jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Porady jak się dostać na medycynę, na kierunek lekarski. Wykaz punktów na poszczególnych uczelniach. Materiały do nauki, testy. Wzajemna pomoc w nauce.
Korczaszko
Posty: 4371
Rejestracja: 9 paź 2007, o 19:58

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: Korczaszko » 7 paź 2014, o 17:44

Zostań ten rok na leku i przemyśl sprawę i tak teraz nie zaczniesz wety tylko będziesz siedzieć na tyłku do następnego października (chyba, że masz pomysł na ciekawe zagospodarowanie roku ). Jeśli wybierzesz opcję z wetą to na leku weź dziekankę, żeby mieć możliwość powrotu.

Nie wiem jak sobie wyobrażasz pracę weta, ale może znajdź sobie wolontariat w jakiejś przychodni weterynaryjnej? Wiem, że zaraz podniesie się płacz i krzyk, że na leku to nie ma się czasu podrapać po 4 literach, ale dla chcącego nic trudnego. Połaź gdzieś raz w tygodniu, poświęć na to przyszłe wakacje i ewentualny pierwszy rok wety. Będziesz więcej wiedzieć o pracy, a rodzicom udowodnisz, że to nie jest tylko kaprys. albo przekonasz się, że jednak wolisz leczyć ludzi

Sama nie miałam tego dylematu. Dla mnie od przedszkola (tak! miałam powołanie!) liczyła się tylko weta, choć rodzina widziała mnie na medycynie. Maturę napisałam tak, że z palcem w d nosie dostałabym się na lekarski, ale nawet tam nie składałam. Weterynarii wciąż nie żałuję, a na pewno nie na rzecz lekarskiego (ewentualnie jakiejś pracy bardziej informatycznej, którą mogłabym wykonywać zdalnie biegając po borneańskiej dżungli).

Jeśli chodzi o studia weterynaryjne to trzeba pamiętać, że przygotowują (w teorii) do pracy lekarza weterynarii, nie lekarza psokotów. I tak na pierwszym roku mamy np. agronomie, potem technologie w produkcji zwierzęcej, paszoznawstwo, prawo sanitarne, higienę mięsa, higienę mleka itd. Mamy zajęcia wyjazdowe i praktyki na fermach bydła, świń, ale i w rzeźniach (we Wrocławiu nie da się od tego uciec, bo organizują nam obowiązkowe wyjazdy w trakcie roku akademickiego). Piszę o tym, bo znam takich, którzy zawsze chcieli być weterynarzami, a potem rzeźnia ich przerastała i teraz studiują medycynę.

Co do pracy. Na ten moment praca jest. Z moich znajomych (tegoroczni absolwenci) zdecydowana większość już gdzieś pracuje. Przekrój praktycznie przez wszystko, bo i w Inspekcji Weterynaryjnej, rzeźni, krowach, drobiu, psokotach i na doktoratach, a nawet w Dubaju przy psokotach (ale o szczegóły nie pytaj nie znam za dobrze tej osoby). Praca wygląda różnie. W niektórych przychodniach dzieje się mało i się nie przepracowuje w innych zapieprza się na nadgodzinach a zwykle za tyle samo, czyli koło 1800zł. Zwykle w mniejszym mieście masz i lepsze zarobki i lepszego szefa (ale tak jest chyba też na medycynie?). No a po studiach, większość osób jest sparowana i nie migruje się tylko za swoją pracą tylko patrzy się też na partnera i często wybiera gorszą opcję.

Co do bycia dr Housem". To prawda. Większość przypadków małej przychodni (czyli 90% zakładów leczniczych dla zwierząt) to profilaktyka (szczepienie, odrobaczenie, odpchlenie, pazurki, gruczołki) z leczenia to głównie rzygaczko-sraczki, wszelkiej maści problemy dermatologiczne (zwykle coś alergicznego lub pasożyty skóry), zap. uszu, zap. pęcherza, zap. spojówek, zap. górnych dróg oddechowych. Czyli taki lekarz pierwszego kontaktu D Oczywiście są też zabiegi. Chyba nie ma gabinetu, gdzie się nie kastruje i sterylizuje no i czyści zęby. Pojawiają się też bardziej skomplikowane przypadki, czasem przychodnia zamienia się w ostry dyżur, czasem trzeba wyciąć śledzionę, czasem zgwoździować złamaną nogę.

