Życie w Afryce

Zagadnienia etyczne w biologii i medycynie: antykoncepcja, aborcja, klonowanie, inżynieria genetyczna, kriogenika, biopiractwo, eutanazja, wiwisekcja, etyka ekologiczna, sztuczna inteligencja...
Awatar użytkownika
Matthiu
Posty: 111
Rejestracja: 5 sie 2015, o 14:30

Życie w Afryce

Post autor: Matthiu » 11 sie 2015, o 20:23

Witam wszystkich biologów

Czy kiedykolwiek myśleliście o podjęciu pracy jako wolontariusz na rzecz pomocy zwierząt? Chodzi mi głównie o Afrykę, gdzie nieustannie i skutecznie wybijane są przez człowieka znane nam gatunki, m. in lwy bądź słonie?

A może myśleliście o podjęciu pracy jako weterynarz w jednym z parków narodowych Afryki lub innego kraju, np Australii.
Co o tym sądzicie, poszlibyście na to? )

Adax82
Moderator
Posty: 1519
Rejestracja: 2 lis 2013, o 19:42

Re: Życie w Afryce

Post autor: Adax82 » 11 sie 2015, o 22:40

Matthiu,
Próbuj, jeśli jest czujesz w sobie takie powołanie. Raczej będziesz zawiedziony, ale próbuj!
Jakiś czas temu siedziałem na budowie pierwszej w historii RPA rafinerii, jako jeden z wielu kierowników budowy. Co zobaczyłem: Afrykanie są uroczy, przyjacielscy i .maksymalnie leniwi. Na budowie nieustannie śpiewali i tańczyli nie wykonując jakiejkolwiek pracy, za którą Rząd im płacił. Rozmawiałem z wieloma z nich. Wydawało mi się, że jest to abstrakcyjne powiedzenie w języku polskim: jak Kali ukraść to dobrze, jak Kalemu ukraść to źle". Twierdzenie to okazało się szczerą prawdą, zupełnie niezrozumiałą dla Europejczyka.
Po wielu latach, mój syn poczuł tę samą miętę do zbawiania Afrykańczyków. Mówiłem mu, żeby odpuścił sobie, mając wzgląd na swoje doświadczenia. Nie dał się przekonać i pojechał do Kenii, w ramach charytatywnej akcji ( w tym roku ) do wykonania instalacji elektrycznej w celu podlewania pola przy zastosowaniu pompy elektrycznej, wykonania instalacji oświetleniowej dla 3 domów oraz wykonania instalacji elektrycznej do ładowania telefonów komórkowych ( sic! ). Wszystko zostało wykonane. Zapytałem syna: czy masz dalej chęć pomagania Afrykańczykom ? .spojrzał na mnie jakby z wyrzutem i odpowiedział: już nie interesuje mnie to, Oni są zupełnie inni.
.Wiedziałem co ma na myśli.
A co do Ciebie: próbuj jeśli tak podpowiada Ci Twoja dusza. Bądź też przygotowanym na duże rozczarowania.
.nawet strażników parków narodowych w Afryce nie obchodzi chronienie takich czy innych gatunków. Za przysłowiowe 100 USD wytępią każdy, choćby znikomo liczny gatunek.
.ale próbuj.

Awatar użytkownika
Matthiu
Posty: 111
Rejestracja: 5 sie 2015, o 14:30

Re: Życie w Afryce

Post autor: Matthiu » 11 sie 2015, o 23:31

Nie mam jakoś szczególnych chęci pomagania afrykańczykom. Wiem jacy są, a to co mają tj. ubóstwo i choroby to tylko ich zasługa, do tego dążą. Szkoda mi tylko tych wszystkich zwierząt które za pewien okres czasu wyginą. Kim są ludzie w tym wszechświecie? Nikim, zero. Żyjemy jedynie na odrobinie kurzu zawieszonej w promieniach słońca, w układzie słonecznym który wobec wszechrzeczy jest niczym - jak to mówił Carl Sagan. Tylko to urojone poczucie wyższej wartości człowieka niszczy otaczająca nas przyrodę i królestwo zwierząt. Wiem, wiem, że mogę być zawiedziony ale jak myślę, że np. miałbym być lekarzem lub inną personą pracującą w korporacji która jest tylko pionkiem i być jak 99.9% ludzi ukierunkowanych na sam konsumpcjonizm degradujący życie w okół to ja tego po prostu nie widzę.

