Stomatologia

Jak dostać się na stomatologię, które uczelnie są najlepsze, ile muszę mieć punktów, jakie są zasady rekrutacji na studia medyczne. Wszystko co dotyczy stomatologii na studiach i w pracy zawodowej.
Awatar użytkownika
Andzia
Posty: 667
Rejestracja: 14 sie 2007, o 09:56

Re: Stomatologia

Post autor: Andzia » 17 sie 2007, o 07:47

Mówiąc, że chodzi mi o jak najlepszy poziom, miałam na myśli poziom uczelni. I o to pytam. Czy ja będę reprezentowała dobry, to się okaże po jakimś czasie.
Powiem szczerze, że bardziej podoba mi się praca lekarza, studia. Ale z tego co czytam, to się teraz nie opłaca, dlatego prawdopodobnie zdecyduję się na stomatologię. Ale i tak nikt nie przewidzi, czy za te kilkanaście lat lekarzowi nie będzie się wiodło lepiej, niż teraz. To nie jest do przewidzenia, także teraz należy wziąć pod uwagę także to.
A kto wie. może wyemigruję. Jak się wkurzę .

doktor
Posty: 135
Rejestracja: 30 kwie 2007, o 10:19

Re: Stomatologia

Post autor: doktor » 17 sie 2007, o 09:58

Ważna jest pewnosc siebie i pewnośc wyboru ,którego sie dokonuje. Jeśli tak jest to wszystko ok. Medycyna jest jak inne studia, trzezba sie uczyc bardzo długo zeby byc lekarzem.
Tyle ze ta praca jest nad wyraz specyficzna i trzeba sobie odpowiedziec na pytabnie czy ja na pewno chce to robic, bo jak sie skonczy studia to potem na stazu mozna doznac wstrzasu psychicznego.
Mi ta robota sie podoba bo jestem z natury twardym , skąpoemocjonalnym facetem, który na widok zatrzymania krążenia w dziurze meneli i fioletowego charczacego trupa z sikajaca krwia z głowy nie wpadam w panike , a mój zespół (ratownik i kierowca) maja we mnie oparcie.
Jak i pacjent zejdzie to zapalam papierosa i juz.
Na dyzurze gdy wszystko sie sypie , zachowuje zimna krew i biore odpowiedzialnosc za dochodzące zwłoki, z zimna krwia potrafie powiedziec pielegniarce co ma robic itd.
Gdy popelnie błąd wiem ze czeka mnie pudło albokarany w papaierach i niegdzie nie wyjadę.
Gdy na dyzur przywoza mi zawałowca a lekarz z karetki z nogi n anoge czeka az go przejme , wiem ze chca mi zwalic odpwoiedzialnosc za tego czlowieka, a jest 3 rano.

Chce przez to powiedziec ze studia maja sie nijak do pracy i do ODPOWIEDZIALNOSCI ktora przyjmujesz otem na siebie. Tyle ze to sie powienno dobrze wycenic.

Pomijam ze zycie rodzinne schodzi na plan dalszy a nie kazdy partner tak dlugo wytrzyma.
Dorastajace dzieci nie widza tatusia przez wiekszosc tygodnia.

Pomijam ryzyko typu, zakazenie , smierc , wybuch butli z tlenem itd.

Awatar użytkownika
dawidw
Posty: 797
Rejestracja: 10 mar 2007, o 17:39

Re: Stomatologia

Post autor: dawidw » 17 sie 2007, o 11:21

doktor, sadze iz powinieneś obszerniej niż w wypowiedźi powyżej napisać, jak wygląda taki dzień lekarza, jakie przypadki Ci sie zdarzały. Na pewno będzie to pomocne dla wielu niezdecydowanych osób, a jesteś chyba jedyną osobą na forum, która może coś na ten temat sensownego powiedzieć.