Polska weterynaria małymi kroczkami zaczyna się specjalizować. Głównie na uczelniach, ale poza nimi też powoli zaczyna to ruszać (oczywiście tylko w dużych miastach). Pojawiają się duże kliniki, gdzie każdy lekarz wet. ma swoją działkę, pojawiają się gabinety specjalistyczne, ale raczej to wciąż 100 lat za medycyną.
Weźmy taką kardiologię. Kardiologię weterynaryjną można sprowadzić właściwie do 3 chorób - śluzakowatego zwyrodnienia zastawek, kardiomiopatii rozstrzeniowej i przerostowej. Leczenie tego sprowadza się właściwie do leczenie konsekwencji - czyli zastoinowej niewydolności serca. Zastawki przeszczepiają doświadczalnie w Rosji D
Choroby wrodzone. Przetrwały przewód tętniczy często jest wskazaniem do eutanazji, bo zabieg jest drogi (2-3tys), a często zwierzak go nie przeżywa, bo na tyle rzadko jest to wyłapywane (wielu wetów niestety w ogóle nie osłuchuje) i na tyle rzadko właściciele decydują się to operować, że nie ma wyoperowanych i doświadczonych chirurgów. W medycynie ludzkiej takie PDA to jeden z najprostszych kardiozabiegów, a właściwie zabiegów naczyniowych (przynajmniej wg tego kardiochirurga, którego poznałam D), a u nas jest się niemal bogiem, jeśli się tego podejmie. Zabiegów z krążeniem pozaustrojowym w Polsce nie będzie się robić jeszcze przez 100 lat.
Kardiolog ludzki robi kilkadziesiąt USG serca dziennie, a kardiolog wet na uczelni (czyli miejsca, gdzie przyjeżdżają ludzie z niemal całej Polski) kilka dziennie. Nigdy nie zdobędzie takiego doświadczenia co kardiolog ludzki, jeszcze przez dłgie lata nie będzie miał aż takiego przerobu. No i w wecie nie ma polskich wąskich specjalizacji, jeśli chcesz być kardiologiem, nefrologiem, neurologiem, okulistą, dermatologiem itd. to tak naprawdę trzeba się dostać na staż zagraniczny i wybulić na niego grube tysiące D lub uczyć się we własnym zakresie, ale bez przypadków nigdy nie będzie się w czymś dobrym.
tchorz pisze:Weterynaria to ciekawy zawód, ale czym się chcesz zajmowac po?
Bo mozliwosci jest pewnie sporo, od pracy w rzeźni zaczynając.
Na pewno nie zaczynając. Rzeźnia to wymarzone miejsce pracy wieeeeeelu absolwentów. Wcale nie tak prosto się na nią załapać.



PS. Jeśli zdecydujesz się na wolontariat w przychodni weterynaryjnej to nastaw się, że weterynarz będzie Cię odwodził od pomysłu mówiąc jaki to okropny i niewdzięczny zawód Ale to chyba nas łączy z lekarskim, że wielu pracujących kilka lat w zawodzie jest wypalonymi frustratami.
Ja nie odwodzę, jestem jeszcze za młoda i tak jak pisałam na początku w sumie lubię tę pracę. Co mnie zaskoczyło to z reguły właściciele to mili ludzie i tylko co jakiś czas trafi trafi się jakiś awanturnik. O i nas znacznie rzadziej straszą sądami

Awatar użytkownika
Mårran
Posty: 3873
Rejestracja: 8 kwie 2008, o 19:17

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: Mårran » 7 paź 2014, o 18:09

Tylko drugi rok jest, a przynajmniej u nas był, strasznie dupny. Same biofizyki, bioinfomatyki, biostatystyki, higieny.Można się zniechęcić.

Ja do końca drugiego roku myślałam o przeniesieniu się na inne studia. Miałam kilka typów. Ale w końcu zostałam i nie żałuję.
Pani Buka

Awatar użytkownika
chevelle
Posty: 1240
Rejestracja: 21 paź 2009, o 16:47

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: chevelle » 7 paź 2014, o 19:25