i być tu mądrym

Awatar użytkownika
Matthiu
Posty: 111
Rejestracja: 5 sie 2015, o 14:30

Re: Życie w Afryce

Post autor: Matthiu » 2 wrz 2015, o 17:24

Ludzie są jacy są. Znaczna część ludzi to po prostu niewykształcona masa niszcząca większość przyrody na swojej drodze, tylko po to, aby zaspokoić potrzebę żeby mieć". Nic tylko, mieć, mieć i wziąć a przy okazji nie dać nic od siebie. Tak samo ze środowiskiem zabranym tym wszystkim zwierzętom. M.in dlatego chcę im pomóc. Żeby chociaż przyczynić się do przetrwania niektórych gatunków, gdyż one same są bezbronne wobec chciwości człowieka.
Przykładowo nosorożce, które masowo mordowane są po to aby zdobyć ich róg, bo w Chinach pewni tępi ludzi, powiem więcej - głupcy ubzdurali sobie, że sproszkowany róg nosorożca ma właściwości lecznicze i proszę bardzo. populacja nosorożców prawie wybita. Bo tępy człowiek coś sobie umyśli i tak już musi być, że dostać musi. Władca ziemi, a tak naprawdę nikt znaczący. Równie dobrze mogło by nas nie być wszystko mogłoby toczyć się własnym rytmem.

Choć, nie mówię, że nie ma ludzi którzy starają się choć po części zwrócić zwierzętom ich prawowite ziemie zawłaszczone przez człowieka i . chwała im za to

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 28
Rejestracja: 22 sty 2013, o 08:48

Re: Życie w Afryce

Post autor: Prometeusz » 2 paź 2015, o 08:11

Można śledzić na bieżąco międzynarodowe inicjatywy wolontariackie, niestety z tego co obiło mi się o uszy: krajach zachodu są tysiące ludzi z dużym doświadczeniem zawodowym (lek. weterynarii, naukowcy, pracownicy najlepszych ogrodów etc.), którzy mając zgromadzony kapitał postanawiają zrobić sobie gap year w takich przedsięwzięciach: tym samym konkurencja dla osoby, która dopiero chce zdobyć doświadczenie, jest często bardzo duża.

Awatar użytkownika
Matthiu
Posty: 111
Rejestracja: 5 sie 2015, o 14:30

Re: Życie w Afryce

Post autor: Matthiu » 2 paź 2015, o 14:55

Prometeusz - Nie tyle wykształconych, np. weterynarzy czy zoologów, co zwykłych ludzi którym nagle zachciało się pomóc dzikim zwierzętom i chcą wyjechać, bo to przecież takie cool i może nawet tygryska pogłaszczą.
Problem w tym, że większość z tych ludzi nie zdaje sobie sprawy jak wygląda taki wolontariat i wchodzą na wszelakie strony, oferujące wyjazd na wolontariat za jakąś tam sumę pieniędzy, np do Afryki. Tacy głupi ludzie płacą - tak głupi, i jadą uradowani od ucha do ucha, bo jadą przecież pomagać dzikim kotkom". Przygoda życia itp. Po przyjeździe na miejsce dostają tam obowiązki opieki nad małymi tygrysami bądź też nosorożcami, a po 2 lub 3 tygodniach wracają spełnieni z milionami zrobionych wcześniej sweet foci, ze swoimi podopiecznymi. Problem jedynie polega na tym, że Ci mali podopieczni, są najczęściej zabijani niecałe kilka tygodni później, bo przecież z dużym zwierzęciem już nikt się nie będzie bawił, nie? Natomiast lwy, padają najczęściej ofiarą Canned Hunting, gdzie sprzedaje się życie zwierzęcia, jakiemuś bogaczowi z kompleksami, który chciałby się zabawić w łowcę, no. ale tak naprawdę to się boi i woli, żeby mu tego lwa wpuścili do jakiegoś zagajnika a on już sobie tam z nim poradzi.
Trochę odbiegłem od tematu - przepraszam. Ale miejcie sie na baczności z wolontariatem, np. a Afryce - zawsze sprawdzajcie placówkę do której jedziecie, bo później oglądam zdjęcia tych wszystkich pseudo-pomocnych-debili, którzy narobili sobie tysiące zdjęć z małym lwiątkiem - bo to przecież takie fajne, i nawet nie wiedzą, że z tego lwiątka już dawno zdarto skórę, a do jego śmierci przyczynili się oni sami, gdyż to właśnie przez takich pseudo-wolontariuszy, mających zachciankę zwiedzić trochę świata, ten interes się kręci.

Awatar użytkownika
Prometeusz
Posty: 28
Rejestracja: 22 sty 2013, o 08:48

Re: Życie w Afryce

Post autor: Prometeusz » 5 paź 2015, o 09:48

[at] bardzo ciekawa wypowiedź, nie spotkałem się z tak mroczną stroną wyjazdów wolontariackich. Być może dlatego, że ja interesowałem się głównie inicjatywami największych organizacji o zasięgu międzynarodowym. Na jakieś takie zgubione w dziczy ośrodki pomocy nie wiadomo przez kogo zakładane i prowadzone rzeczywiście warto uważać.

ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post