Pozdrawiam

riczi89
Posty: 116
Rejestracja: 21 cze 2007, o 20:12

Re: Stomatologia

Post autor: riczi89 » 17 sie 2007, o 11:41

Kallinka1, napisałaś, że twój tata jest chirurgiem. Mogłabyś coś więcej powiedzieć o jego pracy? Jak długo, czy jest okropnie zmęczony jak wraca do domu, itp. Myślicie,że kobieta nadaje się na chirurga?

doktor
Posty: 135
Rejestracja: 30 kwie 2007, o 10:19

Re: Stomatologia

Post autor: doktor » 17 sie 2007, o 11:49

doktor, sadze iz powinieneś obszerniej niż w wypowiedźi powyżej napisać, jak wygląda taki dzień lekarza, jakie przypadki Ci sie zdarzały. Na pewno będzie to pomocne dla wielu niezdecydowanych osób, a jesteś chyba jedyną osobą na forum, która może coś na ten temat sensownego powiedzieć.

Wiesz ja wylewny nie jestem, wiec nie chce mi sie pisac o tym co robilem. Pisze w wolnych chiwlach i sam nie wiem po co. Kiedys pokazala mi to forum córka mojej kolezanki i przeczytałem w nim stek bzdur (odnosnie forum medycznego) wiec postanowilem sie ustosunkowac. Wielu moich kolegow gdyby zobaczyla ze pisze na foum dlaszczyli to pukneli by sie w głowe. Chce wiec przekazac wam czesc ducha lekarskiego. Pracuje w metropolii polskiej wiec tu ta medycyna jest rasowa i chyba najbardziej oddajaca klimatszarpania sie z zyciem". Tu sie duzo pracuje i malo zarabia a wiec jest to klasyczna medycyna polska.
Tu w pogotowiu jezdzi sie non stop od 15 do 7 rano i karetka jest przez 80% czasu w trasie.
W kazdy poniedzialek na odzdzial przyjmowanych jest mase ludzi itd.
Generalnie sie pracuje duzo, taki kombinat.
Wielu z was pewnie mysli sobie ze probuje was odzegnac od zdawania na medycyne itd.
Nie , w zadnym wypadku. Chce was czesciowo uswiadomic, bo jestescie medycznymi dziewicami.
Kto bedzie chcial pojsc na medycyne to i tak pojdzie, bo rodzice beda chcieli, bo prestiz, bo ciekawa praca i takie tam.
Tylko mądry człowiek i wizjoner poptarzy na realia i sie dobrzez zastanowi a głupek zawsze pojdzie w ciemno sugerujac sie innymi. Bo co w takim kierdziołku jak Andrychów, gdy nie ma sie w rodzinie lekarzy (tych rasowych) mozna wiedziec o medycynie.

Wielu z was ( co mozna przeczytac na forum) zle postrzega ten zawod. Gadacie o egzaminach, o dostaniu sie na studia, ktora uczelni alepsza, ktora gorsza itd. Splaszczacie temat.
Ja bym sie na waszym miejscu zastanowil nad dwoma pytaniami:
1. Czy ja chce to robic, wykonywac prace lekarza.
2. Czy chce poswiecic tyle czasu (min 11 lat) na edukacje
3. Czy godze sie na takie zarobki
4. Czy jestem odporny, odpowrna na ta robote (zyganie, sranie, smród, płacz, krew, wirusy, zaduch).

To sa pytania na ktore tzreba zanlezc odpwoeidz przez rozpoczeciem studiow. Bo zmarnowac 11 lat zycia ( czy nawet 6-7) i uswiadomic soebi ze to pomyłka jest rzecza straszliwa.[/quote]

