Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Porady jak się dostać na medycynę, na kierunek lekarski. Wykaz punktów na poszczególnych uczelniach. Materiały do nauki, testy. Wzajemna pomoc w nauce.
mart_x
Posty: 1
Rejestracja: 2 sie 2021, o 19:15

Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: mart_x »

Witam, zwracam się do was z prośbą o pomoc. Dostałam się na farmację w trybie stacjonarnym, z czego jestem zadowolona, ponieważ bardzo interesuję się chemią, a swoją przyszłość po tym właśnie kierunku chciałabym wiązać z pracą w laboratorium lub firmie farmaceutycznej itp. Nie ukrywam też, że zależało mi na kierunku lekarskim, ale zabrakło mi kilku punktów. Zastanawiam się przez to nad podjęciem studiów lekarskich w trybie niestacjonarnym, ale brałabym pod uwagę kredyt na studia medyczne, który jest dostępny od tego roku. Co wy o tym sądzicie? Jest wśród was ktoś, kto też rozważa taką opcję? Ewentualnie myślałam nad poprawą matury będąc na farmacji, jeśli by mi ten kierunek jednak nie odpowiadał.
eryk444
Posty: 62
Rejestracja: 2 sty 2018, o 17:38

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: eryk444 »

Marzę, by dożyć momentu, gdy ludzie przestaną wybierać farmację, bo nie dostali się na medycynę...
Apeluję! To są całkowicie różne kierunki, walcz dziewczyno o lekarski, jeśli czujesz, że chcesz leczyć innych.

Jeśli natomiast planujesz pracę w jakiejś korporacji, czy laboratorium, po obu kierunkach są podobne szanse, więc tu raczej nie ma większego znaczenia co wybierzesz.
Awatar użytkownika
Nitrogenium32
Posty: 1867
Rejestracja: 7 lip 2013, o 13:51

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: Nitrogenium32 »

eryk444 pisze:
3 sie 2021, o 06:44
Marzę, by dożyć momentu, gdy ludzie przestaną wybierać farmację, bo nie dostali się na medycynę...
Apeluję! To są całkowicie różne kierunki, walcz dziewczyno o lekarski, jeśli czujesz, że chcesz leczyć innych.
Podpisuję się pod tym obiema rękoma i nogami.
mart_x pisze:
2 sie 2021, o 20:25
Dostałam się na farmację w trybie stacjonarnym, z czego jestem zadowolona, ponieważ bardzo interesuję się chemią, a swoją przyszłość po tym właśnie kierunku chciałabym wiązać z pracą w laboratorium lub firmie farmaceutycznej itp.
Musisz wiedzieć, że na 99% wylądujesz po farmacji w aptece. Do firmy farmaceutycznej nie jest wcale tak łatwo się dostać, nawet jeśli skończysz farmację, a laboratorium? Jakie konkretnie? Robiłem praktyki miesięczne w NIL-u i tam zarobki są niższe niż w pierwszej lepszej aptece, więc zastanów się, czy właśnie tego chcesz.

Poza tym najprawdopodobniej jeśli zostaniesz na farmacji, to chemia ci strasznie obrzednie. Ja byłem strasznie zafascynowany chemią w gimnazjum i liceum, ale odkąd poszedłem na studia stało się to przykrym obowiązkiem i niestety tak maglowali z każdego rodzaju chemii, że przerzuciłem się na rośliny, których w liceum nienawidziłem.
MAGISTER FARMACJI
FARMACJA WUM 2015-2021
polarowicz
Posty: 2
Rejestracja: 5 sie 2021, o 18:32

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: polarowicz »

Jako farmaceuta z stażem, pracujący w aptece idę w tym roku na lekarski... Nawet się nie zastanawiaj. Apteka nie jest najgorsza opcja w życiu, ale kompletnie nie daje satysfakcji na dłuższą metę. Po prostu jest za mało ambitna i ten cały trud włożony w studiowanie tego gówna się nie zwraca. W firmach farmaceutycznych to głównie nudna robota, powtarzalna, słabo płatna... w jakościowych laboratoriach pracują ludzie że średnim wykształceniem, totalna momotonia. W innych dzialach często to po prostu papierkowa robota. Badania kliniczne.. bardzo modne, dużo znajomych poszło... tez głównie siedzenie w papierkach...
eryk444
Posty: 62
Rejestracja: 2 sty 2018, o 17:38

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: eryk444 »

Co do studiów - zgadzam się. Wysiłek się nie zwróci, na pewno nie w aptece. Dlatego spieprzyłem po roku. Po niektórych ludziach z którymi pracowałem - to widać - ten zawód uwstecznia mentalnie. To, jakie tępoty siedzą po dziesięć lat na tych zapierdzianych stołkach... dramat. Jeśli zostałbym w takim miejscu, uznałbym to za życiową porażkę i zmarnowany potencjał. Dla ambitnych, lubiących stały rozwój to zabójstwo.

