GUMed taki straszny?

Porady jak się dostać na medycynę, na kierunek lekarski. Wykaz punktów na poszczególnych uczelniach. Materiały do nauki, testy. Wzajemna pomoc w nauce.
nimhe
Posty: 1
Rejestracja: 18 wrz 2015, o 18:51

GUMed taki straszny?

Post autor: nimhe »

postaram się mocno skrótowo- dostałam się na medycynę, na UMB. tak naprawdę nigdy nie planowałam Białegostoku, wzięłam go jako koło ratunkowe (jak się okazało- słusznie).
wczoraj (więc na tydzień przed rozpoczęciem roku) dostałam informację, że jeśli chcę- mogę studiować w Gdańsku i. tu zaczyna się problem.

od zawsze mieszkam niedaleko Trójmiasta. do Gdańska mam 1h jazdy (choć i tak na 100% będę mieszkać w akademiku, więc nie wiem na ile to istotne- nie będę jeździć co weekend do domu), nieomal na miejscu mam znajomych, również na samej uczelni/roku. samo miasto jest też bardziej atrakcyjne (tu też nie wiem czy to ważne. ani ze mnie imprezowicz, ani na mieście nie jadam, nie kręci mnie #wyelkie_miasto).
wszystko więc zdaje się działać na korzyść GUMedu. prócz jednego- czarnych na jego temat legend i tu moje pytanie:
czy na GUMedzie faktycznie aż tak ciężko się utrzymać"? legendy chodzą o uwalaniu połowy roku, o antystudenckości. zupełnie nie umiem odnieść tego do realiów- czy to fakty, czy po prostu żale tych, którym się nie powiodło (choć nie chce mi się wierzyć, żeby połowa roku była nieukami którym nie chciało się pracować"). okropnie boję się, że nie dam rady, że uwalą, że nie zdam- a niestety relacje znajomych nie są różowe.

wiem, że trochę już na forum o tym było, że mogę poszukać. uwierzcie- zrobiłam to po prostu uważam że to trochę zbyt ważna decyzja, żeby nie dopytać ile się da- nawet jeśli narażam się na falę hejtu czy śmieszków, bo i tacy się pewnie znajdą
Zawiedziona
Posty: 4
Rejestracja: 26 wrz 2015, o 21:01

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: Zawiedziona »

Hej. Mam nadzieję, że swoim postem pomogę wielu osobom, które wahają się w wyborze uczelni. Sama bardzo żałuję, że kiedy trzy lata temu sama stałam przed takim wyborem nikt mi nie uświadomił, że GUMed to nie uczelnia tylko obóz koncentracyjny.

Chcę zaznaczyć, że nie jestem jakaś sfrustrowaną osobą która przez swoje nieuctwo/ lenistwo zawaliła rok i teraz ma żale do świata. Nic z tych rzeczy. Dostałam się na uczelnię z pierwszej listy, będąc w pierwszej trójce jeśli chodzi o najwyższe wyniki z matury na roku. Mogłam iść na lekarski, dostałabym się bez problemów, ale farmacja zawsze była moim marzeniem. Na rozpoczęciu roku byłam w gronie tych szczęśliwców co wychodzili na środek, odbierali dyplom gratulacyjny, a dziekan i inne szychy osobiście każdemu gratulowali.

Pierwszy rok przeszedł w miarę gładko, nie powiem że było łatwo, jednak radziłam sobie na tyle, ze dostałam później stypendium naukowe. Miałam drugi najlepszy wynik z egzaminu z botaniki, legendarnego przedmiotu którym wszyscy straszą. Jak to robiłam? Wiadomo, kucie, kawa, brak snu. Matematykę na pierwszym terminie uwaliło 3/4 roku. Egzamin nie został unieważniony, mimo że zawierał rażący błąd: jedno zadanie zawierało całkę, której nie dało się policzyć. Ale kogo to obchodzi? Z botaną było podobnie, w pierwszym terminie zdało tylko 30 osób. Również nikt nie walczył, by unieważnić egzamin.