kallinka1
Posty: 111
Rejestracja: 11 kwie 2007, o 10:12

Re: Stomatologia

Post autor: kallinka1 » 17 sie 2007, o 13:55

riczi89 pisze:Kallinka1, napisałaś, że twój tata jest chirurgiem. Mogłabyś coś więcej powiedzieć o jego pracy? Jak długo, czy jest okropnie zmęczony jak wraca do domu, itp. Myślicie,że kobieta nadaje się na chirurga?
Hmmm. może zacznę od końca kobieta nadaje się na chirurga, jeśli tylko podoba jej się ta specjalności i chce to robić. Oczywiście są sytuacje, kiedy okazuje się nawet lepsza (aspekty estetyczne, np. zaszywanie ran po operacji - zauwazylam ze kobiety bardziej sie przykladaja do np. tego, jak bedzie to WYGLADALO po zagojeniu:)) , a sa takie kiedy kobieta raczej by sobie nie poradzila (np. nastawianie biodra -podobno cheolrnie ciezka sprawa). Nie mowie, ze to jest regula, ale daje sie cos takiego zauwazyc.

A co do mojego taty. no on generalnie raczej nie trafil w swoje powolanie. Tak mowi. a moze jego nastawienie zmienily realia. Wiem, ze kiedys byl pelen zapalu, chcial sie jak najwiecej sam nauczyc, ale i nauczyc innych (studentow, stazystow). Po czesci na pewno dlatego,ze na jego oddziale byla bardzo dobra atmosfera - wspanialy ordynator. Wszyscy byly dopuszczani do zabiegow, mlodsi mogli sie duzo nauczyc od bardziej doswiadczonych itd. Korupcja nie byla bardzo rozpowszechniona, a wsrod lekarzy panowala zyczliwosc.
Teraz jest zupelnie inaczej. Powszechne lapowkarstwo, nikt nie chce sie wychylac, zeby cos zmienic na lepsze (bo czesto maja dochody z zupelnie innego zrodla, i im to odpowiada). Taka smutna prawda. Ci, co odwaza sie cos powiedziec sa odsuwani od zabiegow, operacji itd. Nie ma solidarnosci, raczej kazdy kombinuje jak samemu sie ustawic, nie patrzac na innych. Naprawde ciezko byc w dzisiejszych czasach uczciwym lekarzem.
Jesli chodzi o sama prace taty to jest ona cholernie ciezka. Pracuje na etacie w szpitalu powiatowym (tam jest istny kolowrotek, sa dni ze na izbie przyjec jeden wchodzi drugi wychodzi - sama widzialam na praktyce). Jest to wg mnie najciezsza i najbardziej niewdzieczna praca jaka mozna wykonywac w szpitalu. Ludzie ktorych przywoza sa czesto (jak pisze doktor) brudni, smierdzacy, pijani, zarzygani. Co tydzien zwoza z okolicznych dyskotek poobijanch, pocietych nozami. Pacjenci awanturuja sie, wyzywaja lekarzy i pielegniarki, groza Lekarz musi sie tlumaczyc przed policja, ktorzy ostatnio (az trudno w to uwierzyc) dostali rozkaz, zeby sprawdzac oddzialy czy lekarze przypadkiem nie strajkuja (chodzili uzbrojeni i kontrolowali- jak jakichs przestepcow.)
Czesto jest tak,ze ktos uratuje zycie,a caly splendor splywa na ordynatora, ktory nawiasem mowiac niewiele robi.
Co wiecej nasz szpital jest bardzo zadluzony (kilkadziesiat milionow zl), i lekarze przez dlugi czas otrzymywali za swoja prace najnizsza krajowa stawke, czyli bodajze 603 zl - i to z 3 miesiecznymi opoznieniami.
Dlatego trzeba brac dyzury - znam takich, co maja 4-5 pod rzad. Ale wiekszosc nie chce dyzurowac w szpitalu i czasem wpisuje sie kogos na sile. Moj tata ma srednio 10-12 dyzurow w miesiacu (razem z pogotowiem), ale bywalo ze mial 15 albo i wiecej. Duzo lepsze zarobki sa teraz w pogotowiu, ale praca jest bardzo ciezka- pamietam jak tata opowiadal mi ze musieli w nocy szukac kogos po jakichs podmoklych polach, w trawie po pas albo sniegu po pachy Czesto wzywaja ich ludzie, ktorym tak naprawde nic nie jest, s a psychicznie chorzy itd.
Ale trzeba byc tez odpornym na smierc i ludzkie nieszczescia- jednej nocy tata mial wezwanie do goscia, ktory chcial skoczyc z dachu, drugie gdzie juz ktos sie powiesil, trzecie jakies podobne. Poza tym pracujac w pogotowiu lekarz musi miec zarejestrowana dzialnosc gospodarcza - bo to nie jest liczone jako praca w szpitalu. Musi zaplacic podatek, oplate za uzywanie karetki itp. Na czas pracy w pogotowiu trzeba wziac urlop w szpitalu. Mimo wszystko jest to chyba najbardziej oplacalna forma zarobku.