W firmach posady są słabo płatne? Znajoma ma 7k na rękę w MSD jako CRA - jeśli to słabo płatne to chyba masz spore wymagania po prostu (ilu w wieku 27-28 lat tyle bierze?), ale prawda jest taka, że w badaniach klinicznych da się dorobić. I wraz z upływem czasu te pensje rosną (w przeciwieństwie do aptek). Uważam, że warto zainwestować tu w rozwój, bo to szybko się zacznie zwracać.

Sam siedzę w PV i póki co nie narzekam. Praca polega na przerzucaniu raportów w systemie informatycznym, ale która profesja dziś na tym nie polega?;) Sporo wytycznych, myślenia, szukania w referencjach, nie wszystko jest takie oczywiste i proste.

Też jestem po farmacji, ale robiłem wszystko by nie wylądować w aptece na dłuższy czas. Lata lecą jak głupie i im jesteś starszy tym trudniej zmienić miejsce, więc trzeba działać od razu. Interesowała mnie strona kliniczna, ale bez potrzeby leczenia kogokolwiek, dlatego możliwość pracy w tym obszarze uważam za baaaardzo fajną alternatywę. Posad jest na serio sporo, każdy jest w stanie coś dla siebie znaleźć, trzeba tylko się zainteresować i szukać.
Awatar użytkownika
Nitrogenium32
Posty: 1867
Rejestracja: 7 lip 2013, o 13:51

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: Nitrogenium32 »

eryk444 pisze:
7 sie 2021, o 17:46
Co do studiów - zgadzam się. Wysiłek się nie zwróci, na pewno nie w aptece.
Wysiłek się nigdy nie zwróci, te studia są cięższe od lekarskiego i tylko głupi może twierdzić inaczej. Ja jestem strasznie zawiedziony tymi studiami, nikt i nic nie wynagrodzi mi bólu, cierpienia, zmęczenia i innych złych rzeczy, jakich tam doświadczyłem. Trzeba się po prostu pogodzić z losem i tyle.
eryk444 pisze:
7 sie 2021, o 17:46
Po niektórych ludziach z którymi pracowałem - to widać - ten zawód uwstecznia mentalnie. To, jakie tępoty siedzą po dziesięć lat na tych zapierdzianych stołkach... dramat. Jeśli zostałbym w takim miejscu, uznałbym to za życiową porażkę i zmarnowany potencjał. Dla ambitnych, lubiących stały rozwój to zabójstwo.
Są apteki i apteki. Są takie apteki, gdzie się pierdzi w stołek i nic się nie robi poza obsługiwaniem pacjentów. Dla mnie coś takiego też byłoby porażką, bo nienawidzę się nudzić, a pierdzenie w stołek to dla mniej najnudniejsza rzecz na świecie. Na stażu wieczorami było mało pacjentów, a do roboty też nic nie było, więc się siedziało na zapleczu z telefonem i się tylko odliczało czas do końca zmiany. No k..wa najgorzej.

Ale trafiłem na aptekę, gdzie każdy musi się przykładać - nie ma tak, że przychodzi się, obsługuje się pacjentów, w dowolnej chwili idzie się jeść, obsługuje się dalej i nara. Tutaj każdy ma jakieś obowiązki. Ktoś zajmuje się współpracą z takim a takim przedstawicielem, robi się mnóstwo analiz, podchodzi się do sprzedaży z pomyślunkiem, kontroluje się krótkie daty z wyprzedzeniem do pół roku, planuje się sprzedaż tak, żeby jak najmniej tracić, poluje się na leki z niskimi cenami, robi się przesunięcia między aptekami. Jest tyle do roboty, że czasami mnie szlag trafia, jak mam coś do zrobienia i jest akurat kolejka, bo muszę niestety iść obsługiwać pacjentów i czasu na resztę rzeczy mam coraz mniej. Jasne, nie jest to szczyt marzeń.