Ale mimo wszystko pierwszy rok był znośny. Schody zaczęły sie na drugim roku.
To już nie były studia. To była sesja ciągła, rozciągająca się na cały rok. Mój plan tygodnia na pierwszy semestr wyglądał następująco:
poniedziałek. 9-11 seminaria z chemii organicznej. Od razu z grubej rury spektroskopia NMR, wykładana tak jakbyśmy to mieli już w podstawówce. Potem szybka jazda na CBM, gdzie od 11 do 15 mieliśmy fizjologię. Zawsze trzeba było być przygotowanym, bo nieobliczalny ćwiczeniowiec robił tzw testy harwardzkie", gdzie ZA BŁĘDNĄ ODPOWIEDŹ SĄ PUNKTY UJEMNE. Ćwiczenia te są obowiązkowe, ale niestety są męczące bo prowadzący nie ma daru jasnego przekazywania wiedzy i można sie zanudzić na śmierć.
Poźniej biologia molekularna do godziny 19. Jak po całym dniu się wraca z uczelni i zamiast iść spać trzeba się uczyć na następny dzień, to można się tylko pochlastać.
wtorek. Chemia fizyczna. wejściówka oraz odpytka na każdych zajęciach. Od razu przestrzegam tych co nie rozumieją fizyki: nie wybierajcie gumedu, bo się wkopiecie po uszy. Drugi rok to jest stricte fizyka. W otoczce, zawoalowana, niby nazywa się to chemia sraka, chemia owaka, ale to wszystko jest zasrana fizyka. Co tydzień nowa porcja 20 rozbudowanych wzorów i wykresów rytych na pamięć ze skryptu który zawiera masę błędów jak sami bezwstydnie nam powiedzieli jego twórcy.
Po 4 godzinach chemii miałam jeszcze wieczorem język do 20. Na którym praktycznie zasypiałam.
Środa: na godzinę 8, trzy wykłady do 15, a od 16 seminaria obliczeniowe z chemii analitycznej.
Czwartek:rano wykład, o 10 ćwiczenia z chemii analitycznej. Nawet nie chce mi się tego ścierwa opisywać. Do 14.
Piątek: Dwa wykłady.
Fajny plan? Do tego jeszcze jakieś 10 repet, które były na pierwszym semestrze. Absolutnie nie wolno ich olewać, bo trzeba zbierać punkty. A więc oprócz uczenia się codziennie na następny dzień, dochodziły jeszcze te głupie i bezsensowne miniegzaminy. Dodatkowy stres.

Prawa pamięci są nieubłagane. Żeby coś dobrze zapamiętać, trzeba to powtarzać. A jak powtarzać, kiedy człowiek nie ma nawet czasu na sen? A sen jest potrzebny, bo podczas niego dochodzi do konsolidacji pamięci. No niestety na GUMedzie profesorzy o tym nie wiedzą. Dla kazdego ich przedmiot jest najważniejszy i musisz go znać SZCZEGÓŁOWO.

Po dwóch miesiącach nie wyrabiałam już, nie byłam w stanie wstać na wykłady, ogólnie byłam strzępem człowieka jak inni z mojego roku. Rozmowa z nimi: tylko o farmacji. Nawet podczas jazdy tramwajem czy imprezy (która się zdarza raz na rok) wszyscy pieprzą tylko o studiach. Zero czasu na własne zainteresowania, zero czasu dla bliskich. GUMed jest BEZDUSZNY. Masz być robotem- cyborgiem, jesteś tylko numerem w ich systemie danych, nie interesujesz ich jako jednostka. Masz wykuć wszystko na blachę. Nie obchodzi ich czy to rozumiesz. Lepiej nie zastanawiaj się czy Ci się to w ogóle przyda, umiejętność wykonania EKG w aptece albo znajomość izotermy Freundlicha. Jak zaczniesz się zastanawiać będzie tylko gorzej.

Ogólnie w grudniu to ja już miałam nerwicę na całość, wszystko przeze mnie przelatywało, spałam tylko w dzień bo w nocy nie mogłam zasnąć i siedziałam i się uczyłam. Nadszarpnęło to moim zdrowiem tak, że mam nawrót choroby na którą przewlekle choruję i znowu muszę być na ciężkich lekach. Które w efektach ubocznych mają niestety senność i spadek motywacji.

I tak wkroczyłam w drugi semestr, gdzie miałam:
-poniedziałek: 5 godzin laboratoriów z organy od 15 do 20
-wtorek, 4 godziny laborków z organy od 10 do 14, tak, oznacza to ze wracając o 20 w pon musiałam się uczyć np na kolokwium na wtorek bo kolokwia/odpytki/sprawozdania były ZAWSZE
we wtorek miałam jeszcze język obcy do 20
-a w środę chemia instrumentalna, koszmar
-czwartek- pierwsza pomoc
-piątek-5 godzin biochemii od 8 do 12, potem super fakultet, na który pechowo się zapisałam (żaden inny nie pasowałby mi w plan) a ten fakultet trwał całe 2 miesiace i kończył się testem.