90% polskiego spoleczenstwa nie ma zielonego pojecia jak wyglada praca i zycie lekarza. Ja wiem, bo od dziecka wychowywalam sie w zlobkach, przedszkolach, z babciami,a nawet w szpitalu (jak nie bylo mnie z kim zostawic, a rodzice mieli tego samego dnia dyzur). Duzo ludzi pisze na forachpokazcie mi biednego lekarza". Sa i biedni i bardzo bogaci. Mozna zarobic na lapowkarstwie, mozna i uczciwie- ale jest to kosztem rodziny i wlasnego zycia.

Ja wiem, ze nie wytrzymalabym takiego trybu zycia. Nie wyobrazam sobie, zeby kilka nocy pod rzad nie spac, albo byc budzona co godzine- chyba jeszcze gorsze. Zreszta sami rodzice zawsze mnie prosili zebym poszla na studia na wszystko, byle nie medycyne Co prawda wybralam stome, ale tu ralia sa troche inne. Na lekarski- nigdy w zyciu. Chociaz czasami sie wkurzam ze koledzy z leka maja o wiele mnie zajec i duzo czasu a my na tej stomie zapieprzamy do rana do wieczora. Mimo wszystko nie.
Ostatnio zmieniony 17 sie 2007, o 14:01 przez kallinka1, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Andzia
Posty: 667
Rejestracja: 14 sie 2007, o 09:56

Re: Stomatologia

Post autor: Andzia » 17 sie 2007, o 13:57

Dobry post.

Doktorze, Twój post jest ciekawy i faktyczny, ale nie podoba mi się jedynie Twój stosunek do ludzi, którzy chcą zobaczyć cośdobrego w tym zawodzie. Nazywając ichszczylami", czydziewicami medycznymi".
Nikt nie rodzi się wszechpoinformowanym. Dlatego piszą na forum, żeby się czegoś dowiedzieć.

kallinka1
Posty: 111
Rejestracja: 11 kwie 2007, o 10:12

Re: Stomatologia

Post autor: kallinka1 » 17 sie 2007, o 14:04

Andzia wydaje mi sie ze doktorowi chodzilo o to, ze nie da sie zrozumiec jak to wyglada tak naprawde, od srodka poki sie tego nie doswiadczy. Prawda jest taka, ze malo ludzi ma wlasciwe pojecie o tym zawodzie, studiach (ktorych trudnosc nie daje sie porownac z wiekszoscia kierunkow). Nawet na uczelni studenci sa karmieni bajeczkami o doktorze Judymie i wznioslymi ideami. Dopero pozniej okazuje sie jak jest i wielu bardzoe sie rozczarowuje.

A co do mojej mamy bo tez o to pytalas Pracowala przez wiele lat w szpitalu, podobnie jak ojciec. Dyzury, nieprzespane noce, stres, zero czasu dla siebie i rodziny.
7 lat temu razem z kilkoma kolegami po fachu zalozyli spolke i otworzyli prywatna przychodnie. Maja u siebe wiekszosc mieszkancow mojego miasteczka, w roznych rankingach sa zawsze bardzo wysoko, zadowoleni sa dobrze zalatwiani pacjenci, i lekarze ktorzy pracuja 5-6 godzin dziennie, soboty i niedziele wolne. Oczywiscie wlozyli w to bardzo duzo pracy i pieniedzy. Na poczatku kazdy wzial kredyt, ktory pozniej splacali, kilka miesiecy nie biorac w ogole pensji. Ale oplacalo sie. Teraz buduja swoja wlasna przychodnie (do tej pory wynajmowali lokal). I znowu kredyty, ale tak juz jest Wszyscy im utrudniali zalozenie wlasnej dzialalnosci (nawetkoledzy lekarze), a oni postawili na swoim. Bardzo duzo ryzykowali, bo wszyscy musieli zwolnic sie z pracy w publicznym szpitalu. Gdyby praktyka nie wypalila, zostaliby na lodzie. udalo sie i wszyscy sa zadowoleni.