Ale i tak lepiej niż chodzić do apteki, gdzie zamówienie robi się tylko ze sprzedaży, rano wprowadza się kilka faktur raptem z trzech czy czterech hurtowni, sprawdza się i rozkłada się towar, liczy się kasę i obsługuje pacjentów i nie robi się nic poza tym, często nawet nie robi się receptury. Nuda, totalne dno i pięć metrów mułu. Porażka.
eryk444 pisze:
7 sie 2021, o 17:46
Też jestem po farmacji, ale robiłem wszystko by nie wylądować w aptece na dłuższy czas. Lata lecą jak głupie i im jesteś starszy tym trudniej zmienić miejsce, więc trzeba działać od razu. Interesowała mnie strona kliniczna, ale bez potrzeby leczenia kogokolwiek, dlatego możliwość pracy w tym obszarze uważam za baaaardzo fajną alternatywę. Posad jest na serio sporo, każdy jest w stanie coś dla siebie znaleźć, trzeba tylko się zainteresować i szukać.
No i gratulacje. Mi też nie widzi się ciągle pracować w aptece, ale w moim przypadku raczej chodzi o wyjazd w cholerę z tego kraju niż o zmianę pracy. O ewentualnym powrocie do Warszawy nawet nie chcę myśleć, bo Warszawa kojarzy mi się ze studiami i zawsze, jak tam jestem z jakiegoś powodu, to mnie co najmniej mdli na myśl o tym, że znowu jestem w tym okropnym mieście.
MAGISTER FARMACJI
FARMACJA WUM 2015-2021
eryk444
Posty: 62
Rejestracja: 2 sty 2018, o 17:38

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: eryk444 »

Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 15:55
Wysiłek się nigdy nie zwróci, te studia są cięższe od lekarskiego i tylko głupi może twierdzić inaczej.
Nie mogę z tym dyskutować, bo nigdy medycyny nie studiowałem, więc po prostu nie wiem.

W każdym razie i jedno i drugie daje w kość.
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 15:55
Są apteki i apteki. Są takie apteki, gdzie się pierdzi w stołek i nic się nie robi poza obsługiwaniem pacjentów. Dla mnie coś takiego też byłoby porażką, bo nienawidzę się nudzić, a pierdzenie w stołek to dla mniej najnudniejsza rzecz na świecie. Na stażu wieczorami było mało pacjentów, a do roboty też nic nie było, więc się siedziało na zapleczu z telefonem i się tylko odliczało czas do końca zmiany. No k..wa najgorzej.

Ale trafiłem na aptekę, gdzie każdy musi się przykładać - nie ma tak, że przychodzi się, obsługuje się pacjentów, w dowolnej chwili idzie się jeść, obsługuje się dalej i nara. Tutaj każdy ma jakieś obowiązki. Ktoś zajmuje się współpracą z takim a takim przedstawicielem, robi się mnóstwo analiz, podchodzi się do sprzedaży z pomyślunkiem, kontroluje się krótkie daty z wyprzedzeniem do pół roku, planuje się sprzedaż tak, żeby jak najmniej tracić, poluje się na leki z niskimi cenami, robi się przesunięcia między aptekami. Jest tyle do roboty, że czasami mnie szlag trafia, jak mam coś do zrobienia i jest akurat kolejka, bo muszę niestety iść obsługiwać pacjentów i czasu na resztę rzeczy mam coraz mniej. Jasne, nie jest to szczyt marzeń.
Trochę nie do końca zrozumiałeś, o co mi chodziło. Oczywiście nie odbieram nikomu pracy i wysiłku, jakie trzeba włożyć w ten zawód. Wiem, bo sam byłem zatrudniony w ruchliwej aptece. Wiem, co to zapieprz.
Bardziej mówiłem o zaangażowaniu intelektualnym w to. No właśnie - nie ma w tym żadnego. Obowiązki które wymieniłeś, wykonuje się w sklepach i nie trzeba do tego wyższego wykształcenia. Tym wszystkim o czym mówisz, mogłaby zajmować się pomoc apteczna, czy jakieś osoby bardziej zorientowane w marketingu. My powinniśmy być od czegoś innego.

Z ubolewaniem wspominam niestety, że większość czasu schodziła mi na taką biurokrację. Obsługa to była ostatnia rzecz, przy czym większość ludzi doskonale wie (a nawet lepiej od ciebie, o czym nie omieszkają dać znać), co chce i jak się leczyć, więc twoja praca jest ograniczona do wydawania pudełek, jak na akord. Do tego prymitywne dylematy, typu ile mogę wydać opakowań na receptę przy określonym dawkowaniu. Tłuczona na studiach receptura w rzeczywistości umiera. Tymczasem osób przychodzących po realną poradę i traktujących cię z szacunkiem jak eksperta od leku, jest mało. Efektem jest to, że to do czego mnie przygotowywano w trakcie tych długich i wyczerpujących studiów, wykorzystywałem może w 3-5%. Było to bardzo frustrujące i rodziło poczucie ogromnej straty czasu.

