kulek, a ile w naturze żyją do 10 lat to w hodowli spotyka się szynszyle 20-letnie, a rekordzista Radar z niemiec dożył 29 lat i ponad 10-miesięcy. I wiele to moim zdaniem mówi, o ile tylko skupimy się na zapewnieniu im dogodnych warunków, zamiast tylko rozpieszczaniu. Bo statystyka jest tu niestety bezwzględna. Średnia życia z informacji, które udało mi się uzyskać mówi, że średnia życia hodowlanych szynszyli wynosi 7-8lat, czyli krócej niż w warunkach naturalnych!

To porażające i w większości spowodowane złą dietą. Problemy stomatologiczne i stłuszczenie wątroby to niestety codzienność, a można temu zapobiec hołdując kilku prostym zasadom:

1. Szynszyle to przede wszystkim sianożercy. W warunkach naturalnych ich dieta składa się z kilku rodzajów traw, a nie ewoluowały nadto od tamtych czasów. Nauczyły się jedynie żulić o smaczki i słodko zajadać, przez co cała dieta idzie w pizdu. Nie można zapominać, że ponad 90% diety szynszyla powinno stanowić siano. Dobre siano jest chętnie jedzone i chciałbym tu wyróżnić Mazurskie od Pana Roberta i Jurajskie sianko, które można zamówić poprzez fb. Bo cena, jakoś i smakowitość są niespotykane.

Ważnym aspektem jest też ciekawotka, że im bardziej niezdrowa dieta szynszyli tym mniej chętnie sianko jedzą. Owoce i warzywa są na pewno smaczniejsze i bardziej kaloryczne, więc przy ich dostatku po co w ogóle jeść sianko, prawda?

A sianko jest ważne, bo pomaga zapewnić ciągłe ścieranie zębów i zapobiega przerostowi. Czemu? Bo jest twarde i trzeba je jeść ciągle z uwagi na niską kaloryczność. Co wpływa też pozytywnie na inny aspekt. Szynszyle cały czas trawią i muszą ciągle jeść i bobczyć. Jeśli nastąpi w tym przerwa, może dojść do groźnych komplikacji.

2. Zioła. Kiedy już mamy siano może pomyśleć o smacznych dodatkach, coby urozmaicić dietę. 7% diety szynszyla powinny stanowić zioła i suszone kwiaty. Jest ich tak dużo, żę w tymże poście ich nie wymienię, lecz w razie czego odpowiem na pytanie. Należy jednak jedynie uważać komponując mieszanki, by nie było w nich za dużego procentu ziół moczopędnych.

3. Karma. Największa bolączka z uwagi na to ile karm wyprodukowano dla szynszyli i jakie są dostępne w sklepach zoologicznych. Trzeba powiedzieć szczerze: Megan, Vitapol i inne karmy kupowane na wagę to trucizna dla szynszyli. Ilość chemii, tłuszczów i cukrów zwiększa wielokrotnie prawdopodobieństwo wystąpienia stłuszczenia wątroby, przerostu zębów, pogorszenia futerka, podatności na choroby i cukrzycy. Z resztą inne karmy nie są wiele lepsze. Na chwilę obecną dobre karmy to jedynie: Versele Laga Complete Chinchilla Degu oraz Versele Laga Crispy Pellets oraz Beaphar Nature dla świnki morskiej. Tak trzecia karma jest dedykowana dla świnki morskiej, ale jest jedną z trzech aktualnie dostępnych karm, które z uwagi na skład można podawać szynszylom. Ale nie można tu zapominać o tym, że karma powinna stanowić do maks 5% ich diety!

4. Gałązki kupione lub przygotowane powinny także stale gościć w klatce naszych podopiecznych. Ile by ich nie było to i tak przepiłują na wykałaczki, a czasem drzazgi. I dobrze. Gałązki pomagają w ścieraniu zębów i nie należy o nich zapominać.

5.Wapno.Wapna podawać nie polecam, to głównie chemia, nawet te droższe i przy dobrej diecie nie jest potrzebne. Można zaś tak jako i ja, raz na jakiś czas dać do pogryzienia sepię. Jest naturalniejsza i o wiele fajniejsza.

6. Witaminy. Nie jest to niezbędne, aczkolwiek też nie szkodzi. Trzeba jednak przede wszystkim zachować umiar. Ja sypię szczyptę Roboranu H na karmę raz na tydzień, czasem rzadziej. Można też podawać z taką samą częstotliwością pyłek pszczeli. W ilości po 3 granulek na łeb, ale nie więcej. I radzę uważać, bo pyłek jest istną bombą kaloryczną.

7. Smakołyki i największa bolączka opiekunów. Bo jak tu nie dać, skoro tak bardzo chce. A no wystarczy sobie wyobrazić co się stanie jak przesadzisz. Zwierzak będzie cierpiał i szybciej oddejdzie od Ciebie i tego świata. I na prawdę jest to warte tą chwilę radości, gdy dajesz mu smaczka?

Myślę, że nie.

Drugi aspektem jest to, że jeśli chcemy im dawać smakołyki to lepiej dawać zdrowe. Takie które w małych dawkach pomogą, zamiast tylko pusto szkodzić. A warto tu zauważyć, że jeśli odzwyczaić szynszyla od vitapolu, za zdrowe smaczki też da się nawet pokroić.

I prym niewątpliwie wiedzie tu topinambur. Liście i łodygę można dawać do ziół. Natomiast suszone plastry z bulwy to nie lada smakołyk zmniejszający ryzyko wystąpienia cukrzycy. Nie zawiera też za dużo cukrów i tłuszczy, tak więc topinamburem można rozpieszczać kulkę nawet codziennie.

Inne smakołyki warte uwagi to:
Korzeń mniszka lekarskiego
Korzeń cykorii
Suszone plastry pomidora
Płatki grochu
Buraczki (z nimi nie przeginać)
Marchew

I te oto smaczki można podawać raz na jakiś czas, bez przykrych konsekwencji, byle nie codziennie coś i na zmianę oczywiście. Pewnie też o czymś zapomniałem, bo używam tylko tego. W razie czego piszcie w odpowiedziach.

Nie podajemy natomiast owoców i orzechów, ponieważ są strasznie niezdrowe. Natomiast jeśli czujemy silną potrzebę, lub potrzebujemy pocieszyć szynszylę to można podać:
Migdałka
Suszone jabłko (mały kawałek)

Należy jednak pamiętać, że po jednorazowym podaniu organizm dojdzie do ładu, lecz potem przez długie tygodnie nie można już kategorycznie podawać!

I z taką dietą pomożesz szynszyli żyć zdrowiej i dłużej.

Pisane na szybko bez edycji, więc przepraszam za błędy i zapraszam do dopowiadania w razie gdybym coś pominął.

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post