Stomatologia czy medycyna??

Jak dostać się na stomatologię, które uczelnie są najlepsze, ile muszę mieć punktów, jakie są zasady rekrutacji na studia medyczne. Wszystko co dotyczy stomatologii na studiach i w pracy zawodowej.
hellou
Posty: 35
Rejestracja: 4 maja 2012, o 09:43

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: hellou » 11 maja 2012, o 11:37

Yepo pisze:ludzie jesteście żałośni i nie potraficie ogarnąć tematu pieniędzy, stawiacie je jako rzecz nadrzędną. chcecie ryzykować ludzkim życiem tylko po to żeby zarabiać dużo hajsu? To wręcz nieetyczne i typowe dla jakiegoś chłopa z pola który tylko widzi monety, a nie dla osoby wykształconej jaką powinien być lekarz. Ta praca nie powinna nikogo interesować tylko z tytułu zarabianych pieniędzy. Owszem dobrze jest zarabiać tyle, żeby nie płakać przy odbiorze wypłaty, ale nie przesadzajmy, nie jest to kluczowe. Stomatolodzy może i dużo zarabiają, ale dziwki przy drodze też nieźle zarabiają a mimo wszystko tak samo jak grzebać w zębach przez całe życie nie chciałbym świadczyć w/w usługi. Pieniadze to nie wszystko, potem sobie zdacie na starość sprawę, że nic w życiu nie zrobiliście bo goniliście za hajsem, a nie za pasją i aspiracjami i cała młodość przepadła, bezpowrotnie. jak mówił laska jeżeli nie jesteś tutsi ani hutu, masz co jeść i takie sprawy musisz tylko odpowiedzieć sobie na jedno zajebiście ale to zajebiście ważne pytanie - co lubię robić w życiu? i zacznij to robić Naprawdę, co Wam po tych pieniądzach jak będziecie chodzić wkurzeni i sfrustrowani? nic! Ogarnijcie swoje priorytety póki jeszcze możecie. miłego
PO PIERWSZE-NIKT NIE NAPISAŁ, ŻE PIENIĄDZE SĄ NAJWAŻNIEJSZE. To Charisma wyliczała jakieś plomby, ja chciałam tylko powiedzieć, że dentyści zaradni nie mają źle i mogą robić dobrą kasę. Nie widzę w tym nic złego. Kto tu mówi o uganianiu za kasą? Z porównaniem do dziwki to chyba trochę przesadziłeś.
PO DRUGIE-SŁUCHAĆ MI SIĘ NIE CHCE O GADANIU, ŻE KTOŚ POSZEDŁ NA STOMĘ DLA IDEI. Dajcie spokój-99% zależy na dobrej przyszłości, na samodzielności, na dobrym starcie. Czasami dla interesu rodzinnego. Dla idei to można zostać ratownikiem medycznym, chirurgiem, onkologiem. Nie sprowadzam tego zawodu na niższą półkę. Choroby jamy ustnej mają wpływ na cały organizm i to nie ulega żadnym wątpliwościom, pomijając względy estetyczne.
PO DRUGIE-głupoty gadasz-są doskanałe kursy z orotodoncji. Na speckę jest często 1 miejsce/województwo. Ja sama wybrałabym się - wiadomo - do tego po specce, ale nie mów, że jest to dziwne w tym środowisku. Rozumiem-leczenie wad zgryzu bez żadnych uprawnień może zrodzić mnóstwo kłopotów. Jednakże teraz są takie możliwości, że specjalizacja nie jest dla stomatologa jedyną opcją.

Awatar użytkownika
Stalowy
Posty: 2447
Rejestracja: 27 lut 2010, o 23:35

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: Stalowy » 11 maja 2012, o 11:58

Charisma ma swoje racje, wbrew temu co mówicie, na pewno jest dentystką. Wypalenie zawodowe dosyć szybko dopada, szczególnie stomatologów - jeżeli chce się być po prostu regularnym dentystą i dziubać tylko wypełnienia to faktycznie idzie dostać pierdolca robiąc to przez 8 godzin dziennie.

Charisma zauważyła też bardzo ważną rzecz: w jedną godzinę dentysta załóżmy, że potrafi zrobić NA SPOKOJNIE 2 porządne głębokie wypełnienia, inkasuje po 150 zł. od zabiegu. Z czego połowę musi oddać na asystentkę, najem lokalu, materiały, rachunki, sterylizację itd. itd. Ta sama sytuacja: ortopeda, 1 godzina, 6 wizyt 10-minutowych po 100 zł. Jedyne na co wydaje to najem małego gabineciku, sekretarka za 1500 miesięcznie i 6 par jednorazowych rękawiczek.