Awatar użytkownika
Andzia
Posty: 667
Rejestracja: 14 sie 2007, o 09:56

Re: Stomatologia

Post autor: Andzia » 17 sie 2007, o 14:42

Gratuluję, naprawdę.
Bo nie wystarczy pomysł, ale utrzymanie na rynku i oczywiście dobre zakombinowanie, żeby się udało.

Mam takie pytanie z innej beczki. Zależy mi na odpowiedzi.
Gdzie mogę dostać (w internecie) wykaz podręczników na stomatologię. Chociaż wolałabym, żeby ktoś napisał mi na forum z czego się np. uczył, albo co poleca.
Chodzi mi o różnego rodzaju literaturę, na I rok na przykład. Wiem, że każda uczelnia proponuje przeważnie inne, ale chodzi mi o te uważane zalepsze".
Od razu może powiem jaka jest sprawa, będzie łatwiej odpowiedzieć . Chciałabym kupić sobie jakiś podręcznik i się zagłębiać w wiedzę. Po prostu. Chodzi mi o podręczniki odpowiadające przedmiotom z pierwszego roku tych studiów. Każdego rodzaju, także chemia, biologia, czy biochemia.

Poza tym chciałabym się poradzić jakie są najlepsze książki akademickie do chemii nieorganicznej, gdzie ładnie jest potłumaczone. I następne pytanie - co sądzicie o Biochemii Stryera?
Z góry dziękuję za odpowiedzi na moje nietypowe pytania .

[ Dodano: Pią Sie 17, 2007 16:25 ]
Ciekawią mnie jeszcze takie pozycje, jeśli chodzi o anatomię: Petra Kopf-Maier ATLAS ANATOMII CZŁOWIEKA albo anatomia Bochenka.

kallinka1
Posty: 111
Rejestracja: 11 kwie 2007, o 10:12

Re: Stomatologia

Post autor: kallinka1 » 17 sie 2007, o 15:32

Andzia daj sobie spokój Naprawdę. Masz 16 lat a więc bardzo dużo czasu do ewentualnej medycyny czy stomatologii. Uwierz, ze na studiach biologia czy chemia bardzo rozni sie od tej licealnej. Ja uwielbialam oba przedmioty w liceum (szczegolnie chemie), a na studiach NIENAWIDZIŁAM, i z trudem przebrnelam. Boje sie teraz biochemii, bo wiem ze nie bedzie lekko.
Poza tym ksiazki akademikckie z reguly sa napisane bardzo zawilym jezykiem - ja na chemie w miare mozliwosci najpierw uczylam sie z ksiazek z liceum! (rzecz jasna tam, gdzie sie pokrywaly zagadnienia),a dopiero pozniej uzupelnialam tymi studenckimi. To nie sa ksiazeczki z obrazkami, gdzie jest wszystko ladnie wytlumaczone. Autorzy zakladaja, ze niektore rzeczy juz kazdy student umie i w ogole tego nie tlumacza (np. algorytmy, ktorych NIE MA w programie nauczania klas biol-chem - asystentow nic to nie obchodzilo, trzeba bylo umiec i koniec).
A co do anatomii. to tez ikompletnie co innego niz anatomia czlowieka w liceum (ktora byla moim ulubionym dzialem). Mozesz pozyczyc sobie Bochenka albo Pituchowa i zobaczyc jak wyglada anatomia, ale nie jest to bynajmniej ksiazka do poduszki. Ja czasem siedzialam nad 2 stronami ze skryptu Skawiny (z tego sie uczylismy) przez 2 godziny i nie moglam zrozumiec o co tak wlasciwie chodzi.A z dnia na dzien bylo po kilkadziesiat - do wrycia, nie przeczytania. Z Bochenkiem jest jeszcze wiecej i to o wiele.
Ciesze sie, ze sie interesujesz studiami itd, ale tez nie przesadzaj Jeszcze zdazysz znienawidzic te wszystkie ksiazki, ktore teraz chcesz czytac.