Ucząc się na miarę swoich możliwości, udało mi się zaliczyć tylko jeden egzamin w czerwcu- podobno najtrudniejszy bo z chemii organicznej. Aha, z osob które zdawały chemię analityczną na 75 piszących nie zdało 40. Nikt się nie odwoływał, bo:

i tu przechodzę do wielkiej brzydkiej tajemnicy GUMedu, którą jest przedmiot CHEMIA ANALITYCZNA, przedmiot wiodący poniekąd, chociaż jakbym chciała być analitykiem i interesowałoby mnie oznaczanie cynku w surowcu roślinnym, to poszłabym na analitykę.

Jest to przedmiot prowadzony przez profesora, któremu wytoczono już parę spraw sądowych, ale o tym się nie mówi.
Jego ekipa to ludzie zakompleksieni, o sztywnym umyśle i nieżyczliwi.
System oceniania jest wielką tajemnicą. Na odpytce ustnej w kółeczku, która odbywa się w każdym tygodniu, ćwiczeniowiec daje ocenę wedle swojego widzimisię, więc możesz dostać 3,41 a Twoja koleżanka 3,48 i za cholerę nie wiem dlaczego.

Poza tym: to jest idealny przedmiot dla kujonów którzy umieją tylko wyryć na blachę tekst, a później i tak gubią się w praktyce. Uwaga: ważne by wyryć tekst słowo w słowo. Za brak przymiotnika bądź przysłówka ucinają punkty. Nieważne ze coś napiszesz dobrze, przestawisz szyk zdania bądź dodasz coś od siebie czego oni nie mają w swoim tajemniczym kluczu (którego nigdy nie ujawniają), ucinają Ci punkt. Idziesz i później oglądasz swoją pracę, a za zadanie na które napisałeś na 1,5 strony A4 masz 0 na 5 punktów. Tak to się odbywa. Niby nie ma punktów ujemnych, ale.

Co do zadań obliczeniowych, z tym jest jeszcze gorzej. Każdy ćwiczeniowiec liczy inaczej. Jeden zaklina się że absolutnie nie wolno używać metody krzyżowej bo profesor jej nie uznaje, drugi pozwala liczyć tą metodą. Trzeci każe liczyć wzorami, czwarty układem równań, piąty z proporcji. Zadania na egzaminie i tak są niepodobne do tych co się przerabia na ćwiczeniach.

Profesor lubi się znęcać nad studentami, na wykładach np. pokazywał prace wg niego najgorsze i publicznie wyśmiewał studentów.

Sa przedmiot jest trudny, ale ta ekipa czyni go niemożliwie trudnym. Więc jak sobie ludzie na moim roku radzili? Oczywiście? Ściągi. Sama uważam to za skandaliczne i nie ściągam. Uważam że co jak co, ale na kierunkach medycznych ostatecznie chodzi o ludzkie życie, więc jeśli czegoś nie jestem w stanie się nauczyć, znaczy że może to nie jest dla mnie, a nie że się prześlizgnę na ściągach. Bo życie zrewiduje te osoby i oby nie wylądowały w więzieniu za otrucie pacjenta. Oczywiście większość mnie zhejtuje, bo jest przyzwolenie na ściąganie, nawet lekarski ściąga.ale gorzej jak trzeba się będzie u kogoś takiego leczyć.

Musze ze smutkiem napisać, ze na bank 75% osob którzy dostali się na 3 rok to oszuści jadący na ściągach. GUMed zmienia ludzi. Zamiast razem walczyć o prawa całego roku, niektórzy zaczynają kombinować, dla własnych korzyści. Gdyby 50 osób uwaliło ostatni termin, może by w końcu coś zrobili z tą chemią analityczną, bo tyle osób nie mogło by repetować, no ale niektórzy woleli sobie poradzić ściągając np ze słuchawką w uchu lub z telefonu i przez to katedra udupiła (bo musiała udupić 8 osób) między innymi mnie i innych naprawdę mądrych ludzi. Naszą jedyną wadą jest uczciwość.
Mam nadzieję, ze nie zachęcę w ten sposób ludzi o GUMed, to można łatwo ściągać, to tam idę". Popatrzcie na to raczej tak: uczysz się ciężko i dostajesz 4, a ktoś zerżnął wszystko i ma 5, jak się z tym czujesz? To już nie podstawówka, to są studia, jeśli ktoś teraz oszukuje, to potem będzie już zawsze, ale karma wraca.