Tyle jeśli chodzi o opłacalność zawodową.

Jeżeli chodzi o studia. Przez nasze pięć lat czuje się tą namacalność tego co będziemy robić, ciągle się w tym obracamy. To tak jakby od 2 roku zacząć 4 letnią specjalizację: stomatologia. O ile oczywiście trafimy na mądrych asystentów z mniej przydatnych dla nas przedmiotów jak interna, piediatria itd, którzy będą potrafili rozgraniczyć to co nam się przyda od tego co nam się nie przyda. (wysławiamy takich pod niebiosa np. z patofizjologii )

Faktem niezaprzeczalnym jest za to to, że my kończymy staż i jak jesteśmy dobrzy, obrotni i potrafimy się odnaleźć, pracujemy za 3 tysiące w Polsce, lub wielokrotność tej sumy za granicą. Kilka lat i potrafimy naprawdę świetnie stanąć na nogi i bić pieniążki jak to niektórzy określają. Tak, przychodzi nam to dużo prościej.

Można np. po kilku latach harówy np. zwolnić tempo i kobieta może np. wystopować, pracować 5h dziennie, robić 5 kanałówek na mikroskopie po 700-800 od sztuki i zająć się spokojnie domem i rodziną. Zacząć po 10 latach żyć", zwiedzać świat, spełniać swoje pasje, rozwijać się w innych dziedzinach niż zawodowa.

Kolejny plus stomy jaki zauważam jest taki, że Polska stomatologia to chyba jedna z niewielu dziedzin medycznych, która stoi na najwyższym światowym poziomie. Ani sprzęt, ani wykształcenie i umiejętności lekarzy nie są gorsze od naszych kolegów (przyszłych ) z wysp, zza oceanu czy z któregokolwiek zakątka świata. Dodam tylko, że studia dentystyczne w polsce należą do najlepszych w Europie, dużo lepiej zorganizowanych niż we Francji, Niemczech czy Hiszpanii.

Kolejną rzeczą jest Polskie Towarzystwo Studentów Stomatologii, które jest skarbnicą wiedzy i możliwości rozwoju. Corocznie kilka oddziałów PTSS w Polsce (poszczególnych uczelni medycznych) organizuje ogólnopolskie (lub jak np. tegoroczna w poznaniu: międzynarodowe) dotyczące stomatologii w najprzeróżniejszych ujęciach. Wszystko jest okraszone dużą liczbą i różnorodnością kursów (od najprostszych jak zakładanie koferdamu, przez obsługę mikroskopu endodontycznego po kursy implantologiczne włącznie). Dodatkowo często organizowane są wyjazdy np. majówkowe czy zimowe na tydzień, które łączą zabawę z nauką. Dostęp do konferencji jest całkowicie darmowy, a kursy dla studentów mają cenę na którą większość osób może sobie pozwolić.

Wszystko to świetnie mobilizuje do rozwijania się w swojej dziedzinie, która już w czasie studiów jest mocno zawężona.



Czy to trudny zawód? Praca na powierzchni wielkości pół centymetra kwadratowego, odszukiwanie kanałów, których ujścia mają nieraz 1 mm średnicy gołym okiem. Wszystko to w trudno dostępnym miejscu jakim jest j. ustna, na przytomnym pacjencie. To jedna z najtrudniejszych zabiegówek". Cała różnica jest taka, że od Was nie będzie zależało czy ktoś przeżyje czy nie

Co do tego co wszyscy nazywają prestiżem". Na pewno wielu z Was ogląda/oglądało chirurgów Wczoraj oglądałem odcinek, w którym padło świetne sformułowanie: chirurg staje przy stole by poczuć się bogiem, mającym 3 metry wzrostu ze swoim lśniącym skalpelem w dłoni".