O tych wszystkich sieciowych targetach nie wspominając. W jednym z gigantów na "c" w którym miałem nieprzyjemność pracować, głównym celem było nabicie jak największej liczby pozycji na paragon. Nigdy nie zapomnę, jak moja była "kierownik" (celowo w cudzysłowie) nawciskała jakiejś matce bzdur na zajady dla dziecka (od x maści, przez witaminy i lizaki - łącznie z pięć chyba), po czym wyszła do nas na zaplecze, DUMNA JAK PAW, oznajmiając "tak to się robi!". Zacząłem sobie zadawać pytania, czy to naprawdę na tym ma polegać ta profesja. To był jeden z momentów, gdy na poważnie zakwestionowałem swoje życiowe wybory. Po dwóch miesiącach podziękowałem.
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 15:55
No i gratulacje.
Dziękuję i gratuluję sobie sam, że się urwałem. Wreszcie mam poczucie, że to co robię ma większy sens, jest dobre i przyczyniam się do ułatwienia terapii ludziom na dużą skalę.
Awatar użytkownika
Nitrogenium32
Posty: 1867
Rejestracja: 7 lip 2013, o 13:51

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: Nitrogenium32 »

eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
Obowiązki które wymieniłeś, wykonuje się w sklepach i nie trzeba do tego wyższego wykształcenia.
Niestety jest jak jest... Praca aptekarza niestety nie wymaga wiedzy zdobytej podczas studiów tak jak np. w przypadku lekarza czy adwokata. Ale na pewno są też inne zawody, gdzie wyższe wykształcenie praktycznie nie jest potrzebne, bo nie trzeba być wielkim intelektualistą, żeby wykonywać konkretne zadania.
eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
My powinniśmy być od czegoś innego.
Jako magister farmacji mogę zrobić szkolenie i szczepić ludzi w aptece. Ale nie chcę, nawet jeśli rzeczywiście od głowy jest 30 zł i za zaszczepienie 10 osób dziennie można zebrać trzy stówy. Dlaczego nie chcę? Bo to nie dla mnie. G..no mnie to obchodzi, nie będę wchodził w kontakt z innymi ludźmi, nie mam zamiaru do nikogo się dotykać, i takie nastawienie miałem na długo przed pandemią. Zresztą nie jestem lekarzem czy pielęgniarką, żeby szczepić ludzi.
eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
Obsługa to była ostatnia rzecz, przy czym większość ludzi doskonale wie (a nawet lepiej od ciebie, o czym nie omieszkają dać znać), co chce i jak się leczyć, więc twoja praca jest ograniczona do wydawania pudełek, jak na akord.
Osobiście wolę wydawać pudełka na akord niż obsługiwać pacjentów, którzy pokazują że mają "o takie coś na skórze" i co mogę im na to dać. No k..wa ciekawe co, skoro na temat chorób skóry i leków stosowanych w chorobach skóry nie było ANI SŁOWA NA TYCH STUDIACH. A na dokształcanie się w tym zakresie po pierwsze nie mam za bardzo siły, bo wracam do domu z przeciążonym mózgiem, a po drugie mdli mnie na myśl doszkalania się w zakresie czegokolwiek związanego z farmacją, bo tak mi te studia obrzydziły to wszystko.
eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
Do tego prymitywne dylematy, typu ile mogę wydać opakowań na receptę przy określonym dawkowaniu.
Dylematy takie występują dlatego, że wielu lekarzy nie potrafi wypisywać recept i nie sprawdzają tego, co napisali na recepcie. Potem są takie kwiatki typu "1 raz dziennie 81 tabletek" przy lekach antykoncepcyjnych albo "wiadomo", kiedy g..wno tak naprawdę wiadomo. A jak się pomylisz, to potem musisz myśleć, co zrobić, bo albo możesz liczyć na kogoś, kto może ci wystawić receptę na 100%, albo dzwonisz do lekarza, żeby zmienił dawkowanie, tyle że trafiają się często tacy geniusze, dla których zajmowanie się takimi "bzdurami" jest poniżej ich godności. Albo że to pacjent ma się pofatygować z tą sprawą, bo "z panem nie będę rozmawiał" <rozłącza się>.
eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
Tłuczona na studiach receptura w rzeczywistości umiera.
Zdecydowanie nie wygląda tak, jak np. 20 lat temu, ale nadal istnieje. I to też zależy od apteki i od lekarzy. U mnie w mieście raptem parę aptek para się recepturą, więc innym aptekom nie opłaca się zaopatrywać w surowce, dlatego odsyła się pacjentów do tamtych aptek. A leki na receptę trafiają się różne w zależności od tego, co przepisze lekarz. Są krople oczne z atropiną, są maści i płyny z efedryną, są globulki, czopki, są proszki z minoksydylem na łysienie. Raz ktoś miał maść Kocha I, ale nikt jej nie zrobi, bo nie ma do niej surowca. Nieprawdopodobne? No a jednak znalazł się lekarz, który przepisał taką maść dla pacjenta.
eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
Efektem jest to, że to do czego mnie przygotowywano w trakcie tych długich i wyczerpujących studiów, wykorzystywałem może w 3-5%. Było to bardzo frustrujące i rodziło poczucie ogromnej straty czasu.
Z mojego punktu widzenia te studia nie przygotowują do niczego, bo są o wszystkim i o niczym. Kilkanaście różnych dziedzin rzekomo ze sobą powiązanych, które ledwo się liźnie, bo nie ma czasu na ogarnięcie wszystkiego. A jak przychodzi piąty rok i przedmiot śmiesznie nazwany "Farmacja praktyczna w aptece", to możesz liczyć na raptem trzy zajęcia na temat Kamsofta. Na recepturze lepiej znają się technicy, bo więcej jej mają w szkołach niż my na studiach, na naukach chemicznych lepiej się znają chemicy, bo w porównaniu do nas mają to w jednym palcu... Tak naprawdę znajdzie się praktycznie wszystko, na czym farmaceuta zna się gorzej od kogoś innego. Studia farmaceutyczne oferują szerokie spektrum zatrudnienia? Dobre sobie... Taka reklama kierunku studiów jest żałosna i fałszywa.
eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
O tych wszystkich sieciowych targetach nie wspominając. W jednym z gigantów na "c" w którym miałem nieprzyjemność pracować, głównym celem było nabicie jak największej liczby pozycji na paragon. Nigdy nie zapomnę, jak moja była "kierownik" (celowo w cudzysłowie) nawciskała jakiejś matce bzdur na zajady dla dziecka (od x maści, przez witaminy i lizaki - łącznie z pięć chyba), po czym wyszła do nas na zaplecze, DUMNA JAK PAW, oznajmiając "tak to się robi!". Zacząłem sobie zadawać pytania, czy to naprawdę na tym ma polegać ta profesja. To był jeden z momentów, gdy na poważnie zakwestionowałem swoje życiowe wybory. Po dwóch miesiącach podziękowałem.
Przykro, że trafiłeś na takich "magistrów", ale życie jest życiem. Jest po prostu zje..ne. Jest jak jest, sieciówek jest zdecydowanie więcej niż aptek prywatnych, ale tak działa ekonomia i konkurencja. Sieciówki doszczętnie wygryzą konkurencję w postaci aptek prywatnych i to kwestia czasu. A teraz moje przemyślenia na temat sieciówek i targetów:

1. W sieciówkach osobami decyzyjnymi są osoby, które najczęściej nie mają zielonego pojęcia na temat prowadzenia apteki czy na temat leków. I nic z tym nie zrobisz. Musisz wyrobić target, a jeśli nie będziesz tego robił, to wylatujesz, bo nie przynosisz zysku. Bo zysk jest najważniejszy.

2. Marki własne... Nie wiem, ale podejrzewam, że już chyba każda sieciówka ma marki własne. Dwie sieci (obydwie na "D") w szczególności. W życiu nawet bym nie pomyślał, że marka własna apteki to może być lek OTC. I co? Nie proponować APAP-u czy Ibupromu, trzeba proponować "nasze". Na każdym kroku, bo trzeba wyrobić target. A wszystkie "markowe" tymianki z podbiałem smakują koszmarnie w porównaniu do prawdziwego, oryginalnego Tymianku z podbiałem.

3. Są na szczęście aptekarze, którzy nie wciskają byle g..na każdemu pacjentowi. Nie chcę bajerować pacjentów. Jeśli coś ma krótką datę i podejrzewam, że opakowanie może być niezużyte w całości przed datą, to informuję, żeby potem ktoś nie przyszedł do mnie, że jestem oszustem. Oczywiście proponuje się tańsze leki, na których się lepiej zarabia, ale nie wciskam jakiegoś kitu. Jeśli ktoś chce coś konkretnego, to daję coś konkretne. Jakiegoś leku nie ma? Ok, sprawdzimy w hurtowni, możemy zamówić, jeśli jest, zadzwonimy, jak już przyjdzie. Jeśli ktoś kupuje kilka rzeczy i jest coś, czego chce kilka opakowań, można wbić np. 2 + 1, 2 + 2, 5 + 4, żeby było więcej pozycji na paragonie, zamiast wciskać na siłę kit. Jeśli ktoś chce jedną rzecz i "do widzenia", to nie proponuję niczego na siłę, bo to jest irytujące ze strony pacjenta. Twoja była "kierownik" jest ewidentnie szurniętą kobietą.
eryk444 pisze:
9 sie 2021, o 17:27
Wreszcie mam poczucie, że to co robię ma większy sens, jest dobre i przyczyniam się do ułatwienia terapii ludziom na dużą skalę.
Cieszę się, że możesz w końcu tak stwierdzić, naprawdę. Dla mnie na razie innej opcji poza apteką nie ma, bo nie chcę wracać do Warszawy, a tutaj żadnej innej pracy dla mnie raczej nie ma, bo na niczym się nie znam. Mógłbym uczyć języków, bo lubię się dzielić wiedzą, ale dużego zarobku z tego nie ma, a w szkołach językowych szukają tylko osób, które są po filologii albo native speakerów, a ja się nie zaliczam do żadnej z tych grup.
MAGISTER FARMACJI
FARMACJA WUM 2015-2021
eryk444
Posty: 62
Rejestracja: 2 sty 2018, o 17:38

