Miłość a medycyna.

Informacje, porady, pomoc od osób przygotowujących się oraz poprawiających maturę. Pomoc w wyborze kierunków studiów.
Trzyszcz
Moderator w spoczynku
Posty: 886
Rejestracja: 2 sie 2011, o 11:33

Miłość a medycyna.

Post autor: Trzyszcz »

Co oczywiste i naturalne studenci medycyny tworzą przeważnie związki między sobą.
Ale zastanawia mnie, czy jest możliwa sytuacja (może ktoś zna taki przypadek?) kiedy dziewczyna jest na leku, a chłopak z jakiegoś nawet nie w miarę jeszcze przyzwoitego kierunku jak farmacja, a czegoś kompletnie niegodnego (dla ludzi, którym zupełnie nie poszło na maturze lub co gorsza bez powołania).

Poprzeczka ustawiona bardzo wysoko, ale może w naszych czasach możliwe są jeszcze historie niczym z Disneyowskich produkcji? Gdzie mimo całkowicie różnego statusu społecznego dwoje ludzi może się w sobie zakochać i żyć długo i szczęśliwie"?

Znalazłem na innym forum taką wypowiedź dotyczącą sytuacji odwrotnej, ale czy ktoś chciałby się wiązać na poważnie z kobietą spoza zawodu"? Raczej dotyczy to przelotnych romansów w większości.
Szczególnie, że po to przecież są akademiki: można zrealizowac swoje prymitywne potrzeby bez wchodzenia w czasochlonne relacje.
Oczywiście, że z kobietami z poza zawodu jest łatwiej, patrzą w lekarzy jak w obrazek i nie zadają pytań bo nie mają pojęcia o prawdzie, nawet ostatni osioł w białym kitlu wydaje im się bogiem, więc który facet zrezygnuje z dowartościowania się przy gorszej statusem kobiecie. Dla większości dzisiejszych słabych facetów to idealny układ.
szska
Posty: 505
Rejestracja: 6 mar 2011, o 09:22

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: szska »

Lol ogarnijcie się ludzie, nie tylko pracą i studiami się żyje. Jeśli wiąże się z kimś tylko dlatego, że studiuje coś elitarnego to przysłowiowy krzyż na drogę.

Poza tym jeśliby tylko tak to rozpatrywać to długo taki związek nie przetrwa, bez jaj, tylko o studiach będą gadać? Można robić wspólnie miliard rzeczy nawet jeśli jedna osoba studiuje na leku a druga jest po zawodówce. Nie szufladkujmy, serio.
Awatar użytkownika
Iblis
Posty: 77
Rejestracja: 16 maja 2013, o 16:51

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: Iblis »

Poprostu padlam

Ale zastanawia mnie, czy jest możliwa sytuacja (może ktoś zna taki przypadek?) kiedy dziewczyna jest na leku, a chłopak z jakiegoś nawet nie w miarę jeszcze przyzwoitego kierunku jak farmacja, a czegoś kompletnie niegodnego (dla ludzi, którym zupełnie nie poszło na maturze lub co gorsza bez powołania)."

no tak bo ludzie na lekarskim to chyba nadludzie .a inne kierunki sa niegodne czlowieku takto kazdy musialby byc lekarzem.
opamietaj sie chyba za duzo nauki Trzyszcz, . i styki sie popalily.
szska
Posty: 505
Rejestracja: 6 mar 2011, o 09:22

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: szska »

Zgadzam się z Iblis.
Akurat ja jestem przykładowo w takiej sytuacji, że obojgu mi i mojemu chlopakowi udało się w tym roku i pójdziemy razem na leka. Podkreślam: UDAŁO. Ale co jeśli to by nie wyszło? Świat by się zawalił? Śmiać mi się chce z par które zrywają ze sobą bo idą na studia do innych miast albo na inne kierunki. Troche pokory. Matury, wszelkie egzaminy, cegiełki kariery są zależne od tylu czynników, w tym szczęścia, że nie można oceniać drugiego człowieka tylko po tym co studiuje czy w jakim zawodzie pracuje. Życie to jest los na loterii, mogłam pójść w tym roku na leka a mogłam skończyć na dietetyce mimo że zabrakłoby mi niewiele. To samo tyczy się mojego chłopaka. I co? Od razu patrzelibyśmy na siebie inaczej? Co za bzdury. Mój brat to inżynier a jego żona to grafik z wykształcenia. I co? Mają mase wspólnych zainteresowań i są w szczęśliwym związku od lat. Chyba od niedawna posypała się taka fala niedowartościowanych hipsterów którzy muszą sobie robić dobrze czymś takim. Pora rozejrzeć się wokoło bo w normalnych zdrowych relacjach można się obejść bez wywyższania i ciągłej rywalizacji. Wole patrzeć na człowieka, a nie na jego osiągnięcia. Niektórzy jednak jak widać mają inaczej )
randomlogin
Posty: 3779
Rejestracja: 24 kwie 2010, o 12:11