Dentyści też są bogami - tyle, że w zaciszu swojego gabinetu, z dala od oczu pielęgniarek, stażystów, rezydentów, studentów i kolegów, którzy będą podziwiać cuda ich pracy i wychwalać pod niebiosa. Bo uwierzcie mi, jeżeli będziecie dobrymi dentystami, każdego dnia będziecie w swoim gabinecie czynić cuda i niejednokrotnie będziecie spełniać marzenia ludzi, którzy do Was przyjdą i sprawiać, że ich życie będzie stawać się lepsze

Cała różnica polega na tym, że to WY będziecie z tego dumni, a nie zawsze będzie miał kto to docenić

Bo jak to określił jeden wspaniały protetyk z UM w Łodzi na tegorocznej konferencji: najlepsza praca jaką wykonacie to będzie taka, której nie widać

hellou
Posty: 35
Rejestracja: 4 maja 2012, o 09:43

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: hellou » 11 maja 2012, o 12:13

Stalowy pisze:Charisma ma swoje racje, wbrew temu co mówicie, na pewno jest dentystką. Wypalenie zawodowe dosyć szybko dopada, szczególnie stomatologów - jeżeli chce się być po prostu regularnym dentystą i dziubać tylko wypełnienia to faktycznie idzie dostać pierdolca robiąc to przez 8 godzin dziennie.

Charisma zauważyła też bardzo ważną rzecz: w jedną godzinę dentysta załóżmy, że potrafi zrobić NA SPOKOJNIE 2 porządne głębokie wypełnienia, inkasuje po 150 zł. od zabiegu. Z czego połowę musi oddać na asystentkę, najem lokalu, materiały, rachunki, sterylizację itd. itd. Ta sama sytuacja: ortopeda, 1 godzina, 6 wizyt 10-minutowych po 100 zł. Jedyne na co wydaje to najem małego gabineciku, sekretarka za 1500 miesięcznie i 6 par jednorazowych rękawiczek.

Tyle jeśli chodzi o opłacalność zawodową.

Jeżeli chodzi o studia. Przez nasze pięć lat czuje się tą namacalność tego co będziemy robić, ciągle się w tym obracamy. To tak jakby od 2 roku zacząć 4 letnią specjalizację: stomatologia. O ile oczywiście trafimy na mądrych asystentów z mniej przydatnych dla nas przedmiotów jak interna, piediatria itd, którzy będą potrafili rozgraniczyć to co nam się przyda od tego co nam się nie przyda. (wysławiamy takich pod niebiosa np. z patofizjologii )

Faktem niezaprzeczalnym jest za to to, że my kończymy staż i jak jesteśmy dobrzy, obrotni i potrafimy się odnaleźć, pracujemy za 3 tysiące w Polsce, lub wielokrotność tej sumy za granicą. Kilka lat i potrafimy naprawdę świetnie stanąć na nogi i bić pieniążki jak to niektórzy określają. Tak, przychodzi nam to dużo prościej.

Można np. po kilku latach harówy np. zwolnić tempo i kobieta może np. wystopować, pracować 5h dziennie, robić 5 kanałówek na mikroskopie po 700-800 od sztuki i zająć się spokojnie domem i rodziną. Zacząć po 10 latach żyć", zwiedzać świat, spełniać swoje pasje, rozwijać się w innych dziedzinach niż zawodowa.

Kolejny plus stomy jaki zauważam jest taki, że Polska stomatologia to chyba jedna z niewielu dziedzin medycznych, która stoi na najwyższym światowym poziomie. Ani sprzęt, ani wykształcenie i umiejętności lekarzy nie są gorsze od naszych kolegów (przyszłych ) z wysp, zza oceanu czy z któregokolwiek zakątka świata. Dodam tylko, że studia dentystyczne w polsce należą do najlepszych w Europie, dużo lepiej zorganizowanych niż we Francji, Niemczech czy Hiszpanii.

Kolejną rzeczą jest Polskie Towarzystwo Studentów Stomatologii, które jest skarbnicą wiedzy i możliwości rozwoju. Corocznie kilka oddziałów PTSS w Polsce (poszczególnych uczelni medycznych) organizuje ogólnopolskie (lub jak np. tegoroczna w poznaniu: międzynarodowe) dotyczące stomatologii w najprzeróżniejszych ujęciach. Wszystko jest okraszone dużą liczbą i różnorodnością kursów (od najprostszych jak zakładanie koferdamu, przez obsługę mikroskopu endodontycznego po kursy implantologiczne włącznie). Dodatkowo często organizowane są wyjazdy np. majówkowe czy zimowe na tydzień, które łączą zabawę z nauką. Dostęp do konferencji jest całkowicie darmowy, a kursy dla studentów mają cenę na którą większość osób może sobie pozwolić.