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: eryk444 »

Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
Jako magister farmacji mogę zrobić szkolenie i szczepić ludzi w aptece. Ale nie chcę, nawet jeśli rzeczywiście od głowy jest 30 zł i za zaszczepienie 10 osób dziennie można zebrać trzy stówy. Dlaczego nie chcę? Bo to nie dla mnie. G..no mnie to obchodzi, nie będę wchodził w kontakt z innymi ludźmi, nie mam zamiaru do nikogo się dotykać, i takie nastawienie miałem na długo przed pandemią. Zresztą nie jestem lekarzem czy pielęgniarką, żeby szczepić ludzi.
Jasne, ale zostawmy taką możliwość chętnym. A znajdą się tacy, co chcieliby rozszerzyć swoje kompetencje. Gdzieś przeczytałem, że świetnym pomysłem na spożytkowanie farmaceutów byłoby np. zatrudnianie w przychodniach obok lekarzy rodzinnych, zajmując się podstawowymi przypadkami. Z poważniejszymi oczywiście kierować do specjalisty. Wymagałoby to zwiększenia liczby zajęć z przedmiotów klinicznych na studiach, co już się szykuje. Z ciekawości zajrzałem na program studiów farmacji wumowskiej (najnowszy) na 1 i 2 rok - upchali tam bzdury ze starszych lat i zmniejszyli liczbę godzin tych wszystkich durnych chemii (w tym organicznej pt. "PODSTAWY CHEMII ORGANICZNEJ" O.O). Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy. Bardzo mnie ciekawi jakie przedmioty i ich siatka godzin szykuje się na przyszłych latach studiów.

To rozwiązanie bardzo by odciążyło system opieki. Ale znowu - dla chętnych. Kto by chciał siedzieć w aptece, by tam pozostał.

Nie zapominajmy, z historii pamiętam, że farmaceuta to dość młody zawód. Oddzielił się od lekarza stosunkowo niedawno. Może warto wrócić do korzeni i zacieśnić współpracę?
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
A jak się pomylisz, to potem musisz myśleć, co zrobić, bo albo możesz liczyć na kogoś, kto może ci wystawić receptę na 100%
Chyba ten problem zniknął odkąd możemy sami wystawiać recepty na siebie lub rodzinę;) . Wątpię, by ktokolwiek tracił czas na kontrolę tych pełnopłatnych (w przeciwieństwie do refundowanych) i sprawdzał, czy ku ordynacji określonego leku np. na siebie istniała podstawa.
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
albo dzwonisz do lekarza, żeby zmienił dawkowanie, tyle że trafiają się często tacy geniusze, dla których zajmowanie się takimi "bzdurami" jest poniżej ich godności. Albo że to pacjent ma się pofatygować z tą sprawą, bo "z panem nie będę rozmawiał" <rozłącza się>.
Współczuję, bo nigdy na takich geniuszy nie trafiłem, a sporo recept też poprawiałem i nikt nie robił problemu.
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
Jeśli ktoś kupuje kilka rzeczy i jest coś, czego chce kilka opakowań, można wbić np. 2 + 1, 2 + 2, 5 + 4
To nie rozwiązywało problemu ;) "Góra" i tak uznawała to za jedną pozycję;) to było kontrolowane i mieli na wszystko podgląd. Raporty ze średnich paragonów przychodziły CODZIENNIE. I jak się ci wynik spadał -> pogadanka z kierownikiem. Żenada.
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
Dla mnie na razie innej opcji poza apteką nie ma, bo nie chcę wracać do Warszawy, a tutaj żadnej innej pracy dla mnie raczej nie ma, bo na niczym się nie znam. Mógłbym uczyć języków, bo lubię się dzielić wiedzą, ale dużego zarobku z tego nie ma, a w szkołach językowych szukają tylko osób, które są po filologii albo native speakerów, a ja się nie zaliczam do żadnej z tych grup.
W mojej firmie są zatrudnieni ludzie na codzień mieszkający setki km od stolicy. Nie trzeba koniecznie tu żyć, można pracować zdalnie, nie ma z tym problemu. Wszystko zależy od firmy, ale tak jak mówię - trzeba szukać :)
Co do języków obcych - nie zapominaj, że jesteś nativem języka polskiego :) A są ludzie, którzy się go uczą (np. imigranci). Zawsze się coś da wykombinować.
Awatar użytkownika
Nitrogenium32
Posty: 1867
Rejestracja: 7 lip 2013, o 13:51