P.S. A tak dla informacji- jesli chcialabys pozaglebiac sie w wiedze z przedmiotow ktore ja mialam na I roku to obawiam sie ze musialabys rzucic szkole, zeby wyrobic sie z czasem
A jest to :
-anatomia
-histologia
-embriologia z genetyka
- materialoznawstwo
-propedeutyka stomatologii
-propedeutyka medycyny
-higiena
-podstawy psychologii lekarskiej
- informatyka
- chemia nieorganiczna
-chemia organiczna
- historia medycyny i stomatologii
- lacina
-angielski
- I pomoc i elementy pielegniarstwa
- historie filozofii
- fakultet -w moim przypadku historia sztuki
Nikt nie dalby rady chodzic na zajecia i byc zawsze przygotowanym na kazdy z tych przedmiotow. Czesc po prostu trzeba bylo olac i zdac fuksem, sciagami itd. Inaczej to jest niewykonalne

Awatar użytkownika
Andzia
Posty: 667
Rejestracja: 14 sie 2007, o 09:56

Re: Stomatologia

Post autor: Andzia » 17 sie 2007, o 18:51

Dziękuję Ci za odpowiedź. Co do różnicy materiałów mam jako-takie rozeznanie o co chodzi. Zapoznaję się właśnie z Boydem. Ale uwierz mi. ja nie robię tego, abypotem było lepiej", czy z jeszcze jakiegoś innego powodu. Ja to po prostu lubię. Chemię na przykład uwielbiam. Co do anatomii, to mam atlas Abrahamsa, ale to raczej typowo wprowadzające wiadomości.
A napaliłam się ostatnio znowu, więc szukam dobrej pozycji. Zaciekawiła mnie ta biochemia właśnie. A nie chcę kupować niczego w ciemno, żeby nie leżało i nie kurzyło się w domu i nawet jeśli teraz bym do tego tak często nie zaglądała, to przynajmniej na studiach byłoby jak znalazł. Wiem, że podręczniki akademickie, a teszkolne są o niebo inne. Wiem o tym.
Ale ja to lubię.
A jeżeli zamierzam iść na studia stomatologiczne, czy w ogóleścisłe", tak jak planuję, to dlaczego by nie?
A więc ponawiam moje pytanie i dołączam prośbę.

P.S. - Poza tym chciałabym wystartować w olimpiadzie chemicznej, dlatego też niebanalna wiedza jest w tym momencie potrzebna.

Awatar użytkownika
Medycyna Lwów
Posty: 5874
Rejestracja: 14 sty 2007, o 20:23

Re: Stomatologia

Post autor: Medycyna Lwów » 17 sie 2007, o 19:44

kallinka1 pisze:chemia nieorganiczna
-chemia organiczna
na jakiej niby uczelni tak jest? z tego co wiem na wszystkich AMach jest przedmiot chemia medyczna a nie ma takiego rozgraniczenia. Bardzo dziwne

Awatar użytkownika
Andzia
Posty: 667
Rejestracja: 14 sie 2007, o 09:56

Re: Stomatologia

Post autor: Andzia » 17 sie 2007, o 19:47

Mógłby mi ktoś odpowiedzieć jak najbardziej szczegółowo?

[ Dodano: Pią Sie 17, 2007 21:41 ]
Zależy mi na odpowiedzi.

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post