ciężki wybór

Informacje, porady, pomoc od osób przygotowujących się oraz poprawiających maturę. Pomoc w wyborze kierunków studiów.
Alicia48
Posty: 5
Rejestracja: 19 lut 2017, o 13:40

ciężki wybór

Post autor: Alicia48 » 30 mar 2017, o 11:05

Może i głupie pytanie.
Zastanawiam się nad wyborem studiów.
Zdaję rozszerzoną biologię i chemię, matma podstawa ale liczę na wysoki wynik. Myślałam o stomatologii, weterynarii, medycynie lub kosmetologii (to chyba najmniej)- to mnie całkiem interesuje. I tu pojawia się problem- boję się igieł, krwi mniej, ale po prostu słabo mi na myśl o wielkich strzykawkach i samym procesie przebijania skóry, nie śmiejcie sie
Czy będąc na studiach wyszłabym z tego? Jakoś bym się przyzwyczaiła? Bo obawiam się, że to (poza ogromem nauki) będzie sporym problemem na kierunkach, które mnie interesują
Liczę na pomoc, może ktoś z was też ma taki problem, proszę o rady

Thisfer
Posty: 107
Rejestracja: 31 paź 2016, o 07:32

Re: ciężki wybór

Post autor: Thisfer » 31 mar 2017, o 09:12

Myślę, że jeśli jesteś zdeterminowana - nie będzie stanowić to problemu. Po prostu nie myśl, że będzie strasznie - podobno wizyty w prosektorium są mniej stresujące niż wyobrażenia adeptów medycyny.


Awatar użytkownika
Mårran
Posty: 3873
Rejestracja: 8 kwie 2008, o 19:17

Re: ciężki wybór

Post autor: Mårran » 2 kwie 2017, o 15:51

Thisfer, prosektorium to jest najstraszniejsze w opiniach babć, co pytają w czasie świąt kogoś po piątym roku A miełeś już PROSEKTORIUUUUUM?

Igły to coś innego, bo to prawdziwa fobia niektórych i ludzie przy kłuciu rzeczywiście mdleją. I to przewija się całe życia, a nie na pierwszym roku.
Pani Buka

Alicia48
Posty: 5
Rejestracja: 19 lut 2017, o 13:40

Re: ciężki wybór

Post autor: Alicia48 » 2 kwie 2017, o 17:20

No właśnie Nie mam obrzydzenia jako takiego, jeśli chodzi o ciało/wnętrzności (aczkolwiek nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam), ale takie łożysko przyniesione do szkoły lub różne fajne rzeczy umieszczone w formalinie oglądam z zaciekawieniem.
Chodzi mi o sam kontakt z igłą, strzykawką, moment przebicia skóry i uczucie, że coś ingeruje w moje ciałozawsze przy pobieraniu krwi staram się pozytywnie nastawić, ale często kończyło się to kilkunastoma minutami przeleżanymi na łóżku w gabinecie z lizakiem, bo pani bała się mnie wypuścić Zdarzało się tak że w trakcie miałam mroczki, a czasem tak, że już chciałam wyjść, zakładałam kurtkę i robiło mi się słabo. Przez to czuję ogromną niechęć do strzykawek.
Dałoby się jakoś tą niechęć pokonać? Może na kimś innym gdybym to robiła nie czułabym się tak źle, a z czasem bym się przyzwyczaiła?


Awatar użytkownika
Mårran
Posty: 3873
Rejestracja: 8 kwie 2008, o 19:17

Re: ciężki wybór

Post autor: Mårran » 2 kwie 2017, o 17:25

Niektórzy reagują tak tylko na siebie, inni w ogóle na widok zastrzyku, musiałabyś sprawdzić. Jeśli tylko na siebie, to nic takiego
Pani Buka

jjusti18

Re: ciężki wybór

Post autor: jjusti18 » 12 kwie 2017, o 10:16

Każdy powinien wybrać kierunek patrząc na swoje zainteresowania, umiejętności i możliwości, więc wszystko zależy w czym czujesz się mocna. Ja zrezygnowałam z medycyny, bo nie czułam się w tym kierunku i wybrałam coś całkiem innego zarządzanie zasobami ludzkimi studia podyplomowe. Myślę, że w tej dziedzinie bardziej się sprawdzę. Bardzo cieszę, że udało mi się dostać na taki kierunek w formie studiów online, bo mogę rozpocząć jakąś prace tymczasową, żeby co nie co dorobić.

Awatar użytkownika
olunia16
Posty: 111
Rejestracja: 29 sty 2010, o 13:58

Re: ciężki wybór

Post autor: olunia16 » 15 maja 2017, o 21:07

Alicia48 pisze:No właśnie Nie mam obrzydzenia jako takiego, jeśli chodzi o ciało/wnętrzności (aczkolwiek nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam), ale takie łożysko przyniesione do szkoły lub różne fajne rzeczy umieszczone w formalinie oglądam z zaciekawieniem.
Chodzi mi o sam kontakt z igłą, strzykawką, moment przebicia skóry i uczucie, że coś ingeruje w moje ciałozawsze przy pobieraniu krwi staram się pozytywnie nastawić, ale często kończyło się to kilkunastoma minutami przeleżanymi na łóżku w gabinecie z lizakiem, bo pani bała się mnie wypuścić Zdarzało się tak że w trakcie miałam mroczki, a czasem tak, że już chciałam wyjść, zakładałam kurtkę i robiło mi się słabo. Przez to czuję ogromną niechęć do strzykawek.
Dałoby się jakoś tą niechęć pokonać? Może na kimś innym gdybym to robiła nie czułabym się tak źle, a z czasem bym się przyzwyczaiła?
Wypowiem się jako higienistka stomatologiczna i jako częsty bywalec przychodni . Ja mam podobnie że mam niechęć do strzykawek ale tylko w stosunku do siebie. I miałam obawy jak to będzie w stosunku do innych. Okazało się że w stosunku do innych jest ok . Nie mam omdleń odruchów wymiotnych itd jeśli chodzi o czyjąś krew albo igły wbijane w czyjeś ciało czy inne rzeczy u innych typu tkanki itd. Ale to każdego indywidualna sprawa i dopóki tego na kimś nie zobaczysz nie będziesz wiedziała czy to Cię rusza czy nie Pozdrawiam

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post