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: randomlogin »

szska pisze: Mój brat to inżynier a jego żona to grafik z wykształcenia. I co? Mają mase wspólnych zainteresowań i są w szczęśliwym związku od lat.
To co innego. Nie-lek z nie-lekiem to potencjalnie niekonfliktowe polaczenie, a lek z nie-lekiem pogodzic trudniej. O ile w ogole sie da.
szska pisze:e obojgu mi i mojemu chlopakowi udało się w tym roku i pójdziemy razem na leka. Podkreślam: UDAŁO. Ale co jeśli to by nie wyszło?
Mialem pare znajomych, w dokladnie takiej sytuacji - jedno sie dostalo, drugie nie. Ustalili od razu (tzn jeszcze przed wynikami), ze w takiej sytuacji to drugie ma rok na poprawe - jesli sie nie uda, to sie rozstaja, bo ciagniecie tego w taki sposob nie ma sensu.
Awatar użytkownika
asia_asia
Posty: 201
Rejestracja: 29 cze 2013, o 13:01

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: asia_asia »

randomlogin, a wyjaśnij, dlaczego lek z nie-lekiem to połączenie prawie niemożliwe?
lith
Posty: 3117
Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: lith »

[at]_asia
Będziesz na leku to zrozumiesz.
nevergonnabe
Posty: 91
Rejestracja: 13 maja 2012, o 11:33

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: nevergonnabe »

Co za bezsensowny wątekjestem z moim chłopakiem prawie 4 lata i nigdy nie pomyślałam, że taka rzecz jak wybór studiów jest czymś, co może poróżnić ludzi. Że niby lekarz może kochać tylko lekarza, bo nie może się zniżyć do poziomu ludzi-nie-po-leku? Mój chłopak studiuje 3. rok Informatyki a ja w tym roku idę na stomatologię i w niczym nam to nie przeszkadza.

szska
Posty: 505
Rejestracja: 6 mar 2011, o 09:22

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: szska »

randomlogin pisze:Mialem pare znajomych, w dokladnie takiej sytuacji - jedno sie dostalo, drugie nie. Ustalili od razu (tzn jeszcze przed wynikami), ze w takiej sytuacji to drugie ma rok na poprawe - jesli sie nie uda, to sie rozstaja, bo ciagniecie tego w taki sposob nie ma sensu.
Piękne ultimatum, albo dostaniesz sie na leka albo koniec z nami. Nawet roku bym nie czekała tylko zakończyła to od razu, skoro opiera się na takich rzeczach. A lekarzy którzy są w związku z nie-lekarzami znam. I są to naprawdę szczęśliwe rodziny, ludzie którzy znajdują dla siebie czas i potrafią oddzielić życie prywatne od pracy. Co się dzieje z tym światem jeśli w ogóle trzeba rozkminiać takie rzeczy
lith
Posty: 3117
Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: lith »

Tak piszecie teraz. Znajomi tak samo twierdzili, rok nawet ze sobą byli, ale to było tylko kwestia czasu. W końcu on ją zostawił i ma teraz normalnie dziewczynę z leka -.-
nevergonnabe
Posty: 91
Rejestracja: 13 maja 2012, o 11:33

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: nevergonnabe »

Zgadzam się, chyba wam wielcy lekarze w główkach się przewraca

szska
Posty: 505
Rejestracja: 6 mar 2011, o 09:22

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: szska »

Wiadomo, że przyczyny są różne, spędza się z jedną osobą więcej czasu niż z drugą, różne uczucia się rodzą. Ale sam fakt bycia czy nie bycia na leku moim zdaniem nie powinien tu zaważać. Bo chyba głównie o to toczy sie dyskusja.
Tomson94
Posty: 116
Rejestracja: 17 cze 2013, o 07:42

Re: Miłość, a medycyna.

Post autor: Tomson94 »

Oprócz tego liczy się jeszcze 50 innych różnych rzeczy, ale jeśli ktoś skończył super-studia, albo wgl. je skończył to na pewno patrzy się na takiego człowieka lepiej. Coś osiągnął, w głowie powinien mieć prawidłowo poustawiane no i trzyma poziom Wg. mnie nie jest aż tak ważne jaki kierunek studiów się kończy, ważne żeby być ambitnym, bo nie wszystkim się wszystko udaje.
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post