Strona 1 z 1

Implantacja Sztucznego Krążka Międzykręgowego - Neurochirurgia

: 11 lip 2019, o 16:26
autor: gasowska
Witajcie,
Ostatnio trapi mnie temat jw. implantacji krążka międzykręgowego i zastanawia mnie, czy przy wszczepianiu ruchomego implantu usuwany jet cały dysk, czy też tylko jego fragment (przednia i tylna część pierściania włóknistgo i jądro miażdżyste). Zna ktoś może dopowiedź? :twisted:
Pozdrawiam

Re: Implantacja Sztucznego Krążka Międzykręgowego - Neurochirurgia

: 1 sie 2020, o 11:07
autor: Anthrax
Na neurochirurgii się nie znam za bardzo, ale odpowiedź na postawione pytanie jest jedna - to zależy.

W kręgosłupie lędźwiowym można zrobić dostęp "od tyłu" - od strony pleców. Przy niewielkich przepuklinach jądra miażdżystego wykonuje się mikrodiscektomię, czyli tylko usuwa tą wypuklinę jądra miażdżystego przez stosunkowo niewielkie nacięcia, z następującym "uszczelnieniem" pierścienia włóknistego. Nie ma wtedy potrzeb usuwania całego krążka międzykręgowego, chyba że zmiany są naprawdę rozległe - w takim wypadku zamiennie można zastosować discektomię, większe cięcie, usuwany cały krążek aż do więzadła podłużnego przedniego.

Natomiast w kręgosłupie szyjnym, z racji rozbudowanych mięśni karku, dostęp "od tyłu" nie wchodzi w grę, zamiast niego stosuje się dostęp "od przodu". W takim wypadku dokonanie mikrodiscektomii jest technicznie niemożliwe i trzeba wykonać tradycyjną discektomię - czyli usunięcie krążka międzykręgowego w całości, o ile mnie pamięć nie myli to tylną granicą preparowania jest wtedy worek oponowy (mówię o kręgosłupie szyjnym cały czas), czyli krążek usuwa się w całości i wtedy dopiero umieszcza protezę tzw. cage lub instrumentarium służące do trwałego połączenia kręgów i uzyskania zrostu kostnego.

Może ktoś bardziej zorientowany w temacie się wypowie na temat szczegółów technicznych zabiegu ;)

Re: Implantacja Sztucznego Krążka Międzykręgowego - Neurochirurgia

: 1 sie 2020, o 22:05
autor: lorafen
wywala sie wszystko i wszczepia proteze.
tak z grubsza 1/3 operacji nie ma sensu ale ze placa za to to sie je robi. Jak bedzie dalej bolalo to juz nie problem neurochirurga tylko pain fellow.

te operacje to raczej biznes. Konia z rzedem temu, kto w wieku 30 lat ne ma zwyrodnien.