Do zdania egzaminu zdało mi 2 pkt. Muszę teraz powtarzać drugi rok. I zapłacić 3200 za chemię analityczną. Od 3 roku dzieliły mnie tylko 2 pkt. Nie zdałam, bo kogoś musieli uwalić i padło na mnie. Taka prawda. Nawet nie pojechałam oglądać pracy. Koleżanka z identycznym wynikiem pojechała i czego się dowiedziała? Że ucieli jej punkty za brak słowa zawsze", a w innym zadaniu, którego polecenie było krotkie, trzeba było się domyśleć że należy się rozpisać na coś czego nie było w poleceniu nawet wymienione! to już nie pierwszy raz. Było tak, że dali np. pytanie: Scharakteryzuj LLE, a ludzie pisali na czym polega ekstrakcja, a później sie okazało, że trzeba było wypisac wady i zalety, czego nie było w poleceniu. Dla odmiany by mieć 5 pkt w innym zadaniu wystarczyło podać 3 zdania.

Kiedy po pierwszym terminie poprawkowym nie zdałam, musiałam zacząć zbierać podpisy od kierowników ze wszystkich katedr, za te przedmioty które zaliczyłam. Tak więc tydzień przed ostatnim terminem poprawkowym spędziłam biegając po jakieś podpisy w najdziwniejsze miejsca, w których nigdy nie byłam, co było czasochłonne i często trzeba było zostawić im kartę do podpisania i wrócić następnego dnia. Może się zastanawiacie, dlaczego to robiłam zamiast kuć do egzaminu. A więc wyjaśniam:

-mimo że na GUMedzie jest elektroniczny dziennik, jak przychodzi co do czego okazuje się że te oceny w nim sa g.warte. Gdybym np. nie zdała przedmiotu wiodącego, a nie miałabym tych podpisów, musiałabym powtarzać WSZYSTKIE przedmioty mimo że je zaliczyłam. Kapujecie? Mogę mieć piątki ze wszystkiego, a jak nie zdam takiej chemii analitycznej to bez tego durnego papierka kazaliby mi to wszystko powtarzać. Oczywiście płacąc za każdy przedmiot


Niestety uzyskanie podpisów nie jest takie proste jak się wydaje, mając 3 z chemii fizycznej przeżyłyśmy z koleżankami ogromny stres kiedy sekretarka dziekana przekazała nam, iż nie wiadomo, czy nam popisze te oceny, gdyż co roku odgraża się, iż trójek przepisywać nie będzie. Usłyszałyśmy że dziekan właśnie konsultuje się ze swoim doradcą prawnym, czy może tak zrobić. Na szczęście nie mógł. A wg regulaminu GUMedu trójka jest oceną pozytywną. Ile się trzeba napracować, by dostać troję z przedmiotu który nie jest obiektem waszych zainteresowań i jest beznadziejnie przekazywany, to chyba każdy student wie. A później jeszcze was pojadą, że to za słabe.

Dlatego też nie robię przedmiotów awansem, mimo że teoretycznie mam dużo wolnego czasu. Rozmawiałam z ludźmi z lat wyżej i mowili, ze później jak się zaliczy przedmiot na 3 to nie chcą go przepisywac i człowiek wtedy musi powtarzać, płacić i jeszcze rok w plecy.

No ale GUMed musi skądś czerpać kasę, skąd ma wziąć te dwa miliony na centrum medycyny inwazyjnej, które właśnie buduje (poczytajcie, a oczy się wam otworzą) więc zdziera ze swoich studentów jak może.

Aha, te legendy o uwalaniu połowy roku są nieprawdziwe. Z tych 150 osób co startowało ze mną na pierwszym roku, na 3 rok przeszło max z 50. Więc prosty rachunek: uwalają 2/3 roku:P
Myślałam początkowo, że jak tak mało osób przejdzie na trzeci rok, to może coś się zmieni, może zauważą że na uczelni jest jakiś problem. Ale później patrze że na liscie jest 80 osób. Cuda? Tak, uzupełnili nasz rok ludźmi z lat wyżej

Właściwie to mogłabym książkę napisać o tym co się wyprawia na tej uczelni.
Dużo osób korzysta z pomocy psychologicznej, bo nie daje rady.
Jakiś student się też zabił (chyba z pierwszego roku) i opiekunka roku przywitała świeżo upieczonych studentów w zeszłym roku słowami: Witajcie na farmacji, kierunku na którym jest najwięcej przypadków samobójstw i depresji".