Wszystko to świetnie mobilizuje do rozwijania się w swojej dziedzinie, która już w czasie studiów jest mocno zawężona.



Czy to trudny zawód? Praca na powierzchni wielkości pół centymetra kwadratowego, odszukiwanie kanałów, których ujścia mają nieraz 1 mm średnicy gołym okiem. Wszystko to w trudno dostępnym miejscu jakim jest j. ustna, na przytomnym pacjencie. To jedna z najtrudniejszych zabiegówek". Cała różnica jest taka, że od Was nie będzie zależało czy ktoś przeżyje czy nie

Co do tego co wszyscy nazywają prestiżem". Na pewno wielu z Was ogląda/oglądało chirurgów Wczoraj oglądałem odcinek, w którym padło świetne sformułowanie: chirurg staje przy stole by poczuć się bogiem, mającym 3 metry wzrostu ze swoim lśniącym skalpelem w dłoni".

Dentyści też są bogami - tyle, że w zaciszu swojego gabinetu, z dala od oczu pielęgniarek, stażystów, rezydentów, studentów i kolegów, którzy będą podziwiać cuda ich pracy i wychwalać pod niebiosa. Bo uwierzcie mi, jeżeli będziecie dobrymi dentystami, każdego dnia będziecie w swoim gabinecie czynić cuda i niejednokrotnie będziecie spełniać marzenia ludzi, którzy do Was przyjdą i sprawiać, że ich życie będzie stawać się lepsze

Cała różnica polega na tym, że to WY będziecie z tego dumni, a nie zawsze będzie miał kto to docenić

Bo jak to określił jeden wspaniały protetyk z UM w Łodzi na tegorocznej konferencji: najlepsza praca jaką wykonacie to będzie taka, której nie widać
Stalowy-masz wiele racji, ale Charisma dość dziwnie ten zawód przedstawiła-powiedziała, że nie czuje się doceniona jako lekarz-uważam, że to już jej prywatny kompleks. Poza tym-narzekać na zarobki mimo wszystko-nie powinno się. Z własnych obserwacji (czasami pomagam przy zabiegach, żeby sobie parę rzeczy podpatrzeć) powiem tak-PACJENT PRZYCHODZI WIELKI I DUMNY JAK PAW, MA WIELE WYMAGAŃ I NIE MA PODEJŚCIA NA ZASADZIE JAK MIŁO PANIĄ/PANA WIDZIEĆ, PANIE/PANI DOKTORZE/DOKTOR". Jednak po udanym zabiegu-chirurgicznie usunięcie korzenia np. - ROBI SIĘ MALUTKI I WDZIĘCZNY, ŻE PAN DOKTOR MU POMÓGŁ, ŻE NIE BOLAŁO, ŻE BYŁ DELIKATNY.
Wypalenie dopada każdego-nawet wziętego neurochirurga-dlatego nie ma co płakać.

MaOaM
Posty: 620
Rejestracja: 11 lip 2010, o 09:38

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: MaOaM » 11 maja 2012, o 12:15

Stalowy, fajnie jest poczytać wypowiedzi inteligentnych i wiedzących o czym piszą ludzi dzięki

charisma
Posty: 15
Rejestracja: 21 lip 2009, o 22:37

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: charisma » 11 maja 2012, o 13:32

No w końcu ktoś wie o co mi chodzi.NIE O KASĘ ale o zwyczajny ludzki prestiż zawodu .

hellou
Posty: 35
Rejestracja: 4 maja 2012, o 09:43

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: hellou » 11 maja 2012, o 14:44

charisma pisze:No w końcu ktoś wie o co mi chodzi.NIE O KASĘ ale o zwyczajny ludzki prestiż zawodu .
Jeżeli uważasz, że to co robisz jest wartościowe, niełatwe i wymaga nielada wysiłku-olej opinię innych. Ludzie z natury przyjmują pozycję płacę, żądam, wymagam". Ty masz tytuł LEKARZA DENTYSTY, jeżeli komuś ten tytuł przeszkadza-mówi się trudno.

charisma
Posty: 15
Rejestracja: 21 lip 2009, o 22:37

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: charisma » 11 maja 2012, o 15:53