Oj, ileż to ja razy rezygnowałam z lekarskiego, a jestem dopiero na 3 roku. Nawet wczoraj chciałam zrezygnować Ale zdaję sobie sprawę, że żałowałabym tych w sumie 4 lat: rok siedzenia w domu (poprawa matury) i 3 lata studiów - bo teraz już raczej niczego sensownego nie da się zacząć - w końcu rok akademicki trwa, rekrutacja dawno zamknięta.
Myślę, że gdybyś zakończył etap medycyny i poszedł od zera na weterynarię, mógłbyś się rozczarować. Tam też wcale nie jest tak bajkowo i kolorowo, przynajmniej tak słyszałam od znajomych studentów wety. Z reguły żeby zostać kimś", trzeba najpierw przeboleć studia A przebolewanie wety czy lekarskiego to wsio za jedno", wszędzie jest ciężko. Po lekarskim na pewno perspektywy pracy są lepsze (choć powiem Ci szczerze, że przez 2 lata zdążyłam skreślić 3/4 specjalizacji - jak tak dalej pójdzie, to nic mi nie zostanie).
Nie poddawaj się, za Tobą dopiero rok studiów, na pewno jeszcze się rozkręcisz. Poczekaj na kliniki i zobaczysz, jak się na nich odnajdziesz. Ewentualnie weź rok dziekanki i spędź ten rok na weterynarii, ale to i tak nie teraz. Póki co zbierz siły i powalcz z drugim rokiem, a nuż Ci się jeszcze spodoba ten kierunek Poza tym pierwsza myśl jest zawsze najlepsza - chciałeś zostać lekarzem, to nim zostań

Korczaszko
Posty: 4371
Rejestracja: 9 paź 2007, o 19:58

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: Korczaszko » 7 paź 2014, o 19:56

Pierwszy rok wety (i kolejne ) też jest dupny. Porówna dupne studia z dupnymi studiami i zobaczy, że nigdzie nie jest bajkowo.

A ja nigdy nie chciałam rzucać studiów

Awatar użytkownika
Smile_Forever
Posty: 1239
Rejestracja: 17 sty 2013, o 18:41

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: Smile_Forever » 7 paź 2014, o 20:01

Zawsze można pomyśleć o studiowaniu dwóch kierunków jednocześnie . W przypadku TYCH dwóch byłoby dość trudno je pogodzić, jednak zdarzają się podobne przypadki, u nas na roku jedna dziewczyna studiuje lek-dent i farmację .

Awatar użytkownika
chevelle
Posty: 1240
Rejestracja: 21 paź 2009, o 16:47

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: chevelle » 7 paź 2014, o 21:08

Korczaszko, silna kobitka z Ciebie Albo po prostu nigdy nie miałaś słabych ocen i dlatego nie przyszło Ci do głowy, że te studia nie są dla Ciebie Ja niestety walczę z problemami z koncentracją uwagi (nie potrafię się skoncentrować tylko i wyłącznie na nauce). Ciężki kawałek chleba, ale obiecałam sobie, że nie zrezygnuję ze studiów, choćby nie wiem jak źle było (pierwsza farmakologia już za 3 tygodnie, hurra! ).

Korczaszko
Posty: 4371
Rejestracja: 9 paź 2007, o 19:58

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: Korczaszko » 7 paź 2014, o 21:49

Nie miałam jakichś rewelacyjnych ocen, a jak nie szła mi chirurgia końska (nie zapomnę do końca życia ) i już myślałam, że nigdy nie trafię w ich humory i chyba zacznę uczyć się z niemieckich książek (nie, nie znam tego języka na takim poziomie) to dalej nie myślałam o rzucaniu studiów (co najwyżej o morderstwach )

Powołanie

Awatar użytkownika
Mårran
Posty: 3873
Rejestracja: 8 kwie 2008, o 19:17

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: Mårran » 7 paź 2014, o 21:56

Wet też lekarz, to też powołanie ma ^^
Pani Buka

bond007
Posty: 3
Rejestracja: 6 paź 2014, o 19:35

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: bond007 » 9 paź 2014, o 11:17

Nie porównywałem wety i med pod kątem lekkości studiów. Nie jestem taki zielony w wecie jakby się mogło wydawać. Znam ludzi po wecie i wiem jak jest. Co do czyjejś odpowiedzi o dwóch kierunkach to od razu mówię że geniuszem nie jestem ani jakimś mega mózgiem dlatego na dwa nie ma szans Ale dziękuje za wasze opinie

Korczaszko
Posty: 4371
Rejestracja: 9 paź 2007, o 19:58

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: Korczaszko » 9 paź 2014, o 11:34

Nie dwóch na raz, a dziekanki na leku i rozpoczęciu wety.

Awatar użytkownika
sassa
Posty: 312
Rejestracja: 27 cze 2014, o 00:48

Re: jestem na leku i mam wątpliwości swojego wyboru

Post autor: sassa » 9 paź 2014, o 16:36

Moja koleżanka tak własnie zrobila - wcześniej studiowała inzynierię biomedyczna, ale zamarzył się jej lekarski, wiec w tym roku ma dziekankę na inżynierii i w razie czego ma do czego wrócić, gdyby tutaj coś się nie powiodło (odpukać oczywiście:D). Tak więc myślę, że w Twoim wypadku takie wyjście też by mogło być dobre

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post