Żeby było jasne, nie odradzam nikomu farmacji. Nie mam żadnego interesu by odradzać komuś ten kierunek, bo sama nie wiem jak długo jeszcze będę miała zdrowie by to studiować.

Mogę tylko poradzić, żebyście nie wybierali Gdańska, bo ten uniwersytet to piekło na ziemi. No chyba że macie pamięć fotograficzną, jesteście cyborgami śpiącymi 3-5 h na dobę i nie macie potrzeby więzi miedzyludzkich. Inaczej będziecie się tu męczyć.

Przepraszam za literówki, ale tekstu jest dużo, a nie mam już siły czytać go drugi raz.
Zawiedziona
Posty: 4
Rejestracja: 26 wrz 2015, o 21:01

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: Zawiedziona »

Zapomniałam dodać również, ze uczelnia bardzo nieprzychylnie odnosi się do przepisywania przedmiotów, które ktoś już zaliczył na innych studiach (na innych uczelniach). I nieważne że z matmy którą miałeś cały rok i dostałeś 5 na innych studiach, na Gumedzie i tak musisz pisac wszystkie wejściówki a później egzamin.
Zawiedziona
Posty: 4
Rejestracja: 26 wrz 2015, o 21:01

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: Zawiedziona »

Spisując z telefonu albo mając słuchawkę w uchu i osoba po drugiej stronie dyktuje Ci odpowiedzi do pytań. W praktyce nie wiem jak to dokładnie wygląda bo nie korzystam z takich pomocy naukowych. Mówię tylko z tego, co widziałam, lub co usłyszałam, kiedy niektórzy się przechwalali przed egzaminem. Chętnie zobaczyłabym ich jak się chwalą swoim sprytem i zaradnością gdyby ktoś wyciągnął należne im konsekwencje, czyli wyrzucił z uczelni. No ale póki oszusta się za rękę nie złapie, to nikt nie robi afery. Niektórzy preferują tradycyjne sposoby typu harmonijka w rękawie czy w plisach od spódnicy. Niby jest tak że telefon należy wyłączyć, a na niektórych egzaminach w ogóle zakazywali mieć przy sobie (ale to tylko na 1 roku). Jeśli ktoś miał pecha i np. mu telefon zadzwonił w trakcie egzaminu to prowadzący tylko potrafił z siebie wydać żałosne A co ja mówiłem o wyłączeniu telefonów". Ci ludzie nie są dla mnie autorytetami, może przyzwalają na oszustwo, bo sami kiedyś ściągali i dzięki temu są profesorami, swoją postawą pokazują brak szacunku dla studentów, którzy zdobywają swoje oceny uczciwą pracą.
lith
Posty: 3117
Rejestracja: 28 wrz 2009, o 22:49

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: lith »

Dużo chemii na farmacji? A to ci heca
Dla innych przestroga - nie uczcie się za dużo, nie zazdrośćcie innym piątek mając czwórki, śpijcie, imprezujcie, spotykajcie się ze znajomymi, bo inaczej zeschizujecie jak widać powyżej
Awatar użytkownika
shuurei
Posty: 5
Rejestracja: 9 lip 2013, o 10:26

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: shuurei »

Gdańsk niszczy ludzi. Żeby przejść przez niego suchym tyłkiem musisz mieć albo niewymowne szczęście albo silne plecy (koneksje, łapówki, znajomości- jak zwał tak zwał). Studiowałam na lekarskim, nie polecam nikomu kto nie jest robotem. Zmieniłam uczelnię, odzyskałam zdrowie, spokój ducha, czas dla rodziny i znajomych, pojęcie września jest mi obce, a wykładowcy robią to co do nich należy- uczą, ba! Lepiej! Są w stanie powiedzieć Ci DLACZEGO się tego uczysz, przykładami klinicznymi rzucają jak z rękawa i poklaskują metodzie wielokrotnego zapamiętywania. Nie trzeba rzucać tekstami to mieliście na innym przedmiocie albo tego dowiecie się od kogoś innego (anatomia to kochała) skoro można hołubić zasadzie im więcej powtórzysz, tym więcej zapamiętasz", czego zdecydowana większość kadr Gdańskich nie rozumie lub rozumieć nie chce. Ćwiczenia nie muszą być ciągłym maglowaniem pod ostrzałem pytań, możesz się tam czegoś dowiedzieć, ugruntować wiedzę.
Dla mnie patologią było wyrabianie 80-90 godzin fakultetów. Po co? Żeby student przypadkiem nie wrócił zbyt wcześnie do domu? I kończysz na jakiś bezsensownych zajęciach z metod oddychania, obsługi linuxa żeby tylko zapchać te godziny, żeby jakoś zmieściły się w planie.
GUMedowskie zabetonowane katedry nie zmienią podejścia i z tym się trzeba liczyć. Dochodzą mnie słuchy że tegoroczna anatomia przeszła samą siebie- ile w tym prawdy? Nie wiem, mam szczęście nie testować tego na własnej skórze .