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: Nitrogenium32 »

eryk444 pisze:
10 sie 2021, o 12:04
Z ciekawości zajrzałem na program studiów farmacji wumowskiej (najnowszy) na 1 i 2 rok - upchali tam bzdury ze starszych lat i zmniejszyli liczbę godzin tych wszystkich durnych chemii (w tym organicznej pt. "PODSTAWY CHEMII ORGANICZNEJ" O.O). Wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy. Bardzo mnie ciekawi jakie przedmioty i ich siatka godzin szykuje się na przyszłych latach studiów.
Widziałem tę siatkę, z tego co pamiętam, to w końcu są dwa lata angielskiego, a nie tylko jeden rok, jest więcej farmakologii i opieki farmaceutycznej, ale nie mniej chemicznego syfu, bo wprowadzili przedmiot "Polimery biomedyczne i biomateriały". No naprawdę ciekawie brzmiący przedmiot... dla kogoś, kto pasjonuje się chemią. Podzielili też bromatologię na dwie części, pierwsza na drugim roku, a druga na czwartym roku (nie pamiętam, co to ma być). Moim zdaniem nie jest to idealne rozwiązanie, bo upchnięcie bzdur ze starszych lat na sam początek może zniechęcić ludzi do studiowania dalej.

Btw, "Podstawy chemii organicznej" to tak jakby teoria z organów, a "Synteza i identyfikacja związków organicznych" to ta część praktyczna dawnej "Chemii organicznej". Nic się nie zmieniło.
eryk444 pisze:
10 sie 2021, o 12:04
Nie zapominajmy, z historii pamiętam, że farmaceuta to dość młody zawód. Oddzielił się od lekarza stosunkowo niedawno. Może warto wrócić do korzeni i zacieśnić współpracę?
No i tak powinno być. Tyle że są różni lekarze. Są tacy, którzy nie mieliby nic przeciwko, ale są też tak aroganccy, że jeśli źle wypiszą receptę i chcesz ich poprosić o poprawkę, to neo zrobią tego, "bo nie". Raz udało mi się od lekarki z innego miasta uzyskać poprawioną receptę jak gdyby nigdy nic, a jak chciałem wejść w dyskusję z lekarzem z mojego miasta, to nie, bo to leży w interesie pacjenta, nie moim. I ze mną nie będzie dyskutował.
eryk444 pisze:
10 sie 2021, o 12:04
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
A jak się pomylisz, to potem musisz myśleć, co zrobić, bo albo możesz liczyć na kogoś, kto może ci wystawić receptę na 100%
Chyba ten problem zniknął odkąd możemy sami wystawiać recepty na siebie lub rodzinę;) . Wątpię, by ktokolwiek tracił czas na kontrolę tych pełnopłatnych (w przeciwieństwie do refundowanych) i sprawdzał, czy ku ordynacji określonego leku np. na siebie istniała podstawa.
No nie zniknął. Przynajmniej nie całkowicie. Raz, że określone osoby mają już wgląd nie tylko w recepty refundowane, ale też w pełnopłatne (od 1 lipca br.), a dwa, że to dość ryzykowne wystawiać recepty na siebie. Tam, gdzie pracuję, kontrolę sprawuje taki inspektor, który do byle g..wna potrafi się przyp...dolić. Dosłownie kocha uprzykrzać innym życie.