Dzięki za wsparcie bo juz myślałam ,że popadam w paranoję.Wierz mi ,ze bez wzgledu na wykształcenie niektórzy ludzie postrzegaja nas nie jako lekarzy a rzemieslników.Ale mam tez i fajnych pacjentów wdziecznych za moje trudy nie w sensie finansowym ale np.kartka z pozdrowieniami dla kochanej pani dentystki ze wszystkich stron swiata gdzie jeżdża i latają na wakacje(i do pracy również).Jesli poprosze o kartkę, bo zbieram, to tez dostanę jak nie pocztą to osobiście.Sms z fotką nowej dzidzi właśnie urodzonej i fotki z wakacji sms-em.To są fajne chwile i takich wszystkim w pracy życzę.

lith
Posty: 3117
Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: lith » 12 maja 2012, o 00:01

charisma, to masz chyba też jakąś wyidealizowaną opinię na temat lekarzy. bo dla sporej części pacjentów to żaden prestiż tylko tak samo- płacę składki/prywatnie za wizytę to wymagam. Jak wszystko po myśli pacjenta to lekarz jest dobry, jak coś nie tak to konował ityle. Teraz w każdej dziedzinie często ludzie są bardzo roszczeniowi (co ma i zalety i wady).

charisma
Posty: 15
Rejestracja: 21 lip 2009, o 22:37

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: charisma » 12 maja 2012, o 08:21

Tak było za moich czasów i sama pracę lekarzy szanuję choc zdarzają sie rózne kwiatki jestem w mniejszości A z konowałem to często pytam pacjentów utyskujących na innych lekarzy czy wiedza co mówią-konował.Po wytłumaczeniu ,szczególnie panowie ,jest troche śmiechu Dobra jest ,niech kazdy wybiera taki kierunek jaki mu serce podpowiada i tego niech nie zmienia.

konda
Posty: 28
Rejestracja: 14 cze 2012, o 15:29

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: konda » 30 sty 2013, o 23:53

charisma pisze: Dobra jest ,niech kazdy wybiera taki kierunek jaki mu serce podpowiada i tego niech nie zmienia.
Amen.

Moja mama także jest stomatologiem i nie żałuje tej decyzji. Sama mówi, że wielką przyjemność sprawia jej gdy widzi zadowolonego, uśmiechniętego pacjenta po zabiegu, który nie czuję już bólu.
Pozdrawiam

szczuroskoczek
Posty: 102
Rejestracja: 20 lut 2013, o 14:48

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: szczuroskoczek » 14 mar 2013, o 22:02

Jeśli już ktoś jest stomatologiem to w porządku, natomiast jeśli dopiero zastanawiamy się nad wyborem stomatologia vs. medycyna to w mojej ocenie zdecydowanie lepsza będzie druga opcja. Lepsza w perspektywie kilkunastu, kilkudziesięciu lat ale jednak. Obecnie powstaje sporo publikacji na temat postępu w stomatologii np.
- naukowcy z Wielkiej Brytanii opracowali płyn, który ma odbudowywać uszkodzoną przez próchnicę tkankę
- komórki macierzyste pobrane z dziąseł są wykorzystywane (obecnie u myszy) do odtwarzania zębów, z powodzeniem! to nie są pierwsze badania, wcześniej przeprowadzane były jeszcze przez Amerykanów i Japończyków
Oczywiste jest co stwierdzają sami naukowcy, że takie zęby będą drogie, ale z biegiem czasu na pewno nie droższe niż implanty, które będą w przedbiegach przegrywać rywalizację o popularność wśród pacjentów (w końcu powoli rodzi się medycyna spersonalizowana). Zatem jedyne specjalizacje, które w stomatologii będą miały większy sens to chirurgia szczękowo-twarzowa i ortodoncja. Być może to wszytko pieść bardzo odległej przyszłości, ale postęp w ostatnich latach w medycynie i jej pochodnych jest kosmiczny i nastraja bardzo pozytywnie.

stomatolog1965
Posty: 2
Rejestracja: 20 mar 2013, o 15:00

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: stomatolog1965 » 20 mar 2013, o 15:17

Wydaje mi się to ciekawy temat, bo sam wiele lat temu miałem ten dylemat. Poszedłem na stomatologię, bo tam zazwyczaj były niższe progi i nie podjąłem ryzyka, żeby podchodzić do testów na lekarski. Od razu zaznaczam - NIE ŻAŁUJĘ mam teraz swój gabinet, zarabiam po wielu latach bardzo dobrze, w małej miejscowości, mam szczęśliwą rodzinę. Było mi o tyle łatwo, że gdy ja kończyłem studia to zachodziły reformy i po prostu byłem w pierwszym rzucie dentystów pracujących na swoim - w tym wypadku po pół roku pracy w przychodni (gdzie straszliwie wku*** mnie pozostali lekarze, nieroby, konowały, leniwce, cwaniaki) poszedłem na prywatkę i tak jestem na niej do dzisiaj. Znajomi ze studiów (ci bardziej pracowici i obrotni) też teraz są na swoim, reszta, która wolała ciepłe posadki w przychodniach i gów*** robotę, a nie trudne zabiegi (tak, wbrew pozorom stomatologia to nie tylko wiercenie i łatanie dziur) dalej kombinuje jak robić kasę, jak okłamywać pacjentów, jak zakładać wypełnienia najtańsze trzymające się maksymalnie 3 lata, a nie 15-20, o czym jak słyszę od pacjentów to mnie krew zalewa. ale mniejsza o to. Wyjaśniłem dlaczego stomatologia. Gdy zaczynałem to nie przypominała ona tej stomatologii dzisiejszej, uwierzcie mi ) pewnie miałem szczęście, że trafiłem na transformacje i dostałem szansę, by pracować na swoim, bo strasznie nie lubię pracować w tłumie, gdzie część szuka tylko sposobu jakby tu zarobić, ale się nie narobić. I teraz najlepsze. stomatolog wie tylko o jamie ustnej? Hahahaha TAK! Ale taki, który jest ograniczony, nie myśli i w ogóle widząc ubytek myśli tylko ile czasu mu zajmie wywiercenie dziury i zalepienie jej i ile na tym zarobi. Pomijając to, że stomatolodzy muszą być dobrymi psychologami (temat rzeka) to na podstawie stanu uzębienia czy błony śluzowej jamy ustnej, zapachu z jamy ustnej i innych objawów można wywnioskować wiele chorób, np. choroby serca, problemy z gospodarką hormonalną, niektóre neurologiczne i inne. Ilu pacjentów ma problemy psychiczne, które pod wpływem stresu się uwydatniają, nawet sobie ludzie tego nie wyobrażają. Tyle tylko, że żeby mieć taką wiedzę, trzeba naczytać się tysiące książek i dodatkowo myśleć, kojarzyć fakty, porównywać. W tej pracy musicie naprawdę myśleć, pytać pacjentów o ciśnienie krwi, o ostatnio przebyte choroby, o przyjmowane leki, o kondycje ich serca o to jak się czują czy przypadkiem kobieta nie ma miesiączki (spróbujcie takiej usunąć zęba.). Mówię wam, stomatologia nie jest nudna, a praca stomatologa nie ogranicza się tylko do grzebania w jamie ustnej. No chyba, że stomatolog tego chce, to jego sprawa, ja nie chciałem. Dodatkowo, większość pacjentów, gdy zostaną obsłużeni z klasą i kulturą potrafi się mile odwdzięczyć, np. jeden zaprosił mnie do Australii na wakacje inni wysłali jakieś upominki. Nie chcę, żebyście wzięli mnie za jakiegoś chwalipiętę czy cwaniaka, opisuję tylko moje doświadczenia. Dodatkowo nienawidzę szpanerstwa, popularnego wśród niektórych dentystów, np. co roku nowe auto najlepiej Audi czy BMW, jak wakacje to koniecznie za grube tysiące itd. Pozdrawiam serdecznie )

stomatolog1965
Posty: 2
Rejestracja: 20 mar 2013, o 15:00

Re: Stomatologia czy medycyna??

Post autor: stomatolog1965 » 20 mar 2013, o 15:30

Nie wspomniałem jeszcze o tym, że na swoim nie obowiązują mnie praktycznie żadne koneksje z korporacjami, politykami, dyrektorami i innymi mendami, którzy w medycynie widzą przede wszystkim biznes. I to słowa do maturzystów i studentów - uwierzcie mi, ministrom, dyrektorom koncernów farmaceutycznych, niektórym lekarzom nie zależy na efektywnym leczeniu. Wiem, wiem zaraz dostanę po uszach za szerzenie teorii spiskowych, ale to już wasza sprawa czy się tym tematem zainteresujecie czy dalej będziecie wierzyć ślepo we wszystko co profesory wam powiedzą, bo zderzenie z szarą rzeczywistością po studiach to jak kop z trepa w zęby. Mi się udało, bo czas był dobry na założenie swojej praktyki i jakoś uniknąłem większego kontaktu z tym środowiskiem, bądź co bądź, dosyć brudnym.

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post