Z góry mówię że falą hejtu czy zarzutem zeschizowania (kto w ogóle używa takich słów?) w żaden sposób się nie przejmę- tak lith, przesyłam buziaczki.
Trzyszcz
Moderator w spoczynku
Posty: 886
Rejestracja: 2 sie 2011, o 11:33

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: Trzyszcz »

"w żaden sposób się nie przejmę- Typowo babskie- mam swoją rację i koniec, żaden argument nie przemówi, że to ja jestem niedojdą, a nie cały swiat dookoła zły
Awatar użytkownika
shuurei
Posty: 5
Rejestracja: 9 lip 2013, o 10:26

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: shuurei »

Widzę Trzyszcz, że masz o sobie bardzo niskie mniemanie skoro nazywasz siebie niedojdą Nie można się tak nie doceniać!
Trzyszcz
Moderator w spoczynku
Posty: 886
Rejestracja: 2 sie 2011, o 11:33

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: Trzyszcz »

Myślałem, że stać cię na odpyskowanie powyżej poziomu gimnazjum, teraz zastanawiam się dlaczego oczekiwałem czegoś takiego po kimś piszącym takie wypociny.
Awatar użytkownika
shuurei
Posty: 5
Rejestracja: 9 lip 2013, o 10:26

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: shuurei »

A mnie zastanawiało dlaczego ktoś, kto był moderatorem offtopuje- jeśli masz coś do powiedzenia na temat uczelni, to proszę stosuj racjonalne argumenty, jak na człowieka na poziomie przystało, a nie próbujesz bezowocnie kogoś zwyzywać tylko dlatego, że mówi co myśli i po tonie Twojej wypowiedzi wnoszę, że najwyraźniej ma opinię inną niż Twoja własna. Akceptuję inne zdanie, każdy ma przecież własne- ale nie zaakceptuję nazywanie kogoś osobą zeschizowaną lub niedojdą", bo nie takiego poziomu dyskusji oczekuje się od osób z Uniwersytetu, w założeniu wykształconych i inteligentnych.
Trzyszcz
Moderator w spoczynku
Posty: 886
Rejestracja: 2 sie 2011, o 11:33

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: Trzyszcz »

Zamień niszczy ludzi na niszczył mnie to będzie mniej śmieszny twój post
A to, że koleżankom szło lepiej to niekoniecznie dlatego, że dawały łapówki
Awatar użytkownika
shuurei
Posty: 5
Rejestracja: 9 lip 2013, o 10:26

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: shuurei »

A to ciekawe, bo nie jestem jedyną osobą o takim stanowisku Więc owszem, użycie liczby mnogiej jest całkowicie uzasadnione, wystarczy iż przewiniesz wątek kilka wypowiedzi wstecz, do sympatycznej- jak to ująłeś- koleżanki z farmacji. Ale to już Twoja wola, a ja nie lubię karmić internetowych Trolli, którzy nie potrafią konstruktywnie dyskutować.
Życzę miłego dnia- i obyś miał coś ciekawszego do roboty niż wyszukiwanie okazji do poużywania sobie w internecie na żenującym poziomie, bo zastosowanie argumentacji jest najwyraźniej zbyt trudne.
Trzyszcz
Moderator w spoczynku
Posty: 886
Rejestracja: 2 sie 2011, o 11:33

Re: GUMed taki straszny?

Post autor: Trzyszcz »

A ty, żebyś miała coś ciekawszego niz pisanie w necie bzdur i zwalanie winy za niepowodzenia na kogoś innego. Zawsze grupka frustratów się znajdzie.
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post