Zresztą jak wypisuję leki dla siebie albo dla rodziny to boję się wypisywać je ze zniżkami, bo nie wiadomo, czy ktoś się do tego nie przyczepi. Poza tym podejrzanie wyglądałoby wypisywanie na siebie leków z różnych grup, które są stosowane w różnych schorzeniach. Ale takie przynajmniej jest moje zdanie. Wolę nie ryzykować.
eryk444 pisze:
10 sie 2021, o 12:04
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
albo dzwonisz do lekarza, żeby zmienił dawkowanie, tyle że trafiają się często tacy geniusze, dla których zajmowanie się takimi "bzdurami" jest poniżej ich godności. Albo że to pacjent ma się pofatygować z tą sprawą, bo "z panem nie będę rozmawiał" <rozłącza się>.
Współczuję, bo nigdy na takich geniuszy nie trafiłem, a sporo recept też poprawiałem i nikt nie robił problemu.
No widzisz. Ten sam lekarz raz wypisał jednej kobiecie 15 opakowań Vessel Due F, przy dawkowaniu 1x1. Czyli na 750 dni, co wynosi ponad 2 lata. Normalnie geniusz. Już stałem się bardzo wyczulony na recepty, które on przepisuje.
eryk444 pisze:
10 sie 2021, o 12:04
Nitrogenium32 pisze:
9 sie 2021, o 19:30
Jeśli ktoś kupuje kilka rzeczy i jest coś, czego chce kilka opakowań, można wbić np. 2 + 1, 2 + 2, 5 + 4
To nie rozwiązywało problemu ;) "Góra" i tak uznawała to za jedną pozycję;) to było kontrolowane i mieli na wszystko podgląd. Raporty ze średnich paragonów przychodziły CODZIENNIE. I jak się ci wynik spadał -> pogadanka z kierownikiem. Żenada.
U mnie rozwiązuje problem, więc to zależy od apteki. Ale nie można też przesadzać i np. nabijać 10 kompresów pakowanych po 3 sztuki pojedynczo, bo to podejrzane. Przy okazji współczuję pracy w takiej ch..owej aptece.
eryk444 pisze:
10 sie 2021, o 12:04
W mojej firmie są zatrudnieni ludzie na codzień mieszkający setki km od stolicy. Nie trzeba koniecznie tu żyć, można pracować zdalnie, nie ma z tym problemu. Wszystko zależy od firmy, ale tak jak mówię - trzeba szukać :)
Gdybym miał pracować zdalnie, to znowu bym nie wychodził z domu i straciłbym kondycję, więc to raczej nie dla mnie. Czasami nie chce mi się iść do pracy i chciałbym posiedzieć w domu, ale przynajmniej jest okazja, żeby się ruszyć z domu.
eryk444 pisze:
10 sie 2021, o 12:04
Co do języków obcych - nie zapominaj, że jesteś nativem języka polskiego :) A są ludzie, którzy się go uczą (np. imigranci). Zawsze się coś da wykombinować.
Bycie nativem niczego nie oznacza. Też jesteś nativem języka polskiego, ale czy byłbyś w stanie komuś wytłumaczyć, dlaczego ten rzeczownik odmienia się w taki sposób, a tamten w inny? Raczej nie. Bo my nie uczyliśmy się polskiego jako języka obcego, więc nie wiemy, jak to wygląda z punktu widzenia imigranta. Jestem w stanie wytykać ludziom błędy językowe, ale nie jestem w stanie kogoś nauczyć mówić po polsku od zera.
MAGISTER FARMACJI
FARMACJA WUM 2015-2021
kliop
Posty: 260
Rejestracja: 8 maja 2017, o 13:54

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: kliop »

Jeśli widzisz się w jakimś innym fajnym zawodzie niż lekarz (np. IT lub coś z finansami), to odradzam Ci studiowanie medycyny niestacjonarnie za sumarycznie ok. 200 tys. zł. W medycynie można sporo zarobić, ale po pierwsze trzeba się kilka lat wcześniej narobić za małe pieniądze (staż i specjalizacja), po drugie jest ogromna odpowiedzialność nieporównywalna z innymi zawodami. Same studia na pewno nie są warte 200k, uczelnie sztucznie zawyżają ceny. Co do kredytu byłbym ostrożny, bo podpisujesz cyrograf z państwem. Natomiast jeśli nie widzisz się w innych kierunkach niż biol-chem, to próbuj na medycynę :) Praca lekarza daje wiele satysfakcji :)
aleks11
Posty: 35
Rejestracja: 23 lip 2010, o 01:56

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: aleks11 »

Lekarz to odpowiedzialna praca ale w teorii. Odpowiedzialność oznacza karę za błędy. W Pl nawet lekarz odsiadujący dożywocie za morderstwo z premedytacją nie straci PWZ. Jak go z jednego szpitala wyrzucą za błąd, to natychmiast przyjmą w innym.
Po farmacji nie dostaniesz pracy w żadnym laboratorium. żeby pracować w laboratorium, trzeba studiować technologię chemiczna lub chemię a nie głupoty o roslinkach, druzach i rafidach.
kliop
Posty: 260
Rejestracja: 8 maja 2017, o 13:54

Re: Lekarski - niestacjonarnie, czy farmacja stacjonarnie?

Post autor: kliop »

aleks11 pisze:
10 wrz 2021, o 10:25
Odpowiedzialność oznacza karę za błędy.
I taka jest, karna do kilku lat więzienia oraz cywilna idąca w setki tys. złotych. Utrata PWZ to najmniejszy